Początek zła

Image_11

Próbuję zdefiniować zło i jego początek

Najprostsza „religijna” definicja dobra brzmi: jest to działanie oraz wynik działania zgodny z Wolą Boga. Dlatego „religijna” definicja zła musi brzmieć: jest to działanie oraz wynik działania niezgodny z Wolą Boga.

 

Wolę Boga należy tu rozumieć jako drogę do wprowadzenia w życie Jego zasad i praw. W wyniku ich działania miał powstać idealny świat. Niestety tak się nie stało. Stąd oczywisty wniosek, że zło jest złamaniem Boskich zasad i praw. Definicja ta nie dotyczy tylko religii, lecz służy do ogólnego określenia zła jako łamania ustanowionego prawa i powszechnie przyjętych zasad moralnych. Na przykład złamanie konstytucji jakiegoś państwa jest jednoznacznie określane jako zło. Dlatego osoby łamiące prawo, czy to moralne, państwowe, czy Boskie, są osobami złymi i mogą być traktowane jak przestępcy.

 

Popularnie można powiedzieć, że dobro jest tym, co powinno być, istnieć pierwotnie. Lampa wisząca na suficie i oświetlająca pomieszczenie jest dobra. Gdy spadnie nam na głowę, to może wyrządzić zło. Krzesło powinno służyć do siedzenia, a nie rozpadać się pod siedzącą osobą, robiąc jej krzywdę. Dlatego, nawiązując do poprzedniego zdania, zło jest tym, czego nie powinno być.

 

Dobro jest treścią idealnego świata, w którym powinniśmy żyć. Niestety żyjemy w świecie, którego treścią w dużym stopniu jest zło. Takiego świata nie powinno być.

 

Szukając źródeł zła, trzeba sięgnąć do korzeni istnienia wszechrzeczy. Zakładam, zgodnie z koncepcją tego opracowania, że na początku był Absolut, a nie jakaś nieokreślona nicość. To znaczy, że pierwoistny stan był zdefiniowany przez fakt, że tkwiła w nim pierwoistna inteligencja, wola i uczuciowość, czyli przymioty Osobowości Stwórcy. Inaczej mówiąc, źródłem, a właściwie Sercem wszystkiego jest Jego Wiedza, Dobroć i Miłość. Z tych trzech, jak to zauważył św. Paweł w swoim hymnie o miłości (1 Kor. 13, 1-13), najważniejsza jest Miłość. Jest Ona nie tylko uczuciem, ale również potężną siłą, Boską Mocą. Ma Ona ważny atrybut: kierunek. To bardzo istotna wartość. Właściwy kierunek miłości pochodzi z Boskiej Wiedzy i Woli. Dobro jest zatem wynikiem zachowania kierunku miłości nadanej jej przez Stwórcę. Kierunek niezgodny z Wolą Boga oznacza zło.

 

Bóg obdarza Swoje wszechstworzenie miłością, choć oczywiście w różnym stopniu. Ta miłość prowadzi wszystko do doskonałości, utrzymując pierwotny, dobry kierunek nadany jej przez Stwórcę. Bóg jest doskonały i nie zmienia nigdy jej przeznaczenia. Ktoś, kto jest stworzony „na obraz i podobieństwo Boga”, będąc doskonały jak On, nie powinien zmieniać jej kierunku. Niestety niedoskonała istota, która znajduje się dopiero w drodze do doskonałości, może ewentualnie zmienić kierunek miłości. Wtedy pojawia się zło, czyli stan niezgodny z koncepcją świata tworzonego przez Boga.

 

Wszystko wskazuje na to, że wytworzone przez istoty na początku historii ludzkości zło, zapoczątkowało powstanie złego świata i zniszczyło nadzieję na powstanie świata idealnego, zaplanowanego przez Stwórcę. Przez świat idealny rozumiem tu tzw. Królestwo Niebieskie, czyli świat pod panowaniem Boga, a zarazem świat, który, tak jak Bóg, powinien być wieczny, doskonały i dobry. Oczywiście takiego świata obecnie nie ma. Mamy raczej coś wręcz przeciwnego niż Królestwo Niebieskie.

 

Zło nie jest zatem jakimś naszym urojeniem, ale czymś zdecydowanie substancjalnym, czyli rzeczywistym i konkretnym. Przeanalizuję to jeszcze dokładniej w dalszej części tego rozdziału, ale już teraz wykazałem, że zło w swej naturze jest całkowicie sprzeczne z pierwotnym sensem istnienia ludzkości.

