Świat duchowy – zasady funkcjonowania

Image_19

Próbuję opisać zasady funkcjonowania świata duchowego

W tym rozdziale wkraczam w zupełnie inną rzeczywistość niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni.

Sformułowanie dowodu na istnienie świata duchowego wcale nie jest takie łatwe. Najpierw powinno się wyciągnąć logiczne wnioski z praw i zasad, według których powstał świat fizyczny. Potem należy skorzystać z doświadczeń ludzi, którzy przekazali nam świadectwa na temat doznanych przeżyć duchowych. W końcu trzeba być jak detektyw lub sędzia śledczy, który z drobnych faktów, czasami z nieistotnych zdarzeń i nielicznych dowodów na istnienie czegoś nieuchwytnego, musi poskładać obraz prawdy o badanym zjawisku.

 

Logicznym wnioskiem z tych analiz powinno być stwierdzenie, że świat duchowy jest nieskończoną sferą życia dla wszelkich istot duchowych. Powinien on być nie tylko naszym celem ostatecznym, ale i najważniejszą częścią naszego wiecznego życia, czymś jak własny, spokojny dom na zawsze, w nieskończoność.

 

Podczas gdy świat fizyczny jest znany każdemu człowiekowi, to świat duchowy nie dla wszystkich jest zrozumiały. Jest on jakby oddzielony od naszej rzeczywistości. Jednak te dwa światy w pierwotnym zamyśle Stwórcy nie miały stanowić odrębnych sfer, jak to jest obecnie. Ich właściwym stanem jest pełna harmonia i współistnienie. Świat duchowy, z ziemskiego punktu widzenia, może być w pewnym sensie nakładką na świat fizyczny, ale nakładką niewyobrażalnie większą od świata fizycznego. Dlatego można raczej powiedzieć, że świat fizyczny stanowi podkładkę dla świata duchowego. W tej zależności między nimi świat duchowy pełni zdecydowanie nadrzędną rolę, co podkreślam w całym tym opracowaniu.

 

Oczywiście świat duchowy nie jest widzialny dla ludzkich oczu, tak jak niewidzialne są nasze myśli i uczucia oraz wszystko, co posiada naturę duchową. Czas i przestrzeń to jest to, co zasadniczo odróżnia świat fizyczny od świata duchowego. W tym ostatnim czas nie upływa w rozumieniu ziemskim i nie jest potrzebny, aby pokonać przestrzeń. Podczas gdy w świecie fizycznym miejsce jest punktem w przestrzeni, w świecie duchowym pojęcie miejsca nie istnieje. Bycie w nim ma bowiem inny wymiar, wymiar wszechobecności, to znaczy, że nie stwarza żadnych fizycznych ograniczeń. Dla nas, przystosowanych do życia w świecie fizycznym z licznymi ograniczeniami, jest to niewyobrażalne. Dlatego, aby zrozumieć funkcjonowanie świata duchowego, trzeba zmienić nasze „fizyczne” pojmowanie czasu i przestrzeni oraz funkcjonowanie w nich ludzkich zmysłów. Wymaga to specjalnego stanu skupienia, w którym uciszamy zmysły fizyczne i pozwalamy swobodnie unosić się naszym myślom.

 

Zazwyczaj trudno przychodzi nam wyobrażenie sobie nieskończoności liniowej, czyli pokierowanie myśli w nieskończoną przeszłość lub przyszłość. Jeszcze trudniej wyobrażamy sobie nieskończoność istniejącą na nieograniczonej płaszczyźnie, a najgorzej radzimy sobie z nieograniczonością przestrzenną, którą reprezentuje cały wszechświat. Ten sam problem powstaje ze zrozumieniem braku upływu czasu.

Tak jak zaznaczyłem powyżej, świat poza czasem i przestrzenią nie ma żadnych wymiarów, struktur czy kierunków, a na dodatek nie upływa w nim czas. To jest właśnie wstępna definicja świata duchowego. Tymczasem musimy w tym świecie zlokalizować konkretne byty duchowe, takie jak aniołowie czy osoby duchowe ludzi, którzy zakończyli już swoje życie fizyczne. Najtrudniejsze, a może nawet niemożliwe, jest konkretne zlokalizowanie Boga w tym świecie. Powodem jest Jego totalna wszechobecność zarówno w postaci Jego wszechenergii, z której powstał fizyczny wszechświat, jak i w postaci Jego Ducha mieszczącego w sobie wszystkie prawa i zasady rządzące wszechświatem. To, co jednak warto próbować odnaleźć, jest Jego Sercem, gdyż tworzy Ono pewne Centrum, wobec którego można określić swoją „osobistą pozycję”, coś jakby odczucie Jego Ojcostwa.

