Obecny świat

Gdzie właściwie teraz żyjemy?

Image_12

Bóg jest wieczny i doskonały, a także nieskończenie dobry. Takie określenia przyjąłem w trakcie analizy Jego istnienia w poprzednich rozdziałach. Boska koncepcja świata powinna być taka sama. To znaczy, że świat, czyli nasza cywilizacja, powinien być wieczny, doskonały, a przede wszystkim dobry. Po prostu idealny.

 

A jaki jest? Na pewno nie idealny. Jest niedoskonały, pełen przepowiedni o końcu świata; no i ogólnie raczej zły niż dobry.

 

Jeżeli świat oznacza całokształt naszej cywilizacji, to zarówno on, jak i ludzie na nim żyjący i tworzący tę cywilizację, stanowią w dużym stopniu zaprzeczenie tego, co było pierwotnym zamierzeniem Stwórcy. Różnica jest tak zasadnicza, że można nazwać świat ustanowiony przez Boga niebem, a ten otaczający nas świat piekłem. I tak należy rozumieć definicje nieba i piekła.

 

Od zawsze ludzie pragnęli idealnego świata w nadziei, że będą mogli żyć w absolutnie dobrym, stabilnym i doskonałym środowisku. Połączone to było z dążeniem do istnienia wiecznego dobra, szczęścia i prawdziwej miłości w społeczeństwie. Po prostu ludzie marzyli o czymś, co miało być ich przeznaczeniem. Większość z nich przeczuwała, że gwarantem spełnienia tych wszystkich marzeń powinien być Bóg.

 

Dla lepszego zrozumienia cech obecnego świata należałoby najpierw opisać idealny świat, który by powstał, gdyby na początku historii ludzkości wszystko potoczyło się zgodnie z Wolą Stwórcy. Ten idealny świat niektóre religie określają mianem Królestwa Niebieskiego. Gdyby wszystko rozwijało się zgodnie z planem Stwórcy, to dziś, po tysiącleciach takiej cywilizacji ludzkiej, żylibyśmy w świecie, którego większość elementów trudno jest sobie teraz wyobrazić.

 

Faktem jest jednak, że idealny świat nigdy nie powstał i właściwie nie mamy pojęcia, jak by on wyglądał. Nawet gdyby zaistniał już teraz, to byłby to wynik zbawienia, ale i tak mielibyśmy kłopoty ze zrozumieniem jego pierwotnego kształtu. Najważniejsze jest to, aby Szatan zakończył swoje istnienie, a wytworzone przez niego zło zniknęło zarówno z osobowości każdego człowieka, jak i z całokształtu obecnej cywilizacji.

 

Na pewno na początku przywracania idealnego świata byłaby zasadnicza różnica między nowym, zbawionym światem, a tym, który rozwijałby się od samego początku bez obecności zła i pod patronatem Stwórcy. Oczywiście pewne elementy tego tworzącego się od nowa Królestwa Niebieskiego dałyby się zauważyć natychmiast, gdyż nastąpiłoby zwierzchnictwo Boga nad światem. Jednak w odniesieniu do większości aspektów tej przemiany dopiero po setkach lat zobaczylibyśmy obraz idealnego świata dokładnie taki, jaki był on w pierwotnych założeniach Stwórcy. Wszystko właściwie powinno zależeć od wysiłków ludzi, którzy będą pracować nad odrobieniem strat. Przed ludzkością stanie ogromne zadanie i nie wystarczy nam stwierdzenie, że idealny świat to taki, w którym wszyscy się kochają i zachowują jak bracia i siostry. Dlatego warto próbować się dowiedzieć, co się kryje pod pojęciem Królestwa Niebieskiego na Ziemi i w świecie duchowym.

 

