Świat duchowy obecnie

Image_20

Jak współdziała świat duchowy ze światem fizycznym

Przypominam, że obecnie świat pozostaje pod panowaniem Szatana i nikt nie może normalnie się rozwijać, aby osiągnąć poziom doskonałości. Na dodatek ogromny procent ludzi na Ziemi nie przyjmuje tego faktu do wiadomości, gdyż po prostu nie wie o istnieniu Szatana. Najczęściej ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak funkcjonuje wokół nich świat duchowy.

 

Wiele osób traktuje świat duchowy, w którym żyją osoby duchowe i aniołowie, jak świat baśniowy, miejsce przebywania tajemniczych duchów, straszących nas zjaw lub błądzących dusz. Jednak fakt, że podobne baśnie powstawały niezależnie od siebie w bardzo wielu kulturach i cywilizacjach, ma z pewnością swoje źródło w istnieniu świata duchowego.

 

Człowiek jest jedynym bytem we wszechświecie, który żyje w dwu światach: w fizycznym i w duchowym.

Aby żyć, musi dostosować się do istniejących praw fizyki, biologii, chemii itd. Jednak to dostosowanie nie dotyczy tylko uwarunkowań fizycznych czy biologicznych, ale także praw społecznych, przepisów ruchu drogowego lub zakazów prawa karnego. Wielu ludzi myśli, że te prawa wyczerpują skalę zależności w ich życiu. Niestety tak nie jest. Prawa świata duchowego są bowiem równie ważne, jak prawa świata fizycznego. Ich ignorowanie może powodować różnego rodzaju cierpienia, choroby, zaburzenia psychiczne, a nawet śmierć.

 

Każdy rozumie, że zignorowanie praw fizyki, takich jak przyciąganie ziemskie lub brak powietrza, może spowodować śmierć, na przykład podczas upadku z dużej wysokości lub uduszenie się przy braku możliwości oddychania. Podobne skutki może wywołać zignorowanie praw świata duchowego, bo nasza osoba duchowa jest równie delikatna jak osoba fizyczna.

Na przykład sprowokowanie kogoś do maksymalnego gniewu i wyprowadzenie go z równowagi może doprowadzić do tragicznych skutków. Również krańcowy stan depresji może przyczynić się do czyjegoś samobójstwa. Przykłady można mnożyć, ale najczęściej, na co dzień, odczuwamy skutki naruszania praw świata duchowego jako zaburzenia naszej osobowości w postaci stresu, apatii lub konfliktów z innymi ludźmi. Niezbędne jest zatem lepsze zrozumienie funkcjonowania świata duchowego, choć nie jest to łatwe.

 

Podczas gdy komunikacja między obu światami w idealnym świecie jest stosunkowo łatwa, to w naszej obecnej sytuacji jest ona minimalna. Dla wielu ludzi współdziałanie ze światem duchowym w ogóle nie istnieje. Łatwo to zrozumieć, skoro mamy tak nieliczne dowody na jego istnienie. Najczęściej w ogóle nie myślimy o osobach duchowych żyjących w świecie duchowym.

 

Czasami niektórzy dorośli próbują opisać dzieciom świat duchowy jako miejsce w niebie, gdzie zmarli patrzą na nas i widzą, co my tu robimy. Dla dziecka, które akurat straciło matkę lub dla dorosłego, który stracił ukochaną osobę, taka wizja świata duchowego jest bardzo uspokajająca i pocieszająca. Wyobrażamy sobie, że osoba, która odeszła od nas, wygląda teraz zza chmur, myśli o nas i dalej wspiera nas w życiu codziennym, tak jak każda matka wspiera swoje dziecko. Choć jest to wizja trochę „teatralna”, to jednak świadczy ona o tym, że gdzieś w głębi serca zdajemy sobie sprawę z istnienia czegoś „ponad nami”.

 

Tymczasem od strony świata duchowego wygląda to zupełnie inaczej. Zmarli potrzebują nas, a nie my ich. Osoby w świecie duchowym, które czują, że mają jeszcze coś do zrobienia na Ziemi, dobrze wiedzą, że ich jedyną szansą na spełnienie tych pragnień jest świat fizyczny. Pragną tam wrócić, aby dokończyć swoje życie i uczynić je doskonalszym. Dlatego dla nich fundamentalną sprawą jest ponowne skorzystanie z życia na Ziemi będącej od początku w Bożych planach jedynym miejscem dochodzenia do doskonałości. Powrót do życia na Ziemi to nowa szansa, nowa nadzieja dla wszystkich żyjących obecnie w świecie duchowym. Nie ma to jednak nic wspólnego z reinkarnacją. Wskazuje to raczej na fakt, że pełne zbawienie musi się najpierw dokonać na Ziemi, w naszym świecie fizycznym, a dopiero potem w świecie duchowym.