 

W różnych miejscach tego opracowania proponuję kolejne sposoby poznania świata duchowego. Poniżej przedstawiam jeden z nich.

 

Obecnie na Ziemi żyje grubo ponad siedem miliardów ludzi i liczba ta stale wzrasta. Jeśli prawdą jest, że wszyscy przechodzimy po śmierci fizycznej do świata duchowego, to w formie osób duchowych żyje tam pewnie ponad sto miliardów ludzi, przy czym ta liczba też stale wzrasta.

Jak oni tam żyją? Co robią? Jak się rozpoznają? Jak się ze sobą komunikują? Czy widzą Boga, aniołów, a może Szatana i diabłów? Czy jest z nimi Jezus Chrystus, Budda, Mahomet czy Abraham? Takim pytaniom nie ma końca. W tym rozdziale próbuję zrozumieć funkcjonowanie świata duchowego, takim, jaki powinien on być pierwotnie, a dopiero w następnym zajmę się stanem obecnym.

 

Najpierw dla ułatwienia zobrazuję współistnienie świata duchowego i świata fizycznego w prosty sposób. Posłużę się porównaniem z meczem piłkarskim. Wyobraźmy sobie, że po boisku biega 22 zawodników, a na trybunach siedzi może tysiąc razy więcej widzów, powiedzmy 22 000. Wszyscy ci ludzie, zarówno na boisku, jak i na trybunach, uczestniczą w meczu. Chociaż tylko tych 22 gra w piłkę, a reszta to obserwuje, ale w rzeczywistości wszyscy są związani w tym widowiskiem. Ci na trybunach pasjonują się grą wcale nie mniej od zawodników na boisku i w podobny sposób utożsamiają się z bieżącą sytuacją. Tak też powinno być w odniesieniu do przygotowanego przez Stwórcę świata. My, żyjący fizycznie na Ziemi, jesteśmy tymi zawodnikami. Ludzie w świecie duchowym, choć „siedzą na trybunach”, mogą uczestniczyć aktywnie w życiu tego świata. Stwórca przewidział też wzajemną komunikację obu stron. Oczywiście jest to obraz idealnego świata.

 

W czasie życia ziemskiego osoba fizyczna i osoba duchowa człowieka stanowią zjednoczoną osobę ludzką i trudno dostrzec jakąkolwiek dwoistość. Tymczasem, pomimo że stanowią one jedną osobowość, ich role bardzo się od siebie różnią. Z samego założenia, że osoba duchowa jest wieczna, a osoba fizyczna śmiertelna, wynika zróżnicowanie ich funkcji. Nie ma wątpliwości, że to wieczna osoba duchowa jest ważniejsza, bo jest ona po prostu właściwym człowiekiem. Nie umniejszam tu znaczenia osoby fizycznej. Gdyby nie była tak ważna i niezbędna, Stwórca nie podejmowałby trudu stworzenia jej razem z całym bezkresnym wszechświatem. Osoba fizyczna jest absolutnie niezbędna do osiągniecia doskonałości przez człowieka. Plan Stwórcy polegał na tym, aby ciało fizyczne uzbrojone w zmysły i instynkt życia było w stanie w ciągu krótkiego czasu, na przykład w ciągu 70 lat, umożliwić osobie duchowej zebranie wszelkich doświadczeń życiowych dla osiągnięciu pełnej doskonałości.

 

Załóżmy, że człowiek na Ziemi w drodze do doskonałości powinien stopniowo dochodzić do niej w skali od 1 do 100%. W każdym momencie tej skali osoba fizyczna i osoba duchowa porozumiewają się między sobą „na tej samej fali”, co przypomina nadawanie na tej samej częstotliwości w skali od 1 MHz do 100 MHz, tak jak zachodzi to między nadajnikiem i odbiornikiem. Na przykład w połowie drogi, czyli przy 50% poziomu rozwoju człowieka, porozumiewają się one na częstotliwości 50 MHz. Na tej częstotliwości osoba duchowa przyjmuje siły witalne od zmysłów ciała fizycznego, rozwijając swą mądrość, siłę woli lub uczuciowość niezbędne do osiągnięcia stanu odpowiadającego temu poziomowi. Proces ten postępuje, aż do osiągnięcia 100% doskonałości przy częstotliwości 100 MHz.