Najbardziej istotna w idealnym świecie jest stała obecność Boga wśród ludzi. Zauważymy ją przede wszystkim w formie wszechobecnego rodzicielstwa Boga. To da każdemu człowiekowi pewność, że jest kochany i że obejmuje go doskonała opieka Boska. Praktyczna realizacja tej opieki dokona się za pośrednictwem osób i istot ze świata duchowego, dając ludziom bezpieczeństwo we wszystkich obszarach życiowych. Wszelkie niespodzianki będą miały tylko charakter odkrywania większych możliwości człowieka wobec przyrody i całego kosmosu. Rodzajem gwarancji tego bezpieczeństwa stanie się niewidzialna obecność Boskiej Energii, która harmonijnie będzie współgrała z istniejącymi formami energii i materii. Boska Energia jest potrzebna, gdyż ludzie będą zmieniać środowisko przyrody dla swoich potrzeb. Świat bowiem w stanie „surowym” był stabilny, ale człowiek, wnosząc swoje zdolności twórcze, rozbudowuje go i dodaje inne, nowe struktury, co może naruszyć równowagę przyrody. Dlatego jest potrzeba stała siła stabilizująca świat do poziomu harmonijnie funkcjonującej całości. Bożą Energią nie musi jednak zarządzać tylko sam Bóg. Tę rolę przejmą w pełni dojrzali do tej misji ludzie, którzy po osiągnięciu poziomu dojrzałości, czyli doskonałości osobistej, będą mogli reprezentować Boga. Do pomocy dostaną aniołów i osoby ze świata duchowego, z którymi powinni mieć łatwą łączność mentalną. Bóg pozostanie wobec świata fizycznego jakby na drugim planie, bo w pełni może być obecny tylko w doskonałym świecie duchowym. Świat fizyczny stanie się jakby wielkim przedszkolem, szkołą i uniwersytetem życia. Oczywiście ludziom i aniołom, wychowującym dzieci Boga na Ziemi, powinno zależeć na Jego obecności, bo potrafi On przewidywać wszelkie zdarzenia jako wszechwiedzący i wszechmocny. Ojciec Niebieski pozostanie w każdym momencie opiekunem wszystkich Swoich dzieci, bo taki powinien być każdy dobry ojciec. Nie chcę teraz wypowiadać się szerzej na tematy gospodarcze, społeczne i polityczne, dotyczące organizacji Królestwa Niebieskiego. Wiem, że ludzie sami ustalą, co może być dla nich dobre. Zaznaczę tylko, że w idealnym świecie system prawny powinien działać zgodnie z konstytucją opartą na prawach Bożych, a rząd pełnić rolę organizacji porządkowej i opiekuńczej. Oczywiście nie będzie wojska, policji, czy więzień, ale działać powinny wszelkiego rodzaju służby porządkowe, na przykład kierujące ruchem lądowym, morskim i powietrznym. Pewnie nie zaistnieją na kuli ziemskiej osobne państwa, ale raczej jakieś wspólnoty lub strefy kulturowe. Nastąpi ogromny rozwój nauki i techniki. Pewnie większa część prac fizycznych zostanie przejęta przez wyspecjalizowane roboty. Przyroda pozostanie w maksymalnie pierwotnym stanie. Atmosfera ziemska powinna być w takim świecie czysta i zdrowa, tak jak i żywność. Ludzkość na pewno zorganizuje sobie bogate życie kulturalne, aby rozwijać talenty i zdolności każdego człowieka. Tysiące innych spraw zostanie skutecznie podporządkowanych rozwojowi każdego człowieka, aby jak najszybciej osiągnął on doskonałość, przygotowującą go do życia wiecznego. Wszystko to wskazuje na zupełnie inny od obecnego poziom życia jednostki. O takim życiu mówi się potocznie „życie jak w niebie”, bo niebo w tym powiedzeniu oznacza Królestwo Niebieskie zarówno na Ziemi, jak i w świecie duchowym. Cechą charakterystyczną takiego Królestwa jest stały kontakt między światem duchowym a fizycznym, a może nawet ewentualny kontakt z innymi obszarami życia w jakiejś odległej części wszechświata. Na dodatek bardzo istotną społeczną wartością w życiu codziennym idealnego świata będzie duchowa obecność tych osób, które już przeszły do świata duchowego. Dzięki temu będą one mogły razem z ludźmi na Ziemi uczestniczyć w ich życiu, tworząc jedną wielką rodzinę ludzką.

 

Wniosek z tego jest prosty: żyjemy obecnie w piekle, a ten świat, ta cywilizacja, która nas otacza, ma raczej mało wspólnego z Bogiem, co więcej, jest po prostu anty-Boska. Nazwanie jej szatańską jest zupełnie zrozumiałe, bo tylko istota zwana Szatanem, realizująca koncepcję świata przeciwną koncepcji Boga, mogła pokierować historię ludzkości na obecne tory.

 

Z punktu widzenia koncepcji Stwórcy ludzkość została jakby wyrzucona poza właściwą, przygotowaną przez Niego rzeczywistość. W miejsce ustanowionego dla człowieka scenariusza życia, mającego przygotować nas do szczęśliwego wiecznego przebywania w świece duchowym, stworzona została iluzja służąca oderwaniu nas od prawdziwego sensu istnienia. W obecnym świecie prawie wcale nie przygotowujemy się do fundamentalnej i najważniejszej części naszego życia w świecie duchowym. Wyjątek stanowią tu różne zgromadzenia zakonne i pewne nieliczne grupy ludzi, które czasami działają wśród nas. Pomimo sygnałów z ich strony dalej skutecznie zagłuszamy potrzebę przygotowania się do drugiej, najważniejszej części naszego życia. Otaczają nas struktury upadłego świata przez wieki stworzone w dużym stopniu z inspiracji twórcy tej rzeczywistości, Szatana. To jest jego wielkie dzieło i to z jego niedostrzegalnej inspiracji urządzamy sobie naszą codzienność, tworząc piekło. Zajmuje nam to 24 godziny na dobę i skutecznie odwraca naszą uwagę od właściwego sensu życia. Można powiedzieć, że Szatan urządził nam świat, a my to „kupiliśmy”.