 

Żeby wszystko było jasne, doprecyzuję pewną kwestię. W tym moim opracowaniu opisuję dwa światy. Pierwszy, to ten właściwy i prawdziwy świat, czyli wspomniane już Królestwo Niebieskie, które dla nas jeszcze nie istnieje i czeka na swoją realizację. Drugi, to ten niewłaściwy świat, czyli nasze otoczenie, które nazywam nieprzypadkowo piekłem.

 

Piekło (odwrotność Królestwa Niebieskiego) definiuję jako świat pod panowaniem Szatana, którego przedstawię na kolejnych stronach. Niełatwo pogodzić się z tym, że otaczający nas świat (fizyczny i częściowo duchowy), w którym obecnie żyjemy, jest piekłem. Jednak innych wniosków nie da się wysnuć, patrząc na skutki działania ludzkości i wyczyny poszczególnych osób. Otaczający nas obecnie świat jest bardzo daleki od doskonałości, a właściwie jest raczej zły niż dobry. Na szczęście nie jest też wieczny, co jest wielką nadzieją dla tych, którzy oczekują Królestwa Niebieskiego. Piekło nie może być wieczne, bo miało swój początek już po stworzeniu świata i powstało wbrew Woli Boga. Tylko to bowiem, co jest zgodne z Wolą Boga, ma charakter wieczny. Zło będzie miało więc swój koniec, bo inaczej Bóg poniósłby porażkę. To natomiast jest niemożliwe z samej natury Boga opisanej w ramach tej koncepcji rozumowania, którą przyjąłem w niniejszym rozważaniu. Założyłem bowiem, że Bóg jest Absolutem, co oznacza między innymi, że jest Absolutnym Dobrem.

 

Tak jak Bóg jest centrum idealnego świata, tak Szatan jest centrum i panem piekła.

Te dwa pojęcia: Szatan i piekło wymagają teraz dokładniejszego wyjaśnienia.

 

Wszystko wskazuje na to, że Szatan to istota, która zajęła miejsce Boga, zapoczątkowując upadły świat w momencie upadku Adama i Ewy.

Kim jest Szatan? Spotykamy to imię w licznych wersetach Biblii. Po raz pierwszy występuje on jako istota w postaci węża, który rozmawiał w raju z Adamem i Ewą i który spowodował ich upadek. Według Biblii była to największa tragedia w procesie rozwoju ludzkości. To wtedy Bóg utracił pierwotną więź z ludźmi w Swoim świecie, znanym jako Ogród Eden albo raj.

 

Szatan musiał być aniołem, bo w tamtym czasie poza aniołami i dwojgiem ludzi nie było innych istot, które mogłyby prowadzić w raju takie poważne rozmowy, dotyczące dobra i zła. Ten anioł nie mógł znaleźć się w raju przypadkiem, gdyż w owym czasie wszystko jeszcze było pod kontrolą Boga. A więc był on tam zgodnie z Bożym poleceniem.

 

Opisywałem już w poprzednim rozdziale pt. „Człowiek a inne byty” pozycję i rolę aniołów wobec Boga i człowieka.

Przypominam, że aniołowie mają za zadanie dopomóc człowiekowi w dojściu do doskonałości („na obraz i podobieństwo Boga”) i zawsze mu towarzyszyć w charakterze sług. Tak też było w raju. Widocznie ten anioł, a właściwie archanioł, został wyznaczony, żeby opiekować się Adamem i Ewą. Zgodnie ze swoją misją, powinien być najmądrzejszy ze wszystkich aniołów. To był właśnie Archanioł Lucyfer. To imię obecnie jest utożsamiane z Szatanem, jednakże przed upadkiem w raju był to „przyzwoity” archanioł, na pewno bardzo mądry. Ten Archanioł, między innymi, towarzyszył w stwarzaniu wszechświata przez Boga. Pierwsi ludzie pojawili się dużo później, a zatem miał im do przekazania ogromną wiedzę. Lucyfer jako nauczyciel i wychowawca, musiał ich wprowadzić w nową rzeczywistość, bo pewnie taka była Wola Boga. Stwórca bowiem, jako Byt absolutnie doskonały, nie mógł bezpośrednio uczestniczyć w wychowywaniu Swoich jeszcze niedoskonałych dzieci.