 

Podsumowując powyższe, jeszcze raz pragnę podkreślić, że w idealnym świecie, czyli w świecie funkcjonującym zgodnie z Wolą Boga, osoba fizyczna doprowadza osobę duchową do pełnej doskonałości, a następnie obumiera. Dojrzała osoba duchowa, czyli właściwy człowiek, prowadzi dalej życie w świecie duchowym. To powinna być fundamentalna prawda życiowa dla każdego z nas.

 

W świecie duchowym wszystko jest odczuwalne duchowo, a nie w sposób fizyczny. Zresztą nie istnieje tam funkcja bezpośrednich kontaktów fizycznych, gdyż odczucia duchowe w pełnym stopniu pokrywają potrzebę kontaktów między wszelkimi istotami tam przebywającymi. Każda sytuacja jest postrzegana duchowo, bez potrzeby użycia zmysłów.

 

Oczywiście Boga nie ogląda się fizycznymi oczami, gdyż osoba duchowa nie ma żadnych fizycznych zmysłów, a tylko ich duchowe odpowiedniki. Bóg również nie jest jakimś obiektem do oglądania, a raczej wszechobecnością przenikającą cały świat duchowy.

 

Osoba duchowa poznaje Boga całą swoją osobowością jako rodzaj przenikającego ciepła, które jest właściwie wszechogarniającą miłością. Odczuwa Go również jako światło o niespotykanej intensywności, które przenika wszystko i przynosi świadomość wszelkiej wiedzy. W końcu osoba duchowa odczuwa Boga jako absolutny spokój, który powoduje odczucie wiecznie trwającego dobra.

 

To są podstawowe odczucia osoby duchowej, która weszła do świata duchowego po osiągnięciu celu stworzenia, czyli po osiągnięciu doskonałości osobistej. Ponieważ jednak jeszcze nikt nie osiągnął takiego poziomu, to ludzie wchodzący obecnie do świata duchowego odczuwają tę wszechogarniającą miłość, zrozumienie prawdy i świadomość dobra w sposób mniej lub bardziej ograniczony.

 

Aby zdać sobie sprawę z naszego niepełnego poziomu duchowego dostępnego na Ziemi, porównam go z poziomem duchowym prezentowanym przez Jezusa Chrystusa. Jego historia 40-dniowego postu i kuszenia na pustyni dostarcza właśnie takiej wiedzy. Biblia opisuje to tak: „A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił Szatan i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych». Wtedy wziął Go Szatan do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkażę o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». Odrzekł mu Jezus: «Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». Jeszcze raz wziął Go Szatan na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, Szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». Wtedy opuścił Go Szatan, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu” (Mt 4, 1-11).  Jezus był tym, który reprezentował wysoki poziom duchowy, przez co zagrażał dominującej pozycji Szatana. Równocześnie Szatan reprezentował w tej sytuacji poziom duchowy archanioła, to znaczy taki sam, jaki miał Archanioł Lucyfer w momencie upadku w Ogrodzie Eden. Tego poziomu nigdy nie przekroczyli ludzie, bowiem uniemożliwił im ich zły „wychowawca”. Dlatego musiała nastąpić konfrontacja między Drugim Adamem a byłym Archaniołem, która pokazała przewagę doskonałego człowieka nad najmądrzejszym z aniołów. W tej konfrontacji Szatan fizycznie nigdzie nie zabrał Jezusa, ani na szczyt świątyni, ani na wierzchołek wysokiej góry. Jezus przebywał w tym samym miejscu na pustyni. Szatan przedstawiał mu tylko pewne swoje duchowe wizje, w które Jezus zgodził się zaangażować. Inaczej mówiąc, były to jakby duchowe ilustracje lub wymiana obrazów i myśli w formie duchowego dialogu. Tak się komunikują istoty duchowe, to znaczy aniołowie i osoby duchowe ludzi. Szatan wprowadził Jezusa duchowo w swoją wizję, którą ilustrował obrazem szczytu świątyni i wierzchołkiem wysokiej góry. Takie obrazy odpowiadające ludzkiej wiedzy o świecie najlepiej przemawiają do wyobraźni człowieka obecnie żyjącego na Ziemi. Całe to zdarzenie na pustyni, o którym z pewnością Jezus opowiedział apostołom, ma charakter wykładu o świecie duchowym i przynosi podstawową wiedzę o procesie komunikowania się w nim. Z tej wiedzy wynikają następujące fakty.

