Świat duchowy – tło konfliktów w świecie fizycznym

Image_21

W poprzednich rozdziałach wyjaśniałem już, że człowiek jest jedyną istotą we wszechświecie, która może żyć równocześnie w dwu światach w sposób bezkonfliktowy. Na razie powstała bariera między tymi światami, która wynikła z zerwania kontaktu między ludźmi a Stwórcą. Dlatego zanim przejdę do zauważalnych konfliktów między światem duchowym a światem fizycznym, chcę wyjaśnić, że w obecnej sytuacji ważniejszą sprawą wydaje się być fakt istnienia dwu równoległych światów o przeciwstawnych panowaniach: świata pod zwierzchnictwem Boga i świata pod panowaniem Szatana. Pozostają one w stałym, ale jednostronnym, konflikcie. Oznacza to, że „strona szatańska” oddziela ludzi od „strony boskiej”.

 

Wyjaśniałem już, że powstał świat duchowy pod panowaniem Szatana, czyli część świata duchowego, zwana piekłem. Świat fizyczny pod panowaniem Szatana to oczywiście nasz obecny świat, który jest dla większości ludzi jedynym znanym światem. Tak naprawdę, po dokonaniach Buddy, Mahometa i oczywiście Jezusa Chrystusa, w świecie fizycznym nie widać żadnej znaczącej różnicy w zmniejszeniu się w społeczeństwie ludzkim intensywności zła, cierpienia i niesprawiedliwości między tym, co było przedtem, a tym, co mamy teraz. Tymczasem, w świecie duchowym po dokonaniach tych wielkich osobowości, większość przebywających tam osób jest objęta wpływem różnych poziomów w procesie zbawienia, powstałych między ścierającymi się przeciwstawnymi panowaniami. Oznacza to, że są one między wpływem świata duchowego pod zwierzchnictwem Boga, a światem duchowym pod panowaniem Szatana. Trzeba przyznać, że jest to skomplikowana sytuacja, która wpływa źle na życie całej ludzkości.

 

Ci w świecie duchowym, którzy należą całkowicie do sfery pod zwierzchnictwem Boga, są bardzo nieliczni i, jak już wspominałem, znajdują się w sferze świata duchowego uwolnionej od Szatana w wyniku odkupicielskiego dzieła Jezusa, czyli w raju.

 

Ci, którzy uzależnili się całkowicie do Szatana, znajdują się w sferze świata duchowego, która znalazła się poza odkupicielskim dziełem Jezusa, czyli w duchowym piekle. Takich osób wciąż w tej sferze przybywa, ale nie jest to jakiś znaczący procent ludzkości.

 

Pozostali, czyli ogromna większość, żyją w stanie pośrednim, jakby na pograniczu dwóch mocy i pod wpływem dwu przeciwstawnych światów.

 

Nasi pierwsi przodkowie po upadku znaleźli się poza właściwym światem, który istnieje dalej i, choć pozbawiony mieszkańców, czeka wciąż na nasz powrót. Może się to stać po całkowitym zbawieniu ludzkości. Na razie na obrzeżach tego świata żyje w raju garstka „współpracowników” Jezusa i ci wszyscy aniołowie, którzy nie upadli wraz z Adamem i Ewą, czyli ogromna ich większość. Wpływ „mieszkańców” raju na naszą rzeczywistość nie jest niestety większy niż „mieszkańców” duchowego piekła, ale dzięki nim istnieje względna równowaga między dobrem a złem na naszej planecie. Dzieje się to dzięki Jezusowi, który pokazał na Swoim przykładzie, jak wygląda stan życia w dwu światach. Mówiąc do ludzi, że Królestwo Niebieskie jest wśród nich, określał właśnie sytuację, że to On Sam, jako przyszły żywy mieszkaniec tego Królestwa, stoi między ludźmi na Ziemi.

 

Po Swojej śmierci na krzyżu Jezus wszedł na krótko do piekła w świecie duchowym, aby wyrwać stamtąd osoby duchowe ludzi, które znalazły się tam przed Nim. Przeniósł je do świata duchowego zwanego czyśćcem, umożliwiając im w ten sposób możliwość postępu w ich rozwoju duchowym. Dokonał tego mocą Swego osobistego zwycięstwa nad Szatanem.