 

Oczywiście mechanizm współdziałania między osobami duchowymi ludzi żyjących już w świecie duchowym, a osobami fizycznymi ludzi żyjących aktualnie na Ziemi, nie powstał na potrzeby zbawiania ludzkości po upadku Adama i Ewy. Używanie ciała fizycznego osoby aktualnie żyjącej na Ziemi przez osobę duchową człowieka, który już przeżył swoje życie fizyczne, było od początku zjawiskiem zupełnie normalnym, pierwotnie zamierzonym przez Stwórcę. Bóg chciał, aby wszyscy ludzie, zarówno ci, którzy żyją obecnie w świecie fizycznym, jak i ci, którzy z niego odeszli, na bieżąco uczestniczyli w rozwoju świata i żyli razem jak wielka, światowa rodzina. Oczywiście osoba duchowa pozbawiona zmysłów fizycznych nie może robić to, co każdy z nas. Na przykład nie może podziwiać piękna krajobrazu sama z siebie, gdyż ten krajobraz oraz wszystko, co się dzieje wokół można oglądać tylko fizycznymi oczami, a tych osoba duchowa nie posiada. Bóg jednak stworzył zasadę korzystania z ciała fizycznego również przez inną osobę duchową niż własna, aby wszyscy od zarania dziejów uczestniczyli w rozwoju świata i byli obecni w świecie, który poznali za życia. Zobrazowałem to w poprzednim rozdziale tego opracowania, porównując współistnienie obu światów do meczu piłkarskiego.

 

A zatem, czy osoby duchowe ze swojego świata mogą oglądać życie na Ziemi? Aby odpowiedzieć na to pytanie, wróćmy na chwilę do opisu wspomnianego meczu piłkarskiego. W naszym świecie ten mecz oglądają nie tylko kibice siedzący na trybunach, ale również tysiące, a nawet miliony widzów oddalonych od stadionu o setki czy tysiące kilometrów. Ci „oddaleni” kibice nie są obecni wśród siedzących na trybunach stadionu, a jednak oglądają mecz razem z nimi. Jak to się dokonuje? Dziś każdy wie, że na takim stadionie zostały zainstalowane kamery, które za pomocą nadajników w wozach transmisyjnych przekazują w eter obraz i dźwięk, korzystając z niewidzialnych fal radiowych. To jest typowa transmisja medialna pozwalająca widzom oglądać coś, co jest oddalone od nich o setki kilometrów bez potrzeby przebywania w miejscu, gdzie coś się dzieje. Wymyślili ją ludzie, czyli istoty powołane do życia przez Stwórcę. W takim razie, czy Bóg, nieporównywalnie mądrzejszy od człowieka, nie mógł Sam stworzyć systemu „transmisji duchowej”, aby osoby ze świata duchowego mogły odbierać transmisję obrazów z Ziemi? Oczywiście, że go stworzył, choć jego pełne działanie pojawi się dopiero w odrodzonym świecie pod zwierzchnictwem Boga. Dokonuje się ono za pośrednictwem wszechobecnej energii duchowej, podobnie jak za pomocą fal radiowych realizuje się typowa transmisja radiowa.

 

O tym mechanizmie przekazywania stanu świata fizycznego do świata duchowego pisałem już w poprzednich akapitach. Można powiedzieć, że nasza osoba fizyczna jest rodzajem nadajnika, który transmituje wiedzę odebraną zmysłami fizycznymi do naszej osoby duchowej. Równocześnie, jak to opisałem powyżej, wiedza z tego „nadajnika” może być odbierana również przez kogoś innego ze świata duchowego, ale pod warunkiem, że zsynchronizuje się z daną osobą fizyczną na Ziemi. Podobnie powinien być zsynchronizowany odbiornik z nadajnikiem podczas normalnej komunikacji radiowej. Powtórzę więc zdanie z jednego z poprzednich akapitów: Stwórcza chciał, aby wszyscy ludzie, zarówno ci, którzy żyją obecnie w świecie fizycznym, jak i ci, którzy z niego odeszli, stale uczestniczyli w rozwoju świata i stanowili razem jedną, wielką, światową rodzinę.

