Za kulisami historii świata

Image_25

Jak rozumieć polityczny przebieg dziejów świata?

W poprzednim temacie pt. „Sens duchowej historii ludzkości” tłumaczyłem przebieg działania duchowej odnowy ludzkości na tle wydarzeń historycznych. Starałem się wykazać, że polityczne i ekonomiczne uwarunkowania mogą mieć w istocie mniejszy wpływ na przebieg dziejów ludzkości niż marginalizowane często warunki duchowe.

 

Jednak teraz jeszcze raz wrócę do tych uwarunkowań wykazując, że nawet za kulisami wydarzeń gospodarczych i politycznych może się kryć działanie praw Opatrzności. Przypomnę ponownie, co rozumiem przez Opatrzność pisaną dużą literą. Opatrzność Boża jest to działanie praw i zasad Bożych prowadzące wszystko, co stworzył Bóg, do stanu doskonałości. W obecnym stanie świata działa ona jak stały drogowskaz wyznaczający ludziom żyjącym w upadłym świecie prawidłowy kierunek drogi do Królestwa Niebieskiego. Z drugiej strony ludzkość wciąż pozostaje pod poważnym wpływem sił sprzecznych z koncepcją Opatrzności. Zbadam zatem, kto lub co stoi za kulisami historii ludzkości.

 

Potrzebujemy najpierw zorientować się, jaki jest poziom zrozumienia istnienia Stwórcy oraz Jego wpływu na kształtowanie się naszej cywilizacji. Przypominam, że w całym wszechświecie tylko ludzie mogą to określić. Liczba tych, którzy wierzą w istnienie jakiegoś Sprawczego Bytu jest wielokrotnie większa niż tych, którzy uważają, że On nie istnieje. Nawet gdyby tych, którzy są całkiem pewni Jego istnienia, była tylko połowa, to mamy poważny problem podziału ludzkości. Tworzy to sytuację sporej niepewności, a przede wszystkim jest zarzewiem konfliktów.

 

Dokładnie takie samo rozumowanie stosuję do możliwości istnienia sprawczej mocy zła, czyli Szatana. Niestety przeważa liczba tych, którzy wierzą tylko w sprawczą moc Boga, a nie wierzą w równoległy wpływ mocy zła. Na domiar złego, wiara w istnienie Boga bez wiary w istnienie Szatana, powoduje, że Bóg jest nie tylko źródłem dobra, ale może też być źródłem zła. A tak nie jest.  Tymczasem istnienie ogromnej złej mocy sprawczej może wyjaśnić wiele zjawisk w historii ludzkości. Chodzi tu przede wszystkim o zjawiska polityczne, czyli o władzę.

Jeżeli robimy jakąś analizę filozoficzną, socjologiczną czy naukową, nie uwzględniając istnienia praw pochodzących od Pierwszej Przyczyny i obecności mechanizmów zła, to musimy się liczyć z tym, że wnioski z takiej analizy w dużym stopniu będą błędne, powiedzmy w proporcji pół na pół. Może to przede wszystkim spowodować znaczące niezrozumienie obecnego stanu ludzkości.

 

Ponieważ zazwyczaj mamy do czynienia z publikacjami wyników badań nieuwzględniających wpływu sił ze świata duchowego na przebieg historii ludzkości, dlatego ja zajmę się teraz skutkami oddziaływania tych sił na naszą codzienność. Dokonuje się ono najczęściej przez mechanizmy władzy. Jest ona potrzebna w sytuacji, gdy wielu albo bardzo wielu ludzi musi żyć w jednym środowisku, począwszy od rodziny, poprzez różne organizacje, a skończywszy na konkretnych państwach i całym świecie. Tu to najczęściej ujawnia się kolosalna różnica między porządkiem wynikającym z istnienia Opatrzności Boga, a sprzecznym z nią działaniem Szatana. To właśnie władza jest głównym miejscem aktywności mechanizmów zła. Jak to wyjaśniałem w kilku miejscach tego opracowania, wpływ „pana tego świata” na zjawiska społeczne jest wielokrotnie bardziej sprawczy niż prawa i zasady pochodzące od Stwórcy.