 

Dodatkowo, przeniósł do raju tych wszystkich, którzy w skuteczny sposób wypracowali Jego przyjście w czasach Starego Testamentu. Teraz, w naszych czasach, Jezus jest duchowo obecny wśród ludzi, czyli jest obecny w dwu światach. Prowadzi przede wszystkim tę część świata duchowego, która jest całkowicie poza wpływem Szatana. Ingeruje równocześnie w pozostałe sfery świata duchowego, w tym również w świat pod panowaniem Szatana. Daje to każdemu człowiekowi szansę na zbawienie i zaprzecza istnieniu tak zwanego wiecznego piekła. Za Jezusem podążają pozostali „mieszkańcy” raju, którzy aktywnie Go wspierają. Dzięki odkupicielskiemu dziełu Jezusa osoby duchowe, przebywające w świecie duchowym, zwanym rajem, są uwolnione z barier wynikłych z błędów, jakie popełnili w swym życiu fizycznym. Ich błędy i grzechy zostały oczyszczone przez Jezusa i dzięki temu mogą one teraz całkowicie skupić się na współpracy z Jezusem w Jego „codziennym” działaniu na rzecz odnowy świata. Powoduje to, że nie muszą się one „przylepiać” na stałe do żadnej osoby fizycznej na Ziemi. Ich podstawową rolą jest służenie swoim ziemskim doświadczeniem wszystkim ludziom, obecnie żyjącym na Ziemi. Starają się one, oczywiście w niewidoczny dla nas sposób, pomagać nam w tworzeniu dobra, a także w unikaniu zła i nieuczestniczeniu w jego tworzeniu. Pod pojęciem tworzenia dobra rozumiem przede wszystkim działanie na rzecz odnowy świata do poziomu, zaplanowanego pierwotnie przez Stwórcę. Stąd, pod pojęciem tworzenia zła, rozumiem działania niszczące tę pierwotną koncepcję Stwórcy.

 

Bardzo dużo ludzi tworzących dobro na Ziemi nie zdaje sobie sprawy z udziału w swoim życiu osób duchowych z raju. Wpływają one przede wszystkim na nasze myśli, podsuwając nam różne pomysły budujące dobro. Potrafią również uchronić nas przed różnymi złymi zdarzeniami. Na tym polu ich działania są zbieżne z działaniem aniołów. Podczas, gdy osoby duchowe z raju wpływają na ludzi na Ziemi swoją wiedzą, aniołowie, posiadając znaczną moc duchową, są w stanie wpływać bardziej substancjalnie na losy ludzi, którymi się opiekują.

Nie wiem, czy każdy z nas ma swojego anioła stróża, ale bardzo bym się cieszył, gdyby tak było. Na wszelki wypadek warto duchowo zwrócić się o to do Jezusa i do nich samych, a nie tylko namawiać dzieci do modlitwy: „Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój….”.

 

Dobro dokonywane na Ziemi przez ludzi ma oczywiście swoje oparcie w Bogu. Przypominam, że cała ludzkość odziedziczyła od Ojca Niebieskiego część Jego Serca, które jest źródłem naszego sumienia, czyli bezpośredniej świadomości istnienia Bożych praw i zasad. Jest to ta dobra strona naszej osobowości. Upadek Adama i Ewy, zło płynące od Szatana i długie istnienie upadłego świata, wcale tego nie zmieniło. Zatem nasze sumienie, wywodzące się z Serca Boga, jest wciąż w sferze należącej do Niego.

 

Bóg, choć nie ma nic wspólnego ze złem, choć nie ingeruje w upadłą cywilizację stworzoną przez ludzi pod panowaniem Szatana, to jednak pozostaje w kontakcie ze Swoimi dziećmi. Jego miłość płynie nieprzerwanie do nas, bo Bóg dla niej nas stworzył. Ten strumień miłości, gdy trafia do naszego serca, wywołuje nieopisane uczucie Jego bliskości i Jego Ojcostwa. Sam to przeżywam i dlatego powstało to opracowanie. Dlatego też namawiam wszystkich do stałego myślenia o Bogu, do ciągłej rozmowy z Naszym Ojcem Niebieskim, którą większa część ludzi nazywa modlitwą.