 

Niestety nastąpiła sytuacja, przed którą Bóg ostrzegał Adama i Ewę. Nastąpił upadek nie tylko pierwszych ludzi, ale przede wszystkim Archanioła Lucyfera, który od tego momentu stał się Szatanem.

 

Zaznaczę, że Biblia opisuje te wypadki w sposób symboliczny i niejasno. Moim zdaniem przyczyną całej tej historii było pragnienie miłości, która miała rozwijać się tylko między Adamem i Ewą. Tymczasem ten proces miał też trzeciego uczestnika. Archanioł, pociągnięty i oczarowany miłością, która rodziła się w pierwszych ludziach, miłością, której przedtem na takim poziomie nie poznał, zignorował przykazanie „niespożywania zakazanego owocu”, zagradzające drogę do tego uczucia na poziomie dzieci Bożych. Siła miłości jest największą ze wszystkich sił. Źle ukierunkowana może zniszczyć życie, zamiast je tworzyć. Archanioł widocznie nie zapanował nad niewłaściwym kierunkiem miłości i nie opanował w sobie jej siły, pomimo wyraźnego ostrzeżenia, a właściwie zakazu ze strony Boga. To pragnienie miłości było tak silne, że zawładnęło Archaniołem. Wzbudziło ono w nim pragnienie przeżycia takiej samej miłości, której mieli doświadczyć Adam i Ewa. Był to jednak poziom miłości dzieci Boga, podczas gdy Archanioł znał tylko poziom miłości sługi Boga i tylko do takiej miał prawo.

 

Miłość dziedziczona od Boga przez Adama i Ewę musiała nieuchronnie doprowadzić ich do zjednoczenia się w akcie płciowym zarówno na poziomie osób duchowych, jak i fizycznych. Tymczasem Archanioł Lucyfer przedwcześnie duchowo zawładnął Ewą, co miało charakter aktu płciowego, choć było aktem duchowym, z którego nie mogą się urodzić dzieci. Ten akt uczynił z Lucyfera na pewien czas jakby małżonka Ewy i był pierwszą fazą upadku. Gdy Ewa poniewczasie zrozumiała swój błąd, to zwróciła się do swojego prawowitego przyszłego małżonka i połączyła się z nim aktem płciowym, ale tym razem w pełni fizycznym. Niestety, zamiast zmyć swój poprzedni grzech, wciągnęła Adama w drugą fazę upadku. Wówczas to upadły Archanioł Lucyfer stał się jakby ojcem pierwszych ludzi i zajął wobec nich pozycję Boga. Od tego momentu mówimy o istnieniu Szatana.

 

Reasumując, ta nienormalna sytuacja, pomimo ostrzeżenia ze strony Boga, doprowadziła wszystkich troje do zejścia z drogi przygotowanej przez Niego i zrujnowała koncepcję, jaką było wychowanie pierwszych ludzi na prawdziwe dzieci Boże. Archanioł, który w tym momencie stał się Szatanem, poprowadził ludzi inną drogą, na której stali się jego wychowankami odebranymi Bogu.

 

Przyjrzyjmy się tej historii bardziej „technicznie”. To, że Lucyfer mógł przyjąć postać fizyczną w Ogrodzie Eden, po to aby z polecenia Boga opiekować się Adamem i Ewą, już od początku wydaje się zaskakującym faktem. Nie jest to jednak dziwne, skoro z Biblii wiemy, że aniołowie wykonywali wielokrotnie w fizycznym świecie różne czynności, których bez fizycznej energii nie można było wykonać.

Co jeszcze wiemy?

Wiemy, że żaden z aniołów podległych Lucyferowi ani też on sam po upadku, nigdy się nie "ufizycznił". To znaczy, że nigdy nie mógł użyć specjalnej Energii umożliwiającej bezpośrednie działanie w świecie fizycznym. Z tego wynika, że ta ogromna ilość energii (E=mc²), potrzebna do "ufizycznienia się" istoty duchowej, może pochodzić tylko od Boga, gdyż to jest absolutna domena Stwórcy. Bez Jego przyzwolenia nie można jej użyć. Jako dobry Archanioł Lucyfer „ufizyczniał się” w kontaktach z Adamem i Ewą. Jednak jako Szatan utracił po upadku możliwość korzystania z Energii Bożej, a wraz z nim utracili ją towarzyszący mu aniołowie.