 

Z przebiegu dziejów ludzkości widać, że coraz bardziej zanikają systemy polityczne rozwijane w poprzednich wiekach. Nie ma już faraonów, wszechwładnych cesarzy, czy innych „pomazańców bożych”. Coraz trudniej utrzymują się przy władzy różne reżimy, upadł kolonializm, a pojedynczy krwawi przywódcy są stopniowo eliminowani. Istnieją już tylko nieliczne pozostałości systemu komunistycznego, który w XX wieku stworzył na połowie kuli ziemskiej państwa totalitarne, co mogło doprowadzić do wybuchu trzeciej wojny światowej.

 

Te zmiany prowadzą do sytuacji, w której większość świata będzie obejmowała demokracja. Ten system rządów rozwijał się od dawna, ale dopiero w ostatnich czasach zaczął nabierać właściwych kształtów. Cały czas ludzie wyczuwali, że powinien istnieć jakiś doskonały system zarządzania dużymi społecznościami. Widzieli również jak funkcjonuje ich własny organizm. Stanowił on swojego rodzaju model doskonałej organizacji życia społecznego. Mógł być zatem wskazówką, jak powinna wyglądać prawdziwa demokracja.

 

Według jednej z teorii europejska demokracja wywodzi się z chrześcijaństwa. W takim razie hasło „wolność, równość, braterstwo” ma zbyt laicki wydźwięk. Chodzi o ostatni człon, czyli o braterstwo. Aż się prosi, aby obok wolności i równości, które są bliskie ideałom Stwórcy, pojawiło się słowo miłość, które ma dużo większą wartość niż braterstwo. Wtedy demokracja zyskałaby powiązanie z największą wartością ludzką. Miałaby bowiem dużo głębsze fundamenty duchowe i dzięki temu byłaby dużo trwalsza.

 

Czy można zatem budować demokrację na miłości?

Ze strony Stwórcy wprowadzenie miłości do bieżących spraw ludzkiego życia  może przybierać bardzo konkretne formy, to znaczy zmierzać do budowy idealnego systemu gospodarczego i politycznego. Przypuszczam, że Stwórca przygotowywał rodzaj demokracji opartej na wolności, równości i miłości rozumianych jako podstawa Królestwa Niebieskiego. Świat Boga może być podobny do świata uczciwej demokracji, z tą jednak różnicą, że treść zapisów obowiązującej konstytucji opierałaby się na prawach i zasadach życia społecznego przygotowanych przez Niego. Stwórca jest doskonały i to On wprowadzał przy stworzeniu świata Swoje doskonałe prawo. Obejmowało ono podstawowe dziedziny życia i było od początku zakodowane w zasadach stworzenia. Zatem demokracja pochodząca od Stwórcy istniała od zawsze i tylko czekała na zastosowanie jej w praktyce. Wygląda na to, że nie stworzyli ją jacyś europejscy myśliciele czy filozofowie. Oni tylko odkryli, że ona czeka na nas od dawna i starali się ją opisać. To jest tak jak z odkryciem jakiegoś prawa fizyki, które istniało od zawsze, a w pewnym momencie jakiś naukowiec odkrył je i opisał.

 

Niestety nie doszło do praktycznego wprowadzenia Prawa Bożego, gdyż na skutek upadku pierwszych ludzi zostało ono wypaczone przez bezprawnego „pana tego świata”, jak nazwał go Jezus. Szatan nie musi się stosować do żadnych reguł ani nakazów ustanowionych przez Stwórcę. Właściwie ignoruje wszelkie Jego prawa. Tymczasem Bóg musi się kierować pierwoistnymi zasadami i Swoim odwiecznym prawem, gdyż jest ono doskonałe i tkwi w Nim Samym. Stwórca nie łamie praw, które Sam ustanowił. Za to Szatan postępuję wręcz przeciwnie. Może bezkarnie działać i łamać wszelkie zasady i normy. To jest bardzo nierówna walka toczona za kulisami naszego świata, który nazwałem piekłem. Stąd pozorna przewaga Szatana nad Bogiem i brak wyczuwalnej obecności Boga wśród ludzi.

 

Po co jest nam potrzebna demokracja?