 

Po pierwsze, w świecie duchowym nie będziemy mogli samodzielnie zmienić swojego poziomu duchowego, bo cały proces wzrostu musi odbywać się w świecie fizycznym, gdzie jest potrzebny pokarm fizyczny. To jednak nie jest najważniejsza wiadomość, którą Jezus chciał przekazać swoim uczniom. To było tylko przypomnienie, że do rozwoju duchowego na Ziemi potrzebna jest przede wszystkim wiedza duchowa, a tylko w pewnym, choć niezbędnym stopniu, pokarm fizyczny.

 

Po drugie, jasnym się staje, że pierwotnie człowiek dojrzały miał ustanowiony wyższy poziom duchowości niż aniołowie, którzy raczej powinni byli pełnić rolę służebną wobec człowieka, niż wpływać na jego myśli, a co za tym idzie, również na postępowanie.

 

Po trzecie, ta wiedza wnosi pewność o nadrzędnej roli świata duchowego oraz o jego możliwości dominowania nad światem fizycznym. Jezus nie zaprzeczył w konfrontacji z Szatanem, że ma on prawo „królować” nad całym podległym mu światem. Pamiętamy, że przy innej okazji Jezus nazwał go nawet „bogiem tego świata”. Jednak Syn Boży jasno zapowiedział, co czeka „szatańskiego uzurpatora”. Niestety obecnie Szatan, jako istota duchowa, może wciąż panować nad światem ludzi, przewyższając ich swoją wiedzą i mocą oraz odcinając od wiedzy o prawdziwym świecie duchowym. Dopiero zmiana tego nienormalnego stanu na pierwotnie przygotowany przez Boga pozwoli osiągnąć dominację ludzi nad aniołami. W tym celu trzeba najpierw wypracować w procesie zbawienia odpowiednią pozycję ludzi wobec aniołów w świecie fizycznym, a dopiero później zacznie ona skutkować w świecie duchowym.

 

Po czwarte, po zakończeniu „pojedynku” Jezusa z Szatanem pojawili się służący Mu aniołowie. Swoją postawą wobec zwycięskiego Syna Bożego podkreślili fakt posiadania przez Jezusa wyższego od nich poziomu duchowego. Do takiego właśnie poziomu powinien zmierzać każdy człowiek.

 

Gdy już nastąpi idealny świat, to każda sekunda w świecie fizycznym powinna być wykorzystana do przygotowania swojego przyszłego „osobistego” świata duchowego. Tę wieczną przyszłość każdy człowiek będzie sobie mógł wyśnić, wymarzyć i ukształtować. Będzie tak dlatego, że jej treść ma być budowana za ziemskiego życia w oparciu o codzienne doświadczenia człowieka, a następnie zapisywana w jego wewnętrznej osobowości, jak zapis w magnetowidzie. Świat wokół nas, a szczególnie przyroda, jest dlatego tak piękny i różnorodny, abyśmy mogli z niego czerpać treść na przyszłe życie wieczne. W świecie duchowym na pewno będziemy szczęśliwi, jeśli tylko zgromadzimy odpowiednią ilość szczęśliwych przeżyć ze świata fizycznego i odpowiednią ilość osobistych marzeń. Warto już teraz otworzyć swoją pamięć na przyswojenie sobie codziennych szczęśliwych przeżyć na Ziemi, wyrzucając równocześnie z pamięci złe przeżycia. Często marzymy o tym, aby szczęście trwało jak najdłużej. To wynika z naszej pierwotnej natury, która nastawiona jest na ciągłe przeżywanie szczęścia. Doświadczenia ziemskie powinny zawsze przynosić nam radość, ale dobrze wiemy, że nie zawsze tak jest, bo żyjemy w świecie dalekim od tego, jaki przygotował dla nas Stwórca.

 

W idealnym świecie historia naszego życia fizycznego powinna być zapisana co do sekundy w naszym „wewnętrznym magnetowidzie”, choć w obecnej rzeczywistości tylko nieliczne zapisy są wartościowe. Po zakończeniu ziemskiego życia to „nagranie” przechodzi z nami do świata duchowego. To, co sami zapiszemy oraz to, co będzie dostępne w „dobrych nagraniach” innych ludzi, stanie się razem wystarczającym „wirtualnym filmem” potrzebnym do wypełnienia treścią naszego wiecznego życia w świecie duchowym. Mając możliwość przeżywania tego, co działo się kiedyś, co dzieje się obecnie i co będzie się kiedyś działo w dowolnym miejscu we wszechświecie, można mieć całkowitą pewność, że nie będziemy się tam nudzić. Świat zawsze był ciekawy, zawsze pędził z postępem, tworząc niezwykle interesujący spektakl, do którego każdy powinien mieć nieograniczony dostęp. Dlatego podkreślam jeszcze raz, że razem ze Stwórcą, naszym Ojcem, tworzymy jedną wielką i wieczną rodzinę, która może przeżywać bogate chwile w niezwykle pięknym świecie związanym z naszą Ziemią. Dotyczy to także całego wszechświata.