W momencie, w którym nastąpił upadek i Lucyfer stał się Szatanem, nastąpiło przerwanie interakcji fizycznej między nim a Bogiem, gdyż Archanioł przestał działać zgodnie z Wolą Stwórcy. Natychmiast też skończyły się jego możliwości bezpośredniego fizycznego ingerowania w fizyczny świat. Tak więc po upadku Adam i Ewa już nigdy nie mieli bezpośredniego kontaktu fizycznego z Szatanem. Mimo to Szatan został panem tego świata poprzez sterowanie naszymi osobami duchowymi, dla których stał się nielegalnym ojcem. Panowanie Szatana na tym świecie jest tylko panowaniem przez osoby duchowe ludzi. Inne, czysto fizyczne stworzenia, nie mają żadnych kontaktów ani z Szatanem, ani z upadłymi aniołami, ani z osobami duchowymi. Jest tak dlatego, że upadłe istoty i osoby duchowe nie mają dostępu do Energii Bożej, a same mają za mało własnej, żeby się "ufizycznić". Oryginalny plan Boga był taki, żeby Jego dzieci miały dostęp do Jego Energii. Chciał także, aby przebywając w świecie duchowym, mogły w naturalny sposób "ufizyczniać" się i mieć kontakty fizyczne z ludźmi żyjącymi na Ziemi w ciałach fizycznych. Pozwala nam to lepiej zrozumieć działalność Jezusa i Jego cuda. Jezus Chrystus, nazywany Synem Bożym, miał bowiem dostęp do Energii Bożej.

 

Wciąż jednak pojawia się jeszcze inne pytanie. Dlaczego Bóg nie mógł stworzyć człowieka od razu doskonałego, tak aby nie mogło dojść do upadku? Przecież Boga traktujemy jako w pełni doskonałego. Jest rzeczą oczywistą, że tylko doskonały Stwórca mógł przystąpić do stwarzania wszechświata i człowieka. Spróbuję się nad tym zastanowić.

 

Stwarzanie świata musiało odbywać się w konkretnym czasie i kolejnymi etapami. Poszczególne etapy wymagały przejścia od początkowego planu do pełnej jego realizacji, to znaczy, że droga do doskonałości przebiegała przez okres niedoskonałości. Dopiero na końcu tej drogi akt stwórczy mógł zasłużyć na stwierdzenie: „... Bóg widział, że były dobre” (Rdz 1, 12). To oświadczenie oznacza, że została osiągnięta doskonałość potwierdzona przez doskonałego Stwórcę.

 

Taki dynamiczny proces stwarzania posiada zatem odcinki stanu niedoskonałości, które pozostają poza bezpośrednią kontrolą Stwórcy. Chodzi tu o odcinki wzrastania w ramach praw i zasad ustanowionych przez Boga. W przypadku wszystkich innych rzeczy i stworzeń poza człowiekiem droga do ich dojrzałości odbywała się automatycznie w oparciu o ustalone zasady i prawa. Tymczasem w przypadku człowieka musiała zostać wprowadzona, prócz siły stwórczej opartej na zasadach i prawach, jeszcze inna siła, większa i ważniejsza od tamtej. Tą siłą była siła miłości, która rozwijała się w człowieku i miała mu pomóc dojść do jedności z Bogiem. W okresie rozwoju ku doskonałości stan człowieka był niestety poza kontrolą Boga. Pierwszych ludzi w okresie wzrostu miał wspierać Archanioł Lucyfer, bo to była jego odpowiedzialność. Oczywiście ludzie też mieli swoją własną niezależną część odpowiedzialności. Na tym właśnie polegało zadanie człowieka, aby w oparciu o swoją odpowiedzialność wobec Ojca Niebieskiego i przy pomocy nauk ze strony Archanioła dojść do poziomu Boga, co czyniło człowieka Jego dojrzałym dzieckiem. Siłą napędową na tej drodze była płynąca od Boga miłość. Ona też miała uczynić człowieka panem wobec świata aniołów. Bóg mógł tylko pouczyć człowieka, że jest w stanie niedoskonałości (wyrazem tego był zakaz spożywania owocu z drzewa poznania dobra i zła, znaczenie którego wyjaśnię w dalszej części tego opracowania) oraz dać mu wspierającego go Archanioła. W ten sposób chciał umożliwić człowiekowi zdobycie wiedzy o stworzonym wszechświecie i stanie się Jego spadkobiercą. Dojście do doskonałości osobistej byłoby wyczuwalne przez człowieka, gdyż w tym momencie Bóg włączyłby się bezpośrednio w jego życie. Równocześnie ten moment byłby jakby pozwoleniem na „spożycie owocu”, czyli na połączenie się Adama i Ewy aktem płciowym. Niestety, głównie z winy Archanioła i częściowo ze swojej własnej, pierwsi ludzie „spożyli owoc” przedwcześnie.