 

Mamy ogromną ilość złych doświadczeń po rządach cesarzy, królów, satrapów, samowładnych dyktatorów, komitetów rewolucyjnych, a szczególnie po rządach państw komunistycznych. Na razie możemy jasno powiedzieć, że jedynym w miarę dobrym rozwiązaniem jest demokracja. Niestety w obecnym kształcie bywa nierzadko mało satysfakcjonująca, niedoskonała, a czasami wprost nieprawdziwa. Jest tak dlatego, że nikt właściwie nie zastanawiał się nad tym, o jaką demokrację chodziło Stwórcy.

 

Podstawowym warunkiem demokracji są wolne, powszechne, równe i uczciwe wybory, które wyłaniają przedstawicieli narodu w formie parlamentu, niezależnego prezydenta, różnego rodzaju lokalnych organów samorządowych oraz niezależnych sędziów.

Drugim jej podstawowym warunkiem jest podział władz. Przedstawiciele narodu powinni utrzymywać właściwy podział na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.

 

Pewnym przeciwieństwem właściwej demokracji niech będą państwa z totalitarnym systemem komunistycznym. Niby są tam wybory, niby jest parlament, rząd i prezydent, niby działa sądownictwo, ale wszyscy wiedzą, że funkcjonowanie państwa jest sterowane centralnie przez partię polityczną i o demokracji nie ma tam mowy.

Niestety to zjawisko ma dużo większy zasięg, tyle że mniej rzucający się w oczy. W krajach uważanych za demokratyczne, w których istnieją instytucje wybrane przez ogół obywateli, wszystko wydaje się być teoretycznie w porządku. Tymczasem często stan demokracji w wielu krajach jest daleki od ideału, gdyż władze w nich czerpią doświadczenia z totalitaryzmu, a w szczególności z komunizmu.

 

Pragnę zaznaczyć jeszcze raz, że prawdziwym modelem dla demokracji jest organizm ludzki. Płaszczyzną do jego istnienia jest układ kostny i mięśniowy poruszany układem nerwowym, którego centralnym punktem jest mózg. Jeśli chodzi bieżące podtrzymanie życia, to mamy właściwie jego trzy główne układy: oddechowy, krwionośny i pokarmowy. Choć te trzy wymienione narządy współpracują ze sobą przy utrzymaniu funkcji życiowych, to równocześnie działają niezależnie od siebie. Oczywiście organizm ludzki nie może funkcjonować bez żadnego z nich i bez ich harmonijnej współpracy. Jednakże przeniknięcie jednego z nich do drugiego powoduje najczęściej śmierć. Człowiek na przykład może się udusić nadmiarem pokarmu. Równie niebezpieczne jest przedostanie się krwi do układu pokarmowego lub oddechowego, gdyż jej obecność tam oznacza najczęściej śmiertelny krwotok wewnętrzny. A zatem wszystkie trzy muszą być od siebie oddzielone, aby mogły stanowić jeden zdrowy organizm ludzki.

 

Tak samo powinien funkcjonować organizm państwowy w systemie demokratycznym. Całe państwo bazuje na konkretnym terenie powiązanym systemami komunikacyjnymi przypominjącymi ludzkie ciało. Funkcjonują w nim obywatele potrafiący łączyć się w partie polityczne upodabniane w organizmie ludzkim do układu nerwowego. Co do władzy można ją porównać do działania trzech układów podtrzymujących życie Oznacza to, że należałoby skutecznie rozgraniczyć władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Dopiero gdy te trzy władze, kontrolując się wzajemnie, działają osobno i nie ingerują w swoje kompetencje, możemy mówić o demokracji. Z samej zasady tego sytemu powinny one być równorzędne, wybieralne przez większość obywateli oraz współpracować w oparciu o jedną konstytucję. Wówczas możemy mówić o harmonijnym organizmie państwowym.

 

Właściwie prawdziwej demokracji możemy oczekiwać tylko pod patronatem Stwórcy, którego można porównać do mózgu człowieka. Równocześnie Jego prawa i zasady można by porównać do zasad funkcjonowania zdrowego organizmu człowieka. Ich odpowiednie spisanie byłoby postawą powszechnie obowiązującej konstytucji. Niestety pozostaje to ciągle w sferze marzeń. Nikomu jednak nie można zabronić o niej pomarzyć, ponieważ te marzenia mogą się kiedyś ziścić. Na razie mamy raczej „inny mózg”, ale o tym będzie poniżej.

 

Słaba demokracja może być zagrożona przez totalitaryzm. Jest to ustrój, przez który zło na świecie wciąż ma się dobrze. Totalitaryzm stanowi całkowite zaprzeczenie demokracji. Rządzi za pomocą strachu i przymusu. Traktuje człowieka prawie jak zwierzę, które można sobie podporządkować, wyuczyć wymaganego zachowania i uczynić posłusznym władzy. Głosi, że chce pomagać ludziom, wprowadzając ład, porządek i sprawiedliwość, a w rzeczywistości dąży do przejęcia pełnej kontroli nad życiem jednostek i całych społeczeństw. Wciąż szuka sobie wrogów, aby uzasadnić potrzebę swego istnienia. Za dobro uznaje jedynie wartości wybrane przez siebie. Posługuje się bardzo często kłamstwem, co umożliwia mu bezkarne łamanie praw ustalonych w demokracji. Najczęściej nie daje się go usunąć metodami demokratycznymi, a powtrzymanie jego panowania wiąże się prawie zawsze z przelewem krwi. Ogólnie rzecz ujmując, taka dyktatura jest całkowicie sprzeczna z Boską koncepcją cywilizacji kierującej się prawdziwą miłością i dobrem. Dlatego twierdzę, że totalitaryzm jest systemem utrwalającym od wieków niesprawiedliwość na naszej Ziemi i będącym stałym, nawracającym mechanizmem utrzymującym naszą upadłą cywilizację na niezmiennym poziomie zła. 

 

Jeśli jakiś polityk lub partia polityczna używa nieprawdy w celu wygrania demokratycznych wyborów lub po to, aby utrzymać się u władzy, to znaczy, że wpisuje się w mechanizm utrzymania władzy przez „pana tego świata”. On to bowiem posłużył się nieprawdą w Ogrodzie Eden, przez co oszukał dwoje pierwszych ludzi. Jeśli udało mu się to zrobić z dwojgiem niewinnych dzieci Boga, to tym bardziej taka technika może oszukać dalekich od niewinności członków społeczeństwa. Przez kłamstwa w Ogrodzie Eden Szatan zdobył władzę nad ludźmi i „urządził” nam naszą cywilizację. Zatem każdy, kto bierze z niego przykład, tworzy zło. Przekłada się to na powstawanie totalitaryzmów w społeczeństwach i utrwala „urządzanie” świata na antyboski sposób. Właśnie na takie zachowanie polityków powinni zwracać uwagę obywatele każdego kraju.

 

Niestety za kulisami historii rozwoju obecnej demokracji, która powinna opierać się na odwiecznych prawach od Boga, stoi często ten sam nielegalny „władca”, który w Ogrodzie Eden nie dopuścił do powstania świata pod zwierzchnictwem Ojca Niebieskiego. Na razie nie ma on zamiaru oddać swej władzy prawowitemu Twórcy ludzkości. Owocem zaistniałej sytuacji jest obecny niedoskonały stan demokracji, którego wszyscy jesteśmy świadkami, a czasem nawet boleśnie doświadczamy na własnej skórze.

 

Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli wreszcie w pełni zrozumieć prawa i zasady ustanowione przez Stwórcę, a co za tym idzie, Jego koncepcję demokracji. Chodzi przede wszystkim o poznanie założeń nieznanej nam bliżej Bożej Konstytucji, która byłaby podstawą dla idealnej demokracji. Tymczasem zrozumienie punktu widzenia Boga dla człowieka żyjącego w naszym ziemskim piekle jest właściwie niemożliwe. Jego Konstytucja odnosi się do świata pod Jego zwierzchnictwem, a taki świat nigdy nie został zrealizowany. Ten krótki moment w historii ludzkości, który poprzedzał upadek Adama i Ewy w Ogrodzie Eden, daje nam zbyt mało informacji o przyszłej organizacji życia w Królestwie Niebieskim. Jedyne, co mamy do dyspozycji, to wytyczne dla tej przyszłej Konstytucji w postaci trzech wielkich błogosławieństw wypowiedzianych przez Stwórcę, które mówią o wzrastaniu, rozmnażaniu się i o panowaniu człowieka nad Ziemią (Rdz 1, 28).

 

Te błogosławieństwa sugerują, że jednostka ludzka powinna mieć zapewnione warunki do jej pełnego rozwoju, aż do osiągnięcia doskonałości osobistej. Nakłaniają również dzieci Boga do łączenia się rodziny, aby mogły one przeżyć w pełni miłość dziecięcą, małżeńską i rodzicielską. W końcu wzywają ludzi, aby starali się być właściwymi panami Ziemi. To, co nam zostało z pierwszych chwil powstającego Królestwa Niebieskiego, to ta deklaracja Woli Boga. Resztę zniweczył już upadek pierwszych ludzi.

 

Po tym upadku zmuszeni jesteśmy sami, bez wsparcia Ojca Niebieskiego, tworzyć organizację życia na Ziemi zdani jedynie na własne wyczucie i obserwację zjawisk w przyrodzie. W niej na szczęście wciąż tkwią prawa fizyki, chemii czy biologii, które nie uległy zniszczeniu przez upadek; one wciąż pochodzą od Stwórcy. Niestety nie wszystkie te prawa mogą nam służyć za wzór do organizacji naszego życia, gdyż ludzie tylko w małym procencie stanowią część przyrody i na pewno nie są zwierzętami. W szczególności w przyrodzie nie istnieje demokracja, a biologizmu nie powinniśmy przenosić do organizacji życia społecznego.

 

Wielu ludzi pyta, dlaczego świat jest tak źle zorganizowany i kto właściwie rządzi tym światem?

 

Choć wielu uważa, że światem rządzi Bóg, to z poprzednich rozdziałów wynika, że nie może to być prawdą. Dość poważny procent z nas uważa, że światem rządzą ludzie. Tak właściwie powinno być od początku historii ludzkości. Według pierwotnej koncepcji wszechświata, Stwórca ustanowił Swoje prawa, gdyż tak postępuje każdy twórca, dysponując jasną wizją swojego dzieła. Niestety tak jak napisałem w poprzednich akapitach, tej pierwotnej koncepcji jeszcze nie poznaliśmy. Jeden z naśladowców Jezusa Chrystusa, św. Paweł, nie pozostawił nam co do tego żadnych złudzeń, mówiąc: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg…” (1 Kor 2, 9). Obecnie różni przywódcy, różne organizacje, różne rządy wpływają na nasze losy, ale jakoś zawsze mamy wątpliwości, czy robią to właściwie. Z poprzednich moich rozdziałów wynika, że po upadku Adama i Ewy powstała w nich upadła natura, znajdująca się pod kontrolą Szatana. A zatem, choć wydaje się nam, że światem rządzą ludzie, to niestety nie jest to prawdą. Za kulisami historii ludzkości, żyjącej wciąż w piekle, stoi Szatan. To on włada niepodzielnie utworzoną przez siebie sferą i nie warto się oszukiwać twierdzeniem, że Bóg ingeruje bezpośrednio w nasze codzienne życie. Bóg z pewnością nie rządzi naszą rzeczywistością!

 

Jak zatem Szatan steruje naszym światem?

Oczywiście za pośrednictwem ludzi. Tych w świecie duchowym i tych na Ziemi. Jesteśmy podatni na jego wpływ ze względu na istnienie w nas odziedziczonej od niego upadłej natury. Jedynym, który nie był i nie jest pod wpływem Szatana ani żadnej innej złej istoty ze świata duchowego, jest Jezus Chrystus. Odziedziczył On od Boga czystą osobowość, czyli pierwotną naturę, natomiast nie posiada tej upadłej. Dzięki temu może występować przeciw Szatanowi i innymi złymi istotom. Tymczasem wszyscy ludzie na Ziemi mają dwie natury, tę pierwotną i tę upadłą, z których niestety ta druga jest dominująca. Dlatego są tak podatni na wpływ Szatana. Warto zatem poważnie zwracać na to uwagę w codziennym życiu.

 

Upadły świat duchowy, na czele z Szatanem, w różnym stopniu oddziałuje na naszą wolę, a przez to na nasze losy. Ten mechanizm wpływania może czasami być dość silny. Dotyczy to przede wszystkim możliwości sterowania indywidualnymi osobami mogącymi negatywnie oddziaływać nawet na miliony ludzi. Z tego powodu od tysięcy lat utrzymuje się panowanie Szatana nad ludzkością. Zarówno on, jak i ci, którzy są pod jego wpływem w świecie duchowym, nie zmieniają z reguły swoich poglądów dotyczących woli dominowania nad ludźmi. Tę cechę dziedziczą posiadający władzę przywódcy, szczególnie ci mogący wywierać rzeczywisty wpływ na losy narodów, a nawet całej Ziemi. To oni najczęściej pozostają pod kontrolą „pana tego świata”. Tak pojawiają się w różnych narodach groźni, zbrodniczy władcy. Te osoby są w zasadzie niereformowalne. Brną w swoim szaleńczym postępowaniu, tworząc zło, które utrzymuje funkcjonowanie naszej ułomnej cywilizacji. Mają zwykle zdegenerowaną, choć silną osobowość, są głuche na krytykę i pozbawione obiektywnej samooceny. Takimi ludźmi byli okrutni, zbrodniczy możnowładcy, którzy przez tysiące lat dawali się we znaki całym narodom. Podobni do nich pojawiają się także w naszych czasach, a my wciąż doświadczamy cierpień z powodu ich działalności.

 

Tego typu przywódcy polityczni, aby dojść do władzy, posługują się populizmem i kłamstwem. Jest tak dlatego, że ich ukrytym mistrzem jest sam Szatan nazwany przez Jezusa ojcem kłamstwa. Zatem ci ludzie mogą być sterowani przez Szatana, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Potrafi on podstępnie zapanować nad ich osobowością. Wówczas zaczyna działać mechanizm zmierzający do stworzenia systemu totalitarnego. Taki „nawiedzony przez pana tego świata” lider polityczny zbiera wokół siebie uwielbiających go zwolenników. Uczy ich kłamać i nienawidzić, aby potem oni uczyli tych kłamstw i nienawiści cały naród, formułując je tak, jakby były prawdą i miłością do ojczyzny. Wszyscy oni stopniowo poddają się wpływowi złego świata duchowego. Tworzą silną ekipę, wzmacniając swą władzę posłusznym wojskiem i policją, aby zapanować nad społeczeństwem. W dalszej kolejności posługują się strachem i terrorem. Ekstremalnym przykładem zastosowania takiego mechanizmu był nie tak dawny okres panowania Adolfa Hitlera. Ten zbrodniczy przywódca potrafił w ciągu kilku lat zmienić większość obywateli swego kraju w zbrodniarzy, którzy wymordowali dziesiątki milionów mieszkańców Europy. Zresztą większość wojen ma podłoże „szatańskie”, choć pozornie toczą się one w imię konkretnych celów, takich jak zdobycie nowego terytorium z jego bogactwami lub o bezwzględną władzę polityczną. Z kolei „pseudo religijne” podłoże uwidoczniło się szczególnie w wojnach chrześcijan nawracających mieczem różne ludy lub w analogicznym działaniach muzułmanów narzucających islam tak zwanym niewiernym. Widać to było także w wielu bezpośrednich starciach tych największych światowych religii. Na sztandarach wojujących stron pojawiało się często słowo Bóg, choć tak naprawdę powinno tam widnieć słowo Szatan. Ogólnie żadnego z tych zjawisk nie da się do końca wytłumaczyć bez uwzględnienia mechanizmów zła płynącego z upadłego świata duchowego. 

 

Dlatego w tym opracowaniu podkreślam, że za kulisami historii ludzkości stoi Szatan.

 

Bóg jednak również pozostaje w pewnym stopniu obecny w tle naszej historii, ale tylko dzięki temu, że nie całkiem została zerwana więź Serca Boga z sercem każdego człowieka. Równocześnie Stwórca utrzymuje Swoje prawa i zasady w odwiecznym trwaniu. Przez to wspiera nasze wysiłki na drodze do zbawienia świata. Ten Jego udział w przebiegu historii ludzkości nazywamy Opatrznością Bożą. Dzięki Bogu i ludzkiej wiedzy o Jego Woli istnieje wciąż obietnica idealnego świata, który na nas czeka. Poznamy to po przejściu drogi powrotnej do czekającego na nas Królestwa Niebieskiego. Ta droga to opatrznościowa odnowa ludzkości, wciąż trwająca pomimo przeszkód ze strony Szatana. Zaczęła się ona zaraz po upadku Adama i Ewy, zaś my możemy ją obserwować aż do obecnych czasów. Będzie o tym mowa w kolejnym rozdziale pt. “Zbawienie świata.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”