 

W wierzeniach Indian północnoamerykańskich istnieje wiara w krainę wiecznych łowów będąca przedmiotem ich marzeń. Przygotowywali się oni całe życie, aby się tam znaleźć i jasno zdawali sobie sprawę z tego, że jest to najważniejszy cel w ich życiu. Również wielu duchowych wizjonerów tłumaczyło ludziom, że każda chwila na tym świecie jest przygotowaniem do życia wiecznego w świecie duchowym. Nie jeden z nas pod koniec swojego życia wyczuwa, że je zmarnował. Stara się wówczas naprawić swoje błędy, aby trafić po śmierci do lepszego świata.

 

Dodatkowo warto zaznaczyć, że w idealnym świecie, pierwotnie przygotowywanym przez Stwórcę, przewidziana była tylko jedna sfera świata duchowego. Pierwotnie zaplanowane przez Niego ludzkie życie na Ziemi jest wystarczające, aby osiągnąć doskonałość osobistą. W idealnym świecie wszyscy będą ją osiągać. Obecnie wygląda to inaczej, ale o tym, jak jest rzeczywiście, napiszę w następnym rozdziale.

 

Stwórca, jako dobry i doskonały Ojciec, pragnie wiecznie żyć z ludźmi, gdyż są Jego dziećmi. Dlatego osoba duchowa musi być wieczna. Życie w świecie fizycznym jest dla każdego kolejno przedszkolem życiowym, szkołą i studiami dla otrzymania ostatecznego „dyplomu”, to znaczy osiągnięcia poziomu doskonałości osobistej.

 

W Biblii, a właściwie w jednym z listów apostolskich, znajdujemy pewne znamienne zdanie: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg…” (1 Kor 2, 9). Zamiarem św. Pawła było skierowanie naszej uwagi na przyszłe życie w świecie duchowym. Dotyczy to z pewnością wspaniałej, wręcz niewyobrażalnej przyszłości po przeżyciu ziemskiego życia. Obecnie ta wizja jest prawie zupełnie nieznana, bo najczęściej wymyka się z naszej ziemskiej wyobraźni. Nawet myślenie o niej jest niedoceniane, choć spowodowałoby to mniejszy strach przed śmiercią. Szkoda, że nie dostrzegamy tak ważnego elementu naszego życia. Dlatego spróbuję na zakończenie tego rozdziału krótko wyjaśnić moją wizję przyszłego życia człowieka w idealnym świecie duchowym.

 

Po śmierci ci, którzy osiągnęli doskonałość osobistą, żyjąc w świecie fizycznym, będą całkowicie wolni i w pełni szczęśliwi. Ta wolność będzie oznaczała możliwość samodzielnego poruszania się po całym wszechświecie. Świat duchowy znajduje się poza czasem i przestrzenią, stąd osoba duchowa człowieka będzie mogła swobodnie przemierzać cały nieskończony wszechświat. Będzie miała możliwość odwiedzać dowolne miejsca w różnych galaktykach, w różnych układach gwiezdnych, gdzie znajdują się planety podobne do Ziemi, czyli o podobnych warunkach fizycznych i biologicznych. Oczywiście będzie to też dotyczyło naszej rodzimej Ziemi, gdy już zapanuje nad nią zwierzchnictwo Boga. Takich planet może być obecnie we wszechświecie ogromna ilość, mimo że nic o nich nie wiemy. Logicznie są to miejsca przygotowane na wieczność przez Stwórcę, by żyły i rozwijały się na nich Jego dzieci. Energia od Stwórcy może umożliwiać „podróżującym” osobom duchowych „ufizycznianie się” w dowolnym miejscu w kosmosie, właśnie na takich planetach. To „ufizycznianie się”, nawet na krótki czas, jest niezbędne, gdyż oglądanie i odczuwanie piękna przyrody staje się możliwe tylko za pomocą zmysłów fizycznych. Może to być naprawdę fascynujące. Zatem w świecie duchowym czeka nas niewyobrażalna możliwość doznawania przeżyć, o jakich obecnie nawet nam się nie śni. Dlatego warto przyjąć słowa z listu św. Pawła jako realną obietnicę niosącą ze sobą nieznane nam doznania szczęścia i radości. To jest nasza przyszłość i tak, według mnie, będzie wyglądał idealny wszechświat, zarówno ten fizyczny, jak i duchowy.

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”