Zmartwychwstanie i Sąd Ostateczny

Image_18

 

Analiza zjawisk Zmartwychwstania i Sądu Ostatecznego

Zjawisko zmartwychwstania łączy się często z osobą Jezusa Chrystusa. Popularnie twierdzi się, że Jezus powstał z grobu i pokazywał się swoim uczniom przez wiele dni przed swoim wniebowstąpieniem.

 

Sytuacja sprzed 2000 lat rodzi jednak wiele pytań. Najważniejsze z nich brzmi: dlaczego Jezus pokazał się po śmierci tylko ograniczonej liczbie osób i to w bardzo dziwny sposób? Potrafił znikać i następnie pojawiać się niespodziewanie, często w wielu miejscach jednocześnie, a w dodatku dość odległych od siebie. Przenikał też przez ściany i drzwi. Mógł nierozpoznany rozmawiać z ludźmi, którzy Go doskonale znali i którzy Go rozpoznawali dopiero w momencie, gdy tego chciał. Z powyższego wynika, że Jezus po śmierci zachowywał się jak typowa osoba duchowa, którą widzą tylko specjalnie przygotowani ludzie i to pod warunkiem, że ona chce być widziana. Jeżeli jest inaczej, to po prostu znika z naszych oczu. Jezus zniknął na dobre sprzed oczu Swoich uczniów dopiero po dłuższym okresie, czyli po 40 dniach. Zwykle osoba duchowa bywa widzialna bardzo krótko, ale Jezus dysponował potężną Energią od Boga, dlatego mógł pozostawać ze Swoimi uczniami przez tak długi czas. To dowód na to, że jest prawdziwym Synem Bożym i nikt w historii ludzkości nie jest w stanie mu dorównać. Zastanawia tylko ten okres 40 dni. W moim opracowaniu postanowiłem nie zajmować się „religijną numerologią”, bo manipulują nią liczne wyznania religijne i robią to najczęściej dla swoich partykularnych celów. Zaznaczę tylko, że Jezus pościł na pustyni przez 40 dni, tuż przez poddaniem Go przez Szatana trzem wielkim kuszeniom. W wyniku tego nie dał się skusić Szatanowi i naprawił w ten sposób porażkę Adama z Ogrodu Eden. Odnosząc to zwycięstwo, jak gdyby zyskał dla Siebie prawo do „bezkarnego” poruszania się jako osoba duchowa po „szatańskim królestwie” przez identyczny okres czterdziestu dni. Jednak po tym okresie, niezbędnym do ugruntowania w Jego uczniach wiary w realność zmartwychwstania, musiał wejść do niewidzialnego świata duchowego, co nazwano wniebowstąpieniem. Stwierdzenie to można uznać za prawdziwe, bo Jezus wszedł do raju, czyli do świata duchowego, który jest całkowicie wolny od wpływów Szatana i pozostaje pod zwierzchnictwem Boga. Chrześcijanie nazywają tę sferę Niebem, choć nie jest to jeszcze w pełni Królestwo Niebieskie.

 

Kościół Katolicki objął dogmatem tę sytuację, nie chcąc się angażować w jej logiczną analizę. Spowodowane jest to też faktem, że nie odnaleziono ciała Jezusa, co umacnia wiarę w Jego „pełne” zmartwychwstanie i „pełne” wniebowstąpienie. Uważam, że jeśli poprawnie zrozumie się zachowanie Jego osoby, to nie ma potrzeby martwić się o ciało fizyczne Jezusa, zwłaszcza że jako Syn Boży działa po zmartwychwstaniu ze świata duchowego.

 

Co by się stało, gdyby nagle archeolodzy znaleźli prochy Jezusa? Nie zadaję tego pytania bezprzedmiotowo, bo współcześnie wciąż podejmowane są próby zidentyfikowania różnych szczątków ludzkich, odkrywanych przez badaczy w Jerozolimie, w tym również pochodzące z grobu, który być może należał do rodziny Jezusa. Gdyby okazało się, że są to szczątki samego Jezusa, mogłoby to zachwiać całym chrześcijaństwem. Jestem jednak dobrej myśli, bo chrześcijanie w XXI wieku są na takim poziomie intelektualnym, że przyjęcie zmartwychwstania jako zjawiska duchowego nie będzie sprawiało im trudności. Dzięki takiemu odkryciu moglibyśmy zrozumieć, że każdy z nas po śmierci fizycznej kontynuuje swoje życie jako osoba duchowa w świecie duchowym.

 

Dążąc do lepszego zrozumienia zmartwychwstania, warto zapoznać się z faktem, że pewne wyjątkowe osoby duchowe mogą stać się widzialne również w świecie fizycznym przez ludzi odpowiednio przygotowanych na to zjawisko. Można nawet powiedzieć, że wówczas mamy do czynienia z pewnym rodzajem zmartwychwstania.

 

Samo słowo „zmartwychwstanie” oznacza przejście z jednego stanu do innego. Zwykle odnosi się ono do mechanizmu przejścia ze stanu śmierci do stanu życia, ale może też oznaczać przejście ze stanu życia duchowego do stanu fizycznego. Jednak żeby to lepiej zrozumieć, warto prześledzić inne procesy podobnego przejścia między różnymi stanami. Stworzenie świata było też przejściem z jednego stanu do innego, czyli ze stanu niewidzialnej energii do widzialnej materii. Dokonał tego Bóg. Przez wiele religii zdarzenie to jest uznane za największy cud w całej historii istnienia wszechświata. W wyniku tego chrześcijanie wierzą, że Bóg stworzył świat z niczego. Można jednak wytłumaczyć dzieła Boże jako procesy zachodzące zgodnie z konkretnymi prawami wywodzącymi się od Samego Stwórcy, a niekoniecznie posługując się kategorią cudu. Można również dodać, że Boski proces twórczy wciąż się toczy, a nawet ma elementy powtarzalne, o czym świadczy rozszerzanie się kosmosu. W niniejszym opracowaniu przedstawiona została właśnie taka koncepcja stwarzania.

 

Z przedstawionego powyżej punktu widzenia zmartwychwstanie wpisuje się w ciąg zdarzeń zgodnych z poznawalnymi prawami Bożymi i nie musi być postrzegane jako cud. Prawa Boże są ze sobą spójne. Szczególnie prawa fizyki, chemii czy biologii nie powinny być sprzeczne z prawami rządzącymi Energią Pierwszej Przyczyny działającymi zarówno w czasoprzestrzeni jak i w sferze poza czasem i przestrzenią. Prawa duchowe mogą po prostu uzupełniać prawa fizyczne lub z nimi współdziałać. Chodzący po wodzie Chrystus jest przykładem, że Energia ze świata duchowego umożliwiała Mu stawianie stóp na powierzchni wody, wytwarzając odpowiednie napięcie powierzchniowe. Zresztą cała Biblia jest pełna takich zdarzeń, które mogą być traktowane jak cuda, a w rzeczywistości są zjawiskami równoległego wprowadzania do znanych praw natury nieznanych nam praw duchowych. Dlatego fakty z życia Jezusa, w tym Jego narodzenie się i zmartwychwstanie, należałoby interpretować w ramach ustanowionych przez Stwórcę praw, które dobrze by było najpierw poznać. Przecież właśnie według nich dokonywało się stworzenie wszechświata i zgodnie z nimi zjawiska duchowe mogą współdziałać ze zjawiskami fizycznymi. Niestety dość trudno nam zrozumieć i poznać takie współdziałanie, a najczęściej po prostu go nie zauważamy. Tymczasem nie powinno być nic dziwnego w tym, że osoba wyposażona w Energię od Stwórcy wykonuje podobne czynności jak zwykli ludzie, to znaczy chodzi, mówi, spożywa pokarmy, a nawet przenosi ciężkie przedmioty. Wyłamanie krat w więzieniu, w którym przebywał św. Paweł, niesienie proroka Habakuka przez anioła na pustyni czy może nawet odsunięcie kamienia sprzed grobu Chrystusa świadczą o fizycznych możliwościach osób duchowych. Świadczą też o właściwym sposobie zmartwychwstania Jezusa, które było działaniem Jego osoby duchowej. Oczywiście dużo trudniej zrozumieć przenikanie osoby duchowej przez ściany, pojawianie się jej i natychmiastowe znikanie, czy trudności z jej identyfikacją nawet przy dobrej jej znajomości. Jest tak dlatego, że prawa świata duchowego umożliwiają takiej osobie chwilowe zmiany stanu. Duchowa energia, którą dysponuje ona w świecie fizycznym, jest pod jej pełną kontrolą. Ta Energia może być uformowana zgodnie z jej wolą, to znaczy może ją ona koncentrować w dowolny sposób. Nie trzeba więc wierzyć w niezrozumiały cud polegający na tym, że zmaltretowane ciało Jezusa zmieniło się nagle w zdrowy organizm, umożliwiający Mu chwilowe zmiany postaci, przenikanie przez ściany, spożywanie pokarmów i niespodziewane pojawianie się w różnych miejscach.

 

Z osobą Jezusa Chrystusa od początku wiążą się dziwne sytuacje, a Jego zmartwychwstanie nie powinno być czymś szokującym. Zresztą ciało Jezusa jeszcze na długo przed zmartwychwstaniem zachowywało się podobnie jak po zmartwychwstaniu. Jezus na przykład został w czasie kuszenia na pustyni przeniesiony przez Szatana najpierw na szczyt świątyni, a potem na bardzo wysoką górę, z której było widać wszystkie królestwa świata. Trzeba przyznać, że w świetle klasycznych praw fizyki jest to mało prawdopodobne z uwagi na prawa grawitacji oraz na czas i zakres takich „przenosin”. W innym przypadku dotyczącym przemienienia się Jezusa na Górze Tabor zauważono, że On i Jego odzież zachowywały się „niefizycznie”. Dodatkowo Jego rozmowa z widzianymi przez apostołów postaciami Starego Testamentu, dawno już nieżyjącymi, mogła sugerować jakąś formę ich czasowego zmartwychwstania. Wszystkie te zjawiska, jak również chodzenie po wodzie, mogą nam uzmysłowić istnienie konkretnych praw duchowych funkcjonujących w oparciu o Energię od Stwórcy i niekoniecznie dających się wyjaśnić klasycznymi prawami fizyki. W tym świetle można stwierdzić, że zjawisko zmartwychwstania Jezusa zrealizowało się poprzez pojawienie się Jego „ufizycznionej” postaci. Dzięki temu mógł On po zmartwychwstaniu dokonać wielu ważnych czynów dla wzmocnienia wiary Swoich uczniów i innych świadków Jego życia.

 

Będę jednak wciąż powtarzał, że w rozumieniu religijnym zmartwychwstanie człowieka oznacza powrót ze stanu śmierci duchowej do stanu życia duchowego pod zwierzchnictwem Boga. Dla Jezusa nie była to właściwie żadna przemiana, gdyż zarówno w życiu fizycznym jak i duchowym był pod zwierzchnictwem Boga. Tymczasem wszyscy pozostali ludzie są martwi duchowo, ponieważ odziedziczyli od Adama i Ewy grzech pierworodny oznaczający duchową śmierć w Ogrodzie Eden. Mimo to podczas życia fizycznego na Ziemi wszyscy wyglądają jak normalni, żywi ludzie. Niestety pozostajemy na Ziemi w stanie śmierci duchowej pod panowaniem Szatana i wymagamy procesu przejścia z tego stanu do stanu życia, czyli przejścia pod zwierzchnictwo Boga. Właśnie ten proces nazywamy zmartwychwstaniem lub też duchowym narodzeniem się na nowo.

 

Każde narodzenie, w tym także duchowe, wymaga istnienia rodziców dla nowonarodzonego. Udział rodziców w fizycznym narodzeniu się każdego z nas jest powszechnie znany. Dużo trudniej zrozumieć duchowe narodzenie się, a właściwie powtórne narodzenie się człowieka dla Boga. Chrześcijanie twierdzą, że duchowo rodzą się na nowo przez Jezusa i Ducha Świętego, co jest ewidentną prawdą. Ja tylko dodam, że ten proces dotyczy wszystkich ludzi narodzonych w świecie pod panowaniem Szatana, a nie tylko chrześcijan. Jezus Chrystus i Duch Święty pojawili się na Ziemi dla dobra wszystkich ludzi. Wystarczy zatem szczerze wyznać, że są Oni naszymi Duchowymi Rodzicami, aby zapoczątkować swój osobisty proces zmartwychwstania.

 

Oczywiście zmartwychwstanie w sensie zbawczym powinno objąć całą ludzkość, gdyż jest związane z tak zwanym Sądem Ostatecznym. Można równocześnie stwierdzić, że łączy się ono nierozerwalnie z tak zwanym końcem świata i ostatecznym zbawieniem dotyczącym poszczególnych ludzi.

Wiemy już, że koniec świata nie dotyczy fizycznej zagłady ludzkości, ale oznacza koniec panowania Szatana nad ludźmi, czyli koniec szatańskiej cywilizacji oraz przejście pod zwierzchnictwo Boga. Będzie to po prostu powrót do normalności przygotowanej przez Boga, a więc można to nazwać powszechnym zmartwychwstaniem.

 

W jaki sposób rozpocznie się takie zmartwychwstanie?

Tak jak napisałem powyżej, punktem wyjścia do zmartwychwstania będzie Sąd Ostateczny.

 

Sąd Ostateczny jest podstawową częścią procesu zbawienia ludzkości, bo należy sprawiedliwie osądzić ludzi i Szatana, aby wszystko mogło powrócić do pierwotnego stanu. Sądy powszechne w demokratycznych krajach służą przywracaniu właściwego porządku prawnego przez wskazanie, w jaki sposób ten porządek został naruszony i kto jest winny temu naruszeniu. Do tego celu posługują się istniejącym prawem karnym, cywilnym lub innym kodeksem stosownym do danej sytuacji. Sądy te mogą również odstąpić od wymierzania kary, jeśli wszystko wróci do pierwotnego stanu i nastąpi przebaczenie win. Także Sąd Ostateczny nie jest jakimś kosmicznym spektaklem, ale procesem wprowadzania Prawa Bożego, które religie utożsamiają ze Słowem Bożym. To Ono, a nie jakiś gigantyczny ogień, będzie narzędziem osądzania zła wyrządzonego przez Szatana, aby jego ogrom został uświadomiony wszystkim ludziom. Jak sama nazwa wskazuje, wszyscy ostatecznie zdadzą sobie sprawę ze zła istniejącego na świecie. W ten sposób zakończy się istnienie Szatana i rozpocznie się zwierzchnictwo Ojca Niebieskiego.

 

Pan Jezus, który już od 2000 lat czeka na dokończenie swojej misji, ma być właśnie głównym Sędzią Sądu Ostatecznego. Miał to bowiem zrobić już za Swojego życia na Ziemi, ale ludzie mu na to nie pozwolili. Co prawda, Jezus zaczął już wtedy Sąd Ostateczny, rozpoczynając głoszenie Swoich nauk. To jest jedyny możliwy sposób przeprowadzania takiego Sądu. Słowa Jezusa, wprowadzające Prawo Boże, miały osądzić najpierw naród żydowski, a potem cały świat. Bycie osądzonym oznacza pozytywne przyjęcie Słowa Bożego opisanego przez Prawa i Zasady Boże, a następnie zastosowanie Go w praktyce. Nieprzyjęcie Tego Słowa oznacza odrzucenie Sądu Ostatecznego i nierozpoczęcie zmartwychwstawania. Niestety naród wybrany podjął tę drugą decyzję.

 

Przychodzący powtórnie Syn Boży wskaże też sposób i drogę naprawy wszelkich szkód wyrządzonych przez ludzi, aby przywrócić pierwotny, normalny stan trwania cywilizacji ludzkiej.

 

Sąd Ostateczny ma przede wszystkim charakter oczyszczający. Dotyczy to zarówno oczyszczenia świata ze zła wprowadzonego przez złą, szatańską cywilizację, ale również usunięcia z każdego z nas upadłej natury odziedziczonej od Szatana. Chodzi też o oczyszczenie indywidualnej historii naszego życia, która została wcześniej zapisana w naszej osobowości. Tak oto wreszcie zakończy się istnienie Szatana i jego piekła.

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”