 

W Bogu siła miłości jest siłą sprawczą i góruje nad siłą stwórczą, czyli siłą zasad i praw. Praktycznie więc siła miłości może działać silniej niż siła praw i zasad. Ponieważ Bóg jest doskonały, to te dwie siły istnieją w Nim razem harmonijnie. Stwarzając człowieka na Swój „obraz i podobieństwo”, Bóg przekazał mu te dwie siły, bo nie mogło stać się inaczej. Niestety, w czasie przejścia przez stan niedoskonałości siła miłości mogła złamać siłę zasad i praw, zagrażając życiu Adama i Ewy. Dlatego dla ochrony pierwszych ludzi Bóg przekazał im to najważniejsze i najistotniejsze pouczenie o „niespożywaniu owocu” i upewnił się, że Adam i Ewa zrozumieli to jako zakaz używania przedwcześnie miłości. Wobec Archanioła ten zakaz tworzył nieprzekraczalną barierę między pozycją aniołów i ludzi. Wobec Ewy ten zakaz dotyczył niekierowania miłości w żadną inną stronę poza Adamem, co było utożsamiane z tworzeniem dobra. Inny kierunek, to znaczy do Archanioła, był złem. Stąd Ewę można nazwać Drzewem Poznania Dobra i Zła. Dla Adama ten zakaz dotyczył nieprzekazywania życia zanim jego miłość nie osiągnie poziomu pełnej dojrzałości przewidzianej przez Stwórcę. Stąd Adama możemy nazwać Drzewem Życia. Tak możemy rozumieć fakt istnienia w Ogrodzie Eden tych dwóch „dziwnych” drzew. Dla Archanioła, Adama i Ewy opisany zakaz był obowiązujący do czasu dojścia pierwszych ludzi do doskonałości osobistej.

 

O ważności zakazu spożywania „owocu” oraz o świadomości Adama i Ewy co do skutków jego spożycia, świadczy wypowiedź jeszcze niewinnej Ewy: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli” (Rdz 3, 2-5). Wiedza Adama i Ewy była zatem wystarczająca, aby nie popełnić śmiertelnego błędu. Przed pierwszymi ludźmi wiedza stała otworem, ale z pewnym wyjątkiem. Dotyczył on wiedzy o dawaniu życia i dziedziczeniu Boskiej osobowości dla następnych pokoleń dzieci Bożych. Mieli oni ten dar przekazywać razem z Bogiem. Do takiego wspólnego działania potrzebny był odpowiedni poziom doskonałości człowieka, w tym oczywiście najwyższy poziom miłości, który Ojciec Niebieski przeznaczył ludziom. Bóg jest doskonały i jego partnerzy muszą dostosować swój poziom do Niego. Adam i Ewa nie mogli przedwcześnie i samodzielnie rozpoczynać przekazywania czegoś, czego jeszcze nie osiągnęli. Musieli poczekać na zaproszenie od Boga do współpracy. Bóg bowiem ze swojej strony rodzi z Siebie „tchnienie życia” dla każdego człowieka, czyli osobę duchową, a rodzice rodzą z siebie osobę fizyczną. Niestety, ludzie zainspirowani przez pragnącego tej najwyższej miłości Lucyfera, zerwali przedwcześnie swoją więź z Bogiem. Było to użycie swojego poziomu niedojrzałej miłości do aktu tworzenia nowego człowieka. Było to też przedwczesnym przejęciem od Boga nowej osoby duchowej. Można to nazwać „zerwaniem owocu z Drzewa Poznania Dobra i Zła” lub grzechem pierworodnym. Lucyfer zajął w tym układzie miejsce Boga, a ludzie zatrzymali się w rozwoju na dużo niższym poziomie miłości niż to przewidywał Stwórca.