 

Królestwo Niebieskie zostało tak przygotowane, aby ludzie ze świata duchowego swobodnie porozumiewali się ze światem fizycznym, oczywiście z takim, jakim miał Stwórca w swoich pierwotnych planach. Świat fizyczny jest piękny, wciąż się rozwija i zmienia. Ludzie, którzy przeszli z niego do świata duchowego, najczęściej nie zdążyli jeszcze zobaczyć nawet małej części najciekawszych miejsc na Ziemi. W naszym świecie wciąż powstają również nowe, oryginalne dzieła, które warto poznać. W idealnym świecie ci, którzy już są w świecie duchowym, mogą tutaj wracać, choć mają także przed sobą wiele ciekawych planet znajdujących się we wszechświecie. Obecnie jednak osoby duchowe zmarłych, same dalekie od doskonałości, gdyby chciały tu powrócić, mają niestety do dyspozycji takie samo niedobre środowisko życia, w którym przebywały przedtem, czyli nasze piekło.

 

Właściwie w naszym upadłym świecie można osiągnąć poziom duchowego wzrostu nie wyższy niż ten, do którego Adam doszedł w Ogrodzie Eden tuż przed upadkiem. Wynosi on, powiedzmy, 60% możliwości tego, co zaplanował dla nas Stwórca. Jeżeli po śmierci taki stan duchowy człowieka zostanie zaakceptowany przez Jezusa, to ta osoba, jeśli tego pragnie, może trafić po śmierci fizycznej do raju. Jest tak dlatego, że Jezus Chrystus, Drugi Adam, odrodził sferę świata duchowego, zwaną rajem. Ma On prawo i autorytet wprowadzać ludzi do „Swojego świata duchowego”. Żyją tam ci, którzy przez swoją wiarę, determinację w szerzeniu dobra oraz gorącą miłość do Boga zasłużyli sobie na możliwość kontynuowania życia w tej sferze, to znaczy zostali całkowicie odcięci od wpływów Szatana. Jest to obecnie najwyższy do osiągnięcia poziom świata duchowego, ale nie najwyższy w ogóle. Bóg w tym przypadku „posługuje się” Jezusem, gdyż On Sam, jako Doskonały Pierwoistny Byt, może w pełni przebywać tylko z tymi, którzy osiągnęli 100 % doskonałości, co pozwala na wejście do Królestwa Niebieskiego. Właśnie ten ostatni poziom świata duchowego jest najwyższym. Ta sfera wciąż czeka pusta na przybycie ludzi.

 

Jak już zaznaczyłem przedtem, sfera świata duchowego, zwana rajem, podlega Jezusowi. Wszyscy ludzie wchodzący do raju, stają się jakby nowymi apostołami Jezusa. Kontynuują oni wraz z Nim proces zbawiania świata z rąk Szatana, czyli to, co Jezus i Jego uczniowie zaczęli robić dwa tysiące lat temu.

 

Kościół katolicki mianuje świętymi część pośród ludzi wchodzących do raju. Jest jednak w stanie wynieść na ołtarze tylko nielicznych z nich, to znaczy tych, którzy za swojego życia ziemskiego specjalnie zwrócili na siebie uwagę wspaniałymi czynami. Ludzi zasługujących na miano świętych jest oczywiście w raju dużo więcej, choć w porównaniu z liczbą osób duchowych przebywających w całym świecie duchowym, stanowią oni tylko niewielki procent.

 

Trochę większy procent osób duchowych przebywa w świecie duchowym zwanym piekłem. To sfera prawie całkowicie podległa Szatanowi i jego złym duchom, upadłym aniołom. Tam trafiają ludzie, którzy świadomie tworzyli zło, przy całkowitej negacji Boga i wysiłków Jezusa na rzecz zbawienia świata. To oczywiście oznacza, że nie korzystają oni z dobrodziejstw płynących z odkupicielskiego dzieła Jezusa. Dlatego muszę teraz wyjaśnić sytuację tych ludzi. Za życia ziemskiego dokonali oni bardzo małego wzrostu duchowego i byli prawie całkowicie owładnięci przez zło, czyli siły ze złego świata duchowego pod kontrolą Szatana. Należy tu też dodać zagorzałych ateistów, bo ci ludzie po śmierci również trafiają do tej sfery świata duchowego pozostającego pod kontrolą Szatana. Ludzie w tej sferze dopiero po swojej śmierci fizycznej uświadamiają sobie, że są istotami wiecznymi, co wywołuje u nich ogromny ból i żal z powodu zmarnowania poprzedniego życia na Ziemi. Uświadamiają sobie zwłaszcza, że nie mogą niczego zdziałać dla poprawy swego losu. Zależą bowiem całkowicie od pomocy z „zewnątrz”, a właściwie od jednej konkretnej osoby, czyli od Zbawiciela. Jezus Chrystus w momencie Odkupienia wyciągnął z takiego piekła wszystkich tych, którzy żyli przed Nim i byli nieświadomie manipulowani przez siły szatańskie. Tymczasem od odkupicielskiego dzieła Jezusa minęło już 2000 lat. Piekło w świecie duchowym znów napełniło się ludźmi, którzy dali się opanować przez Szatana i z pełną świadomością odrzucili Boga. Są oni przez niego używani do rozszerzania zła w świecie fizycznym. Tak jak upadli aniołowie, oni również mogą zawładnąć życiem poszczególnych ludzi na Ziemi i przyczyniać się do popełniania przez nich bardzo złych czynów, ze zbrodnią włącznie.