 

Znamienne są słowa z Księgi Rodzaju (Rdz 4,7), skierowane do Kaina, czyli do człowieka, żyjącego już w świecie pod panowaniem Szatana: „Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować". Te słowa są bardzo podobne w swoim sensie do słów, które wyszły od Boga przed upadkiem Jego dzieci: „…ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,17).

 

Słowa te oznaczają, że Bóg jest w ciągłym, choć pośrednim, kontakcie z człowiekiem, aby tworzył on dobro i unikał łamania praw Bożych. Słowa od Boga są zawsze słowami ojcowskimi, wywodzącymi się z Jego Serca. To jest to odwieczne, nieprzemijające źródło dobra i miłości: Jego Serce.

 

Nie zapominam oczywiście o złej stronie naszej osobowości, czyli o tkwiącej w nas upadłej naturze, która została odziedziczona od twórcy tej natury, czyli od Szatana. Stąd moje twierdzenie, że ludzie podlegają wpływowi dwu światów: świata pod zwierzchnictwem Boga i świata pod panowaniem Szatana.

 

Niestety, wpływ złych osób ze świata pod panowaniem Szatana, czyli z duchowego piekła, jest wciąż bardzo znaczny. Te osoby zostały jakby zmobilizowane przez Szatana do działania na rzecz utrzymania jego władzy, która w świecie duchowym ma charakter bezpośredni, a w świecie fizycznym charakter pośredni. Szatan posługuje się przede wszystkim podległymi mu upadłymi aniołami, czyli złymi duchami,. To za ich pośrednictwem kieruje on złymi osobami duchowymi z duchowego piekła. Złe osoby duchowe. mając „złą wolność” od Szatana, też mogą działać w miarę swobodnie i niekoniecznie „przyklejać się” na stałe do jakiegoś człowieka na Ziemi, choć i to zjawisko ma czasami miejsce. W większości wypadków działają one podobnie, jak osoby w raju, tyle że w zupełnie innym celu, czyli w celu podtrzymania panowania Szatana. Wpływają one też w sposób znaczący na czyny opanowanych przez siebie ludzi. Towarzyszą im wspomniane złe duchy, które mają dość znaczną moc duchową, aby skłaniać ludzi do czynienia zła i równocześnie wyrządzać wiele złego ludziom na Ziemi, a tym samym i Bogu.

 

Wrócę teraz ponownie do stwierdzenia, że człowiek jest jedyną istotą we wszechświecie, która może żyć równocześnie w dwu światach, w świecie fizycznym i w świecie duchowym. Łatwo taką sytuację przypisać idealnemu światu i ten fakt jest zjawiskiem zrozumiałym w świetle pierwotnych planów Stwórcy. W obecnym świecie ta sytuacja wygląda inaczej, o czym pisałem w poprzednim rozdziale.

Wyjaśniałem też w opisie świata duchowego, na czym polega współpraca między tymi dwoma światami.

 

Jak nietrudno się domyślić, to współistnienie nie zawsze przebiega bezkonfliktowo. Dlatego w tej części opracowania zajmę się właśnie anomaliami wynikającymi z faktu, że żyjemy obecnie w świecie, który odszedł od pierwotnej koncepcji Stwórcy. Niezmiennie w naszej rzeczywistości trzeba brać pod uwagę fakt, że istnieje Szatan oraz piekło w świecie fizycznym i duchowym.

 

Porównywałem poprzednio mentalną komunikację dokonującą się w naszym świecie między ludźmi na Ziemi a osobami duchowymi w świecie duchowym do synchronizacji między nadajnikiem a odbiornikiem. Ta synchronizacja jest czasami zakłócana właśnie tak, jak to bywa między niezsynchronizowanym nadajnikiem i odbiornikiem.