 

W tym okresie Bóg nie mógł ingerować w działania człowieka zgodnie z zasadą, że to człowiek sam przechodzi drogę do doskonałości, aby na końcu tej drogi dojść do doskonałego Boga i osiągnąć Jego poziom. Dlatego Bóg nie ponosi żadnej odpowiedzialności za upadek człowieka.

Niestety, jak wiemy, pouczenie Boga nie odniosło skutku z powodu dewiacji Archanioła i złego ukierunkowania miłości przez uczestników upadku.

 

Większość teologów, nie tylko chrześcijańskich, dopatruje się przyczyn upadku Adama i Ewy w fakcie istnienia wolności w człowieku i w działaniu wywodzącej się z niej wolnej woli. Twierdzą oni, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę, w którą nie ingeruje. To znaczy, że w Ogrodzie Eden Bóg zostawił człowiekowi wolny wybór między zjedzeniem i niezjedzeniem „zakazanego owocu”. Ponieważ człowiek wybrał „zjedzenie owocu” i okazał nieposłuszeństwo wobec zakazu jego spożycia, to nastąpił upadek. Stąd wniosek, że wolna wola, czyli po prostu wolność człowieka, doprowadziła go do upadku. Przeczy to w sposób oczywisty moim twierdzeniom, że przyczyną upadku była źle ukierunkowana siła miłości.

 

Wolność jest pewnym stanem funkcjonowania, czyli sferą, w której porusza się człowiek realizujący swoją wolną wolę. Nie jest więc siłą, która może spowodować upadek. Co przemawia za tym, że wolność nie była przyczyną upadku?

 

Po pierwsze, wolność może tylko wytworzyć stan gotowości do podjęcia decyzji prowadzącej do upadku, ale podjęcie tej decyzji wymaga zadziałania siły, która nie tkwi w wolności. Na przykład wolność może nas doprowadzić na skraj przepaści, ale przekroczenie jej krawędzi kończy wolność, bo zaczyna działać siła grawitacji, która wciąga człowieka w tę przepaść.

 

Po drugie, spożycie owocu przez Adama i Ewę było świadomym aktem. Bóg bowiem, jako troskliwy Ojciec, zadbał o to, aby dobrze wyjaśnić im niebezpieczeństwo związane z zakazanym owocem. Skoro Adam i Ewa wiedzieli, że zjedzenie owocu przyniesie im śmierć, oznacza to popełnienie przez nich czegoś w rodzaju samobójstwa. Tak można powiedzieć, gdyż pierwsi ludzie świadomie podjęli decyzję wbrew śmiertelnemu zagrożeniu. Samobójstwa nie popełnia się jednak w stanie wolności, ale wobec jej braku, gdy nie ma już żadnego innego wyjścia z trudnej sytuacji lub nie widać nadziei na jakiekolwiek inne rozwiązanie.

 

Po trzecie, skoro nastąpił rodzaj samobójstwa, to musiała go spowodować siła większa od siły zachowania życia, a jedyną siłą większą od niej jest siła miłości. Nie muszę chyba przypominać, jak wiele samobójstw było skutkiem zawiedzionej miłości.

 

Na obronę Boga pragnę dodać jeszcze kolejne argumenty, które przeciwstawiają się twierdzeniom, że poddał On próbie Swoje dzieci lub stawiał je przed wolnym wyborem wynikającym z ich wolnej woli. Wyglądałoby to na swoisty test lojalności czy posłuszeństwa.

 

Po pierwsze, Bóg po stworzeniu Swego dzieła nie testuje go, bo wówczas tak jakby testował Samego Siebie. Bóg jest doskonały i nie popełnia błędów, a testuje się tylko rzeczy, co do których ma się wątpliwości.

 

Po drugie, Adam i Ewa, po stworzeniu przez Boga, byli niewinni i nie znali zła, bo wyszli „spod ręki” doskonałego Boga, który nie zna zła i go nie stworzył. Takich istot się nie testuje, bo trzeba by podejrzewać zło, a to nie zgadza się z Ojcostwem i doskonałością Boga.

 

Po trzecie, Bóg jest Wszystkowiedzący, a więc nie używa testów, bo przecież zawsze znałby z góry wyniki każdego testu.

 

Po czwarte, Bóg, jako Kochający Ojciec, nie narażałby swoich dzieci na ewentualny negatywny wynik testu, tym bardziej, że ten domniemany test był „na śmierć i życie” („… gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” – Rdz 2, 17). Każdy kochający ojciec zawsze chroni swoje dzieci przed skutkami jakiegokolwiek niebezpieczeństwa i nie poddaje ich grożącym śmiercią testom.