 

Są jednak tacy, którzy uważają, że z tym naszym światem jest coś nie tak.

Można to lepiej zrozumieć, oglądając trylogię filmową pod tytułem „Matrix”. Z tego filmu wynika, że mogą istnieć równolegle dwa różne światy: wirtualny (nieprawdziwy) i ten prawdziwy. Ogromna większość ludzi, przeżywając życie nie zauważa tego nienormalnego stanu i jest do tego przyzwyczajona. W filmie „Matrix” władzę nad ludźmi przejęły inteligentne maszyny, które stworzyły ludziom iluzję normalnego świata, a tak naprawdę uwięziły ich w „swojej rzeczywistości”. Nie pozwalały również zrozumieć im właściwej, prawdziwej rzeczywistości i bezwzględnie eliminowały jednostki próbujące wyjaśnić innym prawdę o ich obecnym stanie. W tym filmie dobro utożsamiane jest z prawdziwą wolnością, bo główny jego bohater słyszy sentencję: Matrix cię więzi.

 

Ja też, nawiązując do tej sentencji, mówię: Szatan nas więzi. Opuściliśmy świat Boga i znaleźliśmy się w rzeczywistości przypominjącym wielkie więzienie, tak wielkie, że trudno zauważyć jego granice. To jest właśnie piekło, w którym żyjemy.

 

Wyrzucenie Adama i Ewy z Ogrodu Eden jest symbolicznym obrazem, przedstawiającym wykluczenie ich ze świata Boga, czyli ze sfery dobra, jakim był ten biblijny „ogród”. Przecież za jego bramą nie było jakiegoś śmietnika przeznaczonego na nieudane dzieła Stwórcy. Poza tym „ogrodem” rozpościerało się coś w rodzaj otchłani, sfery zła niestworzonej przez Boga, bowiem ta powstała już po upadku Adama i Ewy. Krótko mówiąc, ten upadły świat realizuje się całkowicie poza Bogiem, istnieje poza Jego rzeczywistością i poza Jego Wolą.

 

W Ogrodzie Eden nastąpiło też przerwanie edukacji dzieci Bożych. Do dziś nie zbliżyliśmy się nawet w małym stopniu do poziomu wiedzy zaplanowanej dla nas przez Stwórcę. Mam na myśli przede wszystkim wiedzę duchową, bo wiedzę fizyczną, dzięki nauce, miał sobie człowiek zapewnić sam. Wykluczenie człowieka z Ogrodu Eden uczyniło go zatem istotą duchowo ułomną, to znaczy niedouczoną i daleką od doskonałości. Wiedzę duchową miał pierwszym ludziom przekazać Archanioł i towarzyszący mu aniołowie, ale z powodu upadku nie doszło do tego. Braku tej wiedzy nie nadrobiono do dzisiaj, pomimo wysiłków proroków, świętych, Jezusa Chrystusa oraz liderów niezliczonych wyznań religijnych. Szatan dalej pilnie strzeże swojej pozycji „boga tego świata”. Nie dopuszcza, aby dzieci Boga przekroczyły i zwiększyły poziom wiedzy duchowej ponad ten uzyskany przed ich upadkiem w dobrym świecie, czyli w biblijnym „ogrodzie”. Po opuszczeniu tego miejsca zatrzymaliśmy się bowiem w rozwoju wiedzy duchowej na dość niskim poziomie. Wskutek tego bardzo słabo rozumiemy Boga, a także świat duchowy wraz z jego prawami i zasadami. Religie przekazują tylko szczątkową wiedzę o Bogu, a właściwie oferują nam tylko zasady wiary w Niego. Tymczasem wiedza o Bogu i o wiecznym świecie duchowym poza czasem i przestrzenią powinna rozwijać się tak, jak rozwija się od wielu wieków nauka. Niestety tak się nie dzieje i ten fakt przesądza o wielkiej ułomności cywilizacji ludzkiej. W świetle tego jestem także świadomy ułomności mojej wiedzy.

 

Wyobraźmy sobie, że idealny i wieczny świat jest jakby wielkim sferycznym obszarem, ogromną kulą, na której wyrósł obrzydliwy nowotwór. Właściwie wszyscy ludzie powinni żyć w tej kuli mieszczącej w sobie Królestwo Niebieskie. Tymczasem, jak do tej pory, nikt w niej nie mieszka, bo wszyscy ludzie pozostają poza tą kulą, to znaczy w swojego rodzaju nowotworze, który wciąż tkwi na jej powierzchni i żywi się jej kosztem.

rys_12

Wygląda na to, że środowisko, w którym żyjemy, to tylko chora degeneracja świata pasożytująca na dziele Boga. W oparciu o