 

Te dwie sfery świata duchowego: raj i piekło charakteryzują się tym, że wchodzi się do nich definitywnie. Oznacza to w pierwszym przypadku, że osoby duchowe wchodzące do raju stale działają pod patronatem Jezusa, czyniąc dobro na rzecz powstania Królestwa Niebieskiego. W drugim przypadku ci, którzy dostają się pod władzę Szatana, działają już dalej pod jego kontrolą na rzecz utrzymania jego złego panowania na Ziemi.

 

Największą strefą świata duchowego jest ta środkowa, inna od tamtych strefa, znana w chrześcijaństwie i w islamie jako czyściec. To ogromna większość, powiedzmy 85% świata duchowego, o niesamowitej różnorodności i zróżnicowanej aktywności. Do tej sfery wchodzi większość ludzi po śmierci fizycznej, nie licząc tych, którzy trafiają do raju lub do piekła. Ludzie tkwią tam na różnych wewnętrznych poziomach, ale nie zawsze jest to spokojne przebywanie. Osobowość człowieka wchodzącego do świata duchowego nie zmienia się szczególnie w porównaniu z osobowością, którą miał w czasie życia na Ziemi. To jest wciąż ten sam człowiek. Jeśli w świecie duchowym znajdzie się ktoś pobawiony większych pragnień, pogodzony ze swoim stanem i z faktem, że trzeba po prostu czekać na zbawienie, to może w tej bierności tkwić nieskończenie długo. Będzie jak ktoś, kto zapadł w głęboki sen, nie mogąc się z niego obudzić. Z takim człowiekiem nie ma i nie będzie żadnego kontaktu. Inaczej zachowują się osoby niepogodzone ze swoim aktualnym stanem duchowym. Z jednej strony pragną dostać się do raju, a z drugiej strony są nękane przez skutki swoich błędów, grzechów i krzywd wyrządzonych za życia ziemskiego. Ponieważ nie mają ciała fizycznego, nie mogą ani zmienić swojej przeszłości, ani zrobić żadnego postępu na drodze do doskonałości. Z tego powodu bardzo cierpią. Właśnie dlatego pragną znowu skorzystać z ciała fizycznego, bo tylko tak, zgodnie z prawami stworzenia, mogą coś naprawić. W takiej sytuacji, gdyby ci ludzie znów mieli do dyspozycji ciało fizyczne, mogliby osiągnąć wyższy poziom duchowy umożliwiający dojście do doskonałości. Skoro nie posiadają już własnych osób fizycznych, jedyną nadzieją są dla nich te należące do ludzi aktualnie żyjących na Ziemi.

 

Zatem przyjrzyjmy się dokładniej sytuacji tych ludzi przebywających w świecie duchowym, którzy osiągnęli za życia pewien poziom wzrostu, następnie zmarli, a teraz uważają, że zasługują na inny los, to znaczy na życie w wyższej niż obecna sferze duchowej. Choć utrata ciała fizycznego zatrzymała proces ich rozwoju, to jednak istnieje wyjście z tej sytuacji.

 

Ci w świecie duchowym, którzy mają wolę dalszego wzrostu duchowego, wiedzą, że ich przeznaczeniem jest osiągnięcie stanu doskonałości w 100%. Powiedzmy, że za życia ziemskiego osiągnęli oni tylko 40% tego stanu, co, zgodnie z poprzednim moim porównaniem, odpowiada częstotliwości 40 MHz. Na tej „fali” są gotowi do odbioru sił witalnych od wybranej osoby fizycznej na Ziemi, to znaczy posiadającej dokładnie taki sam poziom, jak oni. Ich pragnienie wzrostu jest tak wielkie, że są w stanie podłączyć się lub „przylepić się” do odpowiadającej im poziomem duchowości (częstotliwości) osoby fizycznej i w sposób niezauważalny korzystać ze strumienia sił witalnych na równi z właściwą osobą duchową danego człowieka. Żyjący na Ziemi człowiek nie odczuwa za tego zjawiska, nawet w przypadku więcej liczby takich „przylepionych” do niego osób duchowych. Jednak dzieje się tak tylko pod warunkiem, że wszystkie one są zsynchronizowane z naszą osobowością i odbierają nasze siły witalne „na tej samej fali”. Podobne zachowuje się nadajnik dużej stacji telewizyjnej, którego działanie jest niezależne od ilości odbiorników abonentów indywidualnych. W normalnym stanie taki człowiek na Ziemi może regularnie uzupełniać utraconą energię, przede wszystkim dzięki pożywieniu, a także dzięki pobudzającemu uczuciu miłości, rozszerzaniu swojej wiedzy oraz przeżywaniu dobra i piękna. Oczywiście niektórzy ludzie, tak zwani otwarci duchowo, mogą odczuwać wpływ „przyklejonych” do nich osób duchowych.

 

Warto zwrócić uwagę na jeszcze inne zjawisko, które błędnie zinterpretowali twórcy teorii reinkarnacji. Po śmierci człowieka zostają po nim „bezdomne” osoby duchowe, które za jego życia fizycznego bezkonfliktowo z nim współpracowały, aby skorzystać z dobrodziejstw jego energii witalnej. Jak nie trudno zgadnąć, w obecnym stanie świata, jest rzeczą niemożliwą, aby człowiek na Ziemi doprowadził jakąkolwiek ze współpracujących z nim osób duchowych do doskonałości. Co najwyżej mógł umożliwić jej pewien postęp w rozwoju duchowym. Osoba duchowa zmarłego właśnie człowieka oraz „przylepione” do niego za życia osoby duchowe muszą szukać na Ziemi jego następcy, z którym możliwa byłaby współpraca na tej samej „fali”. Pomimo, że nowa „ziemska” osoba również nie zapewni im dojścia do doskonałości, to prawo duchowe nakazuje im wciąż wykorzystywać każdą szansę duchowego wzrostu. Ten mechanizm powoduje ciągłe powracanie osób duchowych zmarłych ludzi do osób żyjących aktualnie na Ziemi, co zwolennicy reinkarnacji interpretują jako dowód słuszności ich teorii. Jednak ja wykazuję, że to zjawisko wynika z odwiecznych praw stworzenia. Będzie ono wciąż trwało, aż do momentu pełnej odnowy świata, czyli do powstania Królestwa Niebieskiego.

 

W miarę umierania osób na Ziemi, z każdą sekundą w świecie duchowym przybywa tysiące niedoskonałych osób, przede wszystkim w tej trzeciej, największej sferze świata duchowego, zwanej czyśćcem. Statystycznie na jedną osobę żyjącą na Ziemi może przypadać więcej niż dziesięć osób w świecie duchowym. W ogromnej większości przypadków istnieje niewyczuwalna synchronizacja między nimi. Zdarzają się jednak sytuacje, w których brak tej synchronizacji prowadzi do poważnych problemów. Omówię tę kwestię w następnym rozdziale. Najlepiej byłoby, gdyby jak najszybciej Ziemia stała się miejscem, w którym wszyscy będą mogli dojść do doskonałości w skali jednego życia.

 

Ziemia to jedyne miejsce, gdzie mogą się rodzić nowi ludzie posiadający za każdym razem nową osobę fizyczną i nową osobę duchową. Tu jest właśnie zasadnicza różnica między reinkarnacją a moimi wyjaśnieniami dotyczącymi procesu zbawiania ludzkości. Dlatego twierdzę, że głoszenie reinkarnacji jest błędem wynikającym z niewłaściwej oceny zjawiska współdziałania między osobami duchowymi w świecie duchowym a ludźmi na Ziemi.

 

Tymczasem od strony świata fizycznego trudno mówić o jakimś współdziałaniu między mieszkańcami Ziemi a osobami ze świata duchowego. Zdecydowana większość ludzi w ogóle jej nie dostrzega. I słusznie, bo jest ona właściwie niewyczuwalna. Tak jest od upadku pierwszych ludzi, po którym Szatan zdominował świat fizyczny i duchowy, zajmując miejsce Boga. Potem dzięki wysiłkom licznych świętych, proroków, Buddy, Mahometa, a przede wszystkim Jezusa Chrystusa, Szatan stracił dominująca pozycję. Dotyczy to jednak tylko świata duchowego, w którym wyłącznie piekło jest pod jego panowaniem. Niestety, w świecie fizycznym wszystko zostało tak, jak po upadku w Ogrodzie Eden. Świat fizyczny jest nadal pod panowaniem Szatana, a słowa Jezusa o tym, że świat ma złego boga są wciąż aktualne. Z powodu tej sytuacji dla nas na Ziemi istnieje coś na kształt szczelnej kurtyny między światem fizycznym a duchowym. Ludzie po śmierci jakby znikają z naszej rzeczywistości i pozostawiają po sobie tylko zwłoki. Choć bardzo często tego nie chcemy, odchodzą od nas „na zawsze”. To jest bardzo smutne, choć w świetle wiedzy o pierwotnych planach Stwórcy nie powinno być dla nas żałoby po przejściu bliskich do wieczności w świecie duchowym.

 

Z drugiej strony osoby duchowe ze świata duchowego nie mogą skutecznie komunikować się za nami na Ziemi. Nawet Jezus, choć posiada największą moc duchową i potrafi przenikać cały świat duchowy, ma bardzo ograniczone możliwości ingerencji w świat fizyczny. Tym bardziej możliwości kontaktów zwykłych zmarłych osób z nami są niemal całkowicie uniemożliwione, ponieważ Szatan sprawuje bezwzględną władzę nad swoim „terytorium”.

Przyszłym zadaniem ludzi w procesie zbawienia jest zmienić ten niewłaściwy stan, wykorzystując wsparcie świata duchowego. To jest fundamentalne zadanie dla wszystkich religii.

 

Wyobraźmy sobie, że wreszcie nastąpi zbawienie ludzkości, a Szatan wróci do właściwej sobie roli anioła, sługi człowieka. Wówczas ludzie w świecie fizycznym będą mogli wzrastać do doskonałości bez żadnych przeszkód. Również w świecie duchowym przestanie istnieć piekło i miliony osób duchowych, przebywających dotychczas pod kontrolą Szatana, będzie mogło rozpocząć proces indywidualnego zbawienia. Wielu bardzo religijnych ludzi myśli, że w momencie zbawienia automatycznie staną się doskonałymi ludźmi. Niestety tak się nie stanie. Jeżeli Bóg wyznaczył ludziom ziemskie życie jako drogę do doskonałości, to zbawienie usunie tylko przeszkody na tej drodze. Stąd każdy nas, jak to było pierwotnie przygotowane przez Stwórcę, musi pozytywnie wykorzystać swoje życie na Ziemi, by dojść do Boga.

 

Zatem od momentu, gdy nastąpi zbawienie na Ziemi, ruszy szybki proces zbawienia osób duchowych ludzi, którzy stracili już wcześniej swoje osoby fizyczne. Będą one mogły teraz dojść do doskonałości w skali jednego życia ziemskiego, korzystając z odpowiedniej dla siebie osoby fizycznej na Ziemi. Skoro wszyscy będą dochodzić do doskonałości w ten sposób, to i one tego dokonają. To jest wielka i szczęśliwa wiadomość dla wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek przyszli na ten świat.

 

Na koniec warto sobie zadać praktyczne pytanie. Czy warto uwierzyć w istnienie świata duchowego? Albo inaczej, czy warto uświadomić sobie istnienie świata duchowego? Bo jeśli taki świat jest rzeczywistością, to problem polega właśnie na uświadomieniu sobie faktu jego istnienia. Jeśli jednak nic nie ma po drugiej stronie naszego życia, to niepotrzebna staje się wiara w niego ani nauczanie różnych religii o jego funkcjonowaniu.

 

Co stracimy lub zyskamy na uświadomieniu sobie istnienia świata duchowego?

Jeśli po śmierci czekać nas będzie pustka i nicość, czyli definitywny koniec, to i tak nie dowiemy się o tym i nie uświadomimy sobie tego faktu. A więc nie będzie to żadna strata.

Jeśli jednak po śmierci fizycznej znajdziemy się w innym świecie, to znaczy w świecie duchowym, to dla nieprzygotowanych może to być wielki szok bardzo utrudniający im odnalezienie się w nowej rzeczywistości. I to będzie duża strata.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”