 

To są argumenty, które należy wziąć pod uwagę, gdy w sposób powierzchowny opisuje się to, co zdarzyło się w świecie tworzonym w owym czasie przez Boga.

 

Dlatego niezmiennie twierdzę, że upadek Adama i Ewy i upadek Archanioła Lucyfera były spowodowane złym ukierunkowaniem siły miłości. Ta sytuacja rzutuje też na wyjaśnienie tak zwanego buntu aniołów, o którym wzmiankuje Biblia.

 

Niektórzy chrześcijańscy teolodzy twierdzą, że jeszcze przed upadkiem pierwszych ludzi miał miejsce jakiś bunt aniołów, na którego czele stał Archanioł Lucyfer. Pociąga to za sobą logiczne pytanie, dlaczego Bóg, wiedząc o zagrożeniu ze strony zbuntowanych aniołów, nie ochronił wystarczająco Swoich niewinnych dzieci i naraził je na kuszenie ze strony upadłego Archanioła? Na dodatek, w związku z powyższym twierdzeniem, pojawia się wątpliwość podważająca fakt doskonałości dzieła Bożego, skoro stworzeni przez Niego aniołowie podnoszą bunt niszczący układ Boskiego świata. Muszę tu jednak stanąć w obronie Boga i określić te twierdzenia teologów jako nieprawdziwe.

 

W uzupełnieniu powyższego rozumowania zadaję sobie jeszcze raz pytanie, dlaczego dany przez Boga wychowawca doprowadził do upadku. Można nawet oskarżyć Boga, że to On, poprzez wybór takiego nieodpowiedniego archanioła, przyczynił się do zniszczenia dobrego świata. Tak byłoby, gdyby Bóg wybrał na wychowawcę Adama i Ewy niedojrzałą i zbuntowaną przeciw Niemu istotę. Przecież powinien przewidzieć, że Archanioł Lucyfer nosi się z zamiarem pozbawienia Go zwierzchnictwa nad ludźmi i zajęcia Jego miejsca w stworzonym świecie. Muszę stwierdzić, że takie myślenie jest błędne. Bóg wybrał do najważniejszej misji wychowawczej najwłaściwszego i najmądrzejszego ze swoich archaniołów. W owym czasie i na swojej pozycji Lucyfer był doskonały. Teraz niestety poznaliśmy, że niewłaściwie ukierunkowana siła miłości doprowadziła go do porzucenia swojej pozycji. To go osłabiło, uczyniło niedoskonałym oraz odebrało mu poczucie odpowiedzialności. Ten stan pobudził go do przejęcia pozycji dzieci Bożych, czyli pragnienia osiągnięcia najwyższego poziomu miłości Bożej. Jak wiadomo, Adam, syn Boga, w owym czasie był jeszcze niedoskonałym człowiekiem. Dlatego przejęcie jego pozycji uczyniło Lucyfera jeszcze bardziej niedoskonałym. W tym stanie Archanioł dalej pragnął najwyższej miłości, co w końcu doprowadziło go to do zjednoczenia się z Ewą, czyli skłonienia jej do „spożycia” zakazanego „owocu”. Można to nazwać nie tylko upadkiem, ale również buntem przeciw Samemu Bogu.

 

„Bunt” aniołów i ich upadek miał z całą pewnością miejsce razem z upadkiem Adama i Ewy. To ta sytuacja w Ogrodzie Eden, w której Archanioł i pierwsi ludzie złamali prawo Boże, doprowadziła do równoczesnego upadku ludzi, Archanioła i innych aniołów, będących świadkami i uczestnikami tej tragicznej historii. Przedstawiony powyżej ciąg wydarzeń określa całość tragedii, która miała miejsce w Ogrodzie Eden, to znaczy w tworzącym się Bożym świecie. Właśnie pod tą sytuacją kryje się wspomniany „bunt”. Od tego momentu Adam i Ewa stracili więź z Bogiem, Archanioł Lucyfer stał się Szatanem panującym nad ludźmi, a podlegli mu aniołowie upadłymi aniołami. To był właściwy początek powstania piekła w świecie duchowym i w świecie fizycznym.

 

A więc: witajcie w piekle!

Zapraszam do przejrzenia rozdziału “Centrum zła - Szatan”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”