 

Mówimy o zjawisku korzystania z sił witalnych ludzi żyjących na Ziemi przez osoby duchowe, które zakończyły już swoje ziemskie życie. Osoby duchowe stale pragną doprowadzić swój osobisty rozwój do doskonałości. Jest to kluczowy problem, który należy dokładnie przeanalizować. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy osoba na Ziemi utraci nawet na krótką chwilę kontrolę nad sobą. Może to stać się w chwili ogromnego załamania lub depresji, w czasie ciężkiej choroby, w okresie krótszej czy dłuższej utraty świadomości albo w stanie ogromnego uniesienia psychicznego. Jeżeli taki nietypowy lub rozkojarzony stan rozpozna osoba duchowa poszukająca „ziemskiego partnera”, to znaczy stan odpowiadający jej poziomowi duchowemu, to może dojść do „podłączenia się” z do niego. Postanowiłem nazywać ten akt „przyczepieniem się” w odróżnieniu do bezkonfliktowego „przylepienia się” osoby duchowej do dowolnej osoby fizycznej, o czym pisałem w poprzednim rozdziale. W takiej normalnej sytuacji chodzi po prostu o rodzaj zsynchronizowanego połączenia dwóch równoległych egzystencji, tak jak sklejenie dwóch części pasujących do siebie.

 

Nowa osoba duchowa ze świata duchowego może „przyczepić się” nawet wówczas, gdy moment rozkojarzenia człowieka jest stosunkowo krótki. Najczęściej z takiej sytuacji rodzi się poważny problem. Osobie duchowej zmarłego człowieka, zwłaszcza krótko po jego śmierci fizycznej, jest ogromnie trudno znaleźć odpowiedniego dla siebie „ziemskiego partnera”. Jeśli nagle uda się jej „namierzyć” takiego partnera, to tę okazję natychmiast wykorzysta, nawet gdy nie jest w pełni z nim zsynchronizowana. Gdy już raz wejdzie we współpracę z osobą fizyczną tegoż „ziemskiego partnera”, to nie będzie się mogła od niego „odczepić”. Taka sytuacja może powstać również w przypadku członków najbliższej rodziny, szczególnie zaraz po śmierci jednego z nich. Na przykład ma to miejsce, gdy niedawno zmarły bardzo kochał jakiegoś żyjącego członka ze swojej najbliższej rodziny, a równocześnie ta ukochana osoba bardzo przeżywa jego śmierć. 

 

Człowiek na Ziemi, do którego „przyczepiła się” nieodpowiednia osoba duchowa, powróciwszy ze stanu rozkojarzenia do swego normalnego stanu, może nadal odczuwać bardzo silne rozchwianie osobowości jawiące się najczęściej złym samopoczuciem, a w skrajnych przypadkach skutkujące poważną chorobą, zwłaszcza psychiczną, lub nawet szaleństwem. Większość chorób umysłowych ma właśnie takie podłoże. Lekarze w szpitalach psychiatrycznych próbują leczyć takie osoby środkami farmakologicznymi osłabiającymi reakcje zmysłów ludzkiego organizmu. Przynosi to tylko chwilowe uspokojenie pacjenta, niszcząc równocześnie jego biologiczny organizm. Nie jest to więc żadna skuteczna metoda.

 

Najlepiej byłoby „wyrzucić” niezsynchronizowaną osobę duchową z ciała chorego człowieka, tak jak robił to Jezus Chrystus. Dla nas jest to dość trudne. Taką umiejętność posiadają nieliczni ludzie o bardzo szczególnej i silnej osobowości. W łagodniejszych przypadkach można przez specjalne seanse „spacyfikować” skonfliktowaną, obcą osobę duchową. W czasie takiego seansu, prowadzonego przez doświadczonego przewodnika duchowego, można zrozumieć problemy „przyczepionej” osoby duchowej i następnie doprowadzić ją, poprzez swoistą edukację, do synchronizacji z człowiekiem żyjącym na Ziemi. Można też tego człowieka całkowicie od niej uwolnić. Na przykład dobre rezultaty przynosi pokierowanie takim człowiekiem za pomocą hipnozy, aby zrozumiał problemy tejże osoby duchowej i zniwelował różnicę w poziomie synchronizacji na drodze silnej perswazji lub odwrotnie, na drodze akceptacji „przyczepionej” osoby duchowej. Czasami trzeba skorzystać z doświadczonego przewodnika duchowego lub nawet z osoby, która jest hipnotyzerem. Nie polecam jednak podejmowania samodzielnych prób uwolnienia się spod wpływów niezharmonizowanej z nami osoby duchowej, gdyż możemy nie mieć wiedzy o tej „przyczepionej” osobie lub nie posiadać odpowiedniej mocy duchowej. Jest obecnie całkiem spora grupa takich przewodników duchowych lub terapeutów otwartych na wiedzę ze świata duchowego, którzy mogą pomóc ludziom nawiedzonym przez nieprzyjazne osoby duchowe. Potrafią oni zidentyfikować je i w terapeutycznym seansie przerwać ich wpływ na człowieka. Nie można tego jednak nazwać egzorcyzmem.

 

Tymczasem typowy egzorcyzm jest potrzebny, gdy do człowieka „przyczepi się” zły duch lub zła osoba duchowa wywodząca się ze sfery świata duchowego zwanego piekłem. Wówczas może nastąpić zjawisko opętania przez złego ducha. W takiej sytuacji uwolnieniem zdominowanego człowieka powinien się zająć ktoś dysponujący mocą od Samego Jezusa, gdyż tylko On jest w stanie pomóc. Właśnie taką moc posiadają egzorcyści, czyli duchowni specjalnie przygotowani do współdziałania z Jezusem. On bowiem, przez Swoje odkupicielskie dzieło i zwycięstwo nad Szatanem, uzyskał moc nie tylko wyciągania ludzi z piekła w świecie duchowym, ale również możliwość uwalniania ich na Ziemi spod wpływów tych, którzy w tym piekle przebywają.

Egzorcyzm mogą przeprowadzać tylko naprawdę silne duchowo osoby z autentycznym powołaniem religijnym, z wielką wiedzą o złych duchach i o samym Szatanie oraz mocno złączone duchowo z Jezusem.

 

Dla przykładu wyjaśnię, że w Internecie przeczytałem o kobiecie przedstawiającej się jako egzorcystka. Osoba ta, szeroko rozreklamowana specjalistka od duchów, równocześnie zaprzecza istnieniu Szatana i demonów raz twardo twierdzi, że jest egzorcystką. Ręce mi opadają, bo trudno sobie wyobrazić w tej dziedzinie większy zlepek niedorzeczności i sprzeczności. Aż dziwne, że większość ludzi tego nie dostrzega.

Trudno mi poważnie dyskutować z taką osobą, dlatego zacznę od małego porównania w formie żartu. Wyobraźmy sobie marynarza pływającego statkiem po oceanie, ale niewierzącego w jego rzeczywiste istnienie oraz w obecność ryb w nim pływających. Absurd, prawda?

 

A zatem postaram się napisać trochę szersze wyjaśnienie w tej sprawie. Wyrzucanie złych duchów zaczął Sam Jezus, bo miał do tego ogromną moc, a także otwarty dostęp do złego świata duchowego dzięki pokonaniu Szatana na pustyni. Nie należy się zatem dziwić oskarżeniom faryzeuszy, że w imię Belzebuba wyrzucał złe duchy. Jezus upoważnił dwunastu apostołów, mężczyzn tak jak On, do dysponowania Swoją mocą w walce ze złymi duchami podległymi Szatanowi. Nie umniejszając w niczym roli i znaczeniu kobiet, Jezus nie mógł im przekazać tej mocy, bo niedane mu było odrodzić żadnej kobiety do Swojego poziomu. Oznacza to, że nie pojawiła się za Jego życia autentyczna Córka Boża, równoważna Synowi Bożemu. W Ogrodzie Eden pierwsza córka Boga przegrała „pojedynek” z Lucyferem. Przegrał go wówczas również pierwszy Adam, ale Drugi Adam naprawił tę porażkę. A zatem Jezus jest dotychczas jedynym zwycięzcą pojedynku z Szatanem. To zwycięstwo miało jednak przede wszystkim charakter osobisty i skończyło się definitywnym uwolnieniem Jego spod wpływów Szatana. Mówi o tym  afirmacyjna przepowiednia Jezusa, o której można przeczytać Biblii: „Idź precz, Szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4, 10).

 

Tylko Jezus oraz upoważnione przez Niego osoby, to znaczy apostołowie, następcy apostołów, a także bezpośrednio namaszczeni i przygotowani przez następców apostołów kapłani, mogą dokonywać egzorcyzmu. Dlatego jest ich tak niewielu. Trudno się dziwić, że na przykład w Kościele katolickim jest mało egzorcystów (średnio zaledwie kilku na jeden kraj). Spełnienie bowiem niesłychanie trudnych wymagań do pełnienie tej posługi jest rzeczą bardzo trudną. Na dodatek ci kapłani w czasie egzorcyzmu muszą być gotowi oddać nawet życie, bo Szatan nie żartuje. Wiedzą o tym dobrze wszyscy, którzy się zajmują się tą posługą.

 

Warto też wiedzieć, że Szatan jest bardzo zainteresowany tym, aby ludzie w niego nie wierzyli. Wielu sławnych teologów i papieży podkreślało fakt, że największym sukcesem medialnym Szatana jest właśnie to, że większość ludzi w niego nie wierzy. Głoszenie, że Szatan nie istnieje, jest zatem wielkim prezentem dla niego.

 

Opiszę teraz jeszcze inne zjawisko. Czasami, choć bardzo rzadko, zdarzają się pewne pozytywne skutki desynchronizacji między osobą duchową a „partnerem” na Ziemi. Jeśli ktoś z żyjących ma ogromną wiarę w Boga, to w chwili uniesienia duchowego może osiągnąć poziom duchowy podobny temu, jaki reprezentują osoby przebywające w świecie duchowym zwanym rajem. Może się wówczas „przylepić” do niego osoba duchowa z tej sfery, na przykład jakiś święty. Taki człowiek na Ziemi, po powrocie do swego normalnego stanu, może stać się bardzo aktywnym głosicielem wiary w Boga. Może to robić głośno w miejscach publicznych, tworzyć organizacje religijne, a czasami zachowywać się tak, że inni zaczynają go traktować jak nienormalnego lub chorego psychicznie. Wszystko zależy oczywiście od indywidualnej osobowości nawiedzonego w ten sposób człowieka. W grupie tych ludzi mogą się pojawiać tak zwani „mesjasze”. Dzieje się tak, gdy osoba duchowa współpracująca z takim człowiekiem jest nadgorliwa w swym działaniu, posiada zbyt wygórowane pojęcie o sobie, a szczególnie gdy ma wypaczone zrozumienie nauk Jezusa Chrystusa. Wtedy nie jest to już tak pozytywne zjawisko.

 

Jak rozpoznać działanie osób duchowych w świecie fizycznym? Muszę przyznać, że nie jest to łatwe i tylko nieliczni ludzie to potrafią. Nazywamy ich otwartymi duchowo, ale jest to pojęcie zbyt ogólne i nie zawsze prawdziwe. Warto jednak wiedzieć, że osoby duchowe nie są związane, poza nielicznymi przypadkami, z konkretnymi miejscami fizycznymi. Wyjątek stanowią tak zwane „nawiedzone domy”, gdzie mogą się pojawiać osoby duchowe nieżyjących już poprzednich mieszkańców, którzy nie zdają sobie sprawy, że już umarły. Przy okazji chciałbym wyjaśnić, że niezauważenie swojej śmierci fizycznej przez osoby duchowe zdarza się czasami u ludzi, którzy za życia ziemskiego nie uwzględniali istnienia świata duchowego lub byli agnostykami. Również podobne zjawiska można zauważyć w miejscach częstych wypadków, gdzie zginęli jacyś ludzie. Ich osoby duchowe też mogą nie zdawać sobie sprawy, że już zakończyły życie fizyczne. Wpływają one na pojawiających się w tym miejscach ludzi i mogą doprowadzać ich do podobnych wypadków. Nie jestem jednak osobą otwartą duchowo i nie mogę do końca zrozumieć motywów tych „straszących duchów”. Wiem jednak, że ludzie odpowiednio przygotowani i silni duchowo, tak jak egzorcyści, mogą usunąć takie zdezorientowane osoby duchowe z tych miejsc.

 

Gdy ludzie otwarci duchowo twierdzą, że w danym pomieszczeniu jest wiele osób duchowych, to nie oznacza to, że one tam „siedzą”. Osoby duchowe prawie zawsze funkcjonują jako „przyklejone” do ludzi i z nimi się przemieszczają. Im więcej ludzi w jakimś pomieszczeniu, tym więcej osób duchowych. To ludzie żyjący na Ziemi „ciągną” za sobą swoisty „ogon” osób duchowych i wprowadzają je do obszarów fizycznych. Najczęściej nie ma to żadnego wpływu na otoczenie, ale czasami może się to uwidocznić w psychozie tłumu, na przykład jako zbiorowa histeria. Dzieje się tak, gdy w takim tłumie znajdą się ludzie, na których mają wpływ złe osoby duchowe lub złe duchy. Taka zbiorowość może się bezwiednie przerodzić w groźną siłę zdolną do linczu lub podobnych zbrodni.

 

Zdarza się, że zła atmosfera w jakimś środowisku wynika właśnie z obecności złych duchów lub złych osób duchowych. Dlatego warto wiedzieć, że dla ich usunięcia z jakiegoś otoczenia należy główne wysiłki skupiać na ludziach tam przebywających, a nie na danym pomieszczeniu. Równie ważną rzeczą jest rozpoznanie, czy chodzi naprawdę o złe duchy, czy może o złe osoby duchowe. Takie osoby potrafią często z premedytacją szerzyć złą atmosferę. Jednak w innych sytuacjach chodzi tylko o zagubione osoby duchowe zmarłych mające niezbyt groźny wpływ na ludzi.

 

Działanie prawdziwego złego ducha zdarza się bardzo rzadko, gdyż ogromna większość ludzi na Ziemi nie stwarza warunków do jego ingerencji. Chodzi tu o złego ducha, który jest upadłym aniołem podległym bezpośrednio Szatanowi, czyli o tak zwanego diabła albo demona. Potrafi on opętać pewne osoby, szczególnie dotknięte rozstrojem nerwowym. Jeszcze inny negatywny wpływ na ludzi ma zła osoba duchowa jakiegoś zmarłego człowieka, która w świecie duchowym też podlega Szatanowi. Jednak skupia się ona tylko na pojedynczej osobie o podobnym złym charakterze. Obie te istoty duchowe możemy nazywać złymi duchami, choć różnica między nimi jest znacząca. Wiedzą o tym szczególnie prawdziwi egzorcyści, dla których usunięcie złej osoby duchowej jest stokroć łatwiejsze niż wyrzucenie demona.

 

Na szczęście ogromna większość przypadków złego oddziaływania duchowego, z którym mamy do czynienia w życiu, jest po prostu wynikiem nieodpowiedniego zsynchronizowania się kogoś z osobami duchowymi zmarłych. „Przyczepiają się” one najczęściej do pojedynczego człowieka i wpływają tylko na niego. Nie można tego oczywiście nazwać pozytywną sytuacją, gdyż różni szaleńcy lub ludzie określani jako umysłowo chorzy, mogą mieć zły wpływ na otoczenie. W takim przypadku, jak przedtem wyjaśniałem, musi im pomóc ktoś obdarzony mocną osobowością wspieraną dużą wiedzą o zjawiskach  duchowych. Lekarze psychiatrzy i oddziały szpitalne dla umysłowo chorych niewiele mogą poradzić w takich przypadkach.

 

Podsumowując problem oddziaływania osób ze świata duchowego na ludzi na Ziemi, należałoby jakoś ocenić ich wpływ na nasze życie. Nie jestem oczywiście w stanie określić skali tego wpływu, ale na pewno jest on faktem, szczególnie w przypadku negatywnego oddziaływania ze strony złych osób duchowych, złych duchów oraz samego Szatana. Dzieje się tak dlatego, że Ziemia wciąż jest pozbawiona obecności Boga, a złe istoty duchowe czują się na niej „jak u siebie w domu”. Niestety, nieprzerwanie od tysięcy lat mamy te same przestępstwa, zbrodnie, konflikty i wojny. Nie mam wątpliwości, że wpływ złego świata duchowego jest wielokrotnie silniejszy od odziaływania dobrego świata duchowego związanego z Jezusem i osobami przebywającymi w Jego sferze.

 

Nie jest to niestety informacja zbyt optymistyczna, ale jednak wciąż prawdziwa. Stanowi ona jasny przekaz mówiący o tym, jakie trudne zadanie czeka ludzkość na drodze do zbawienia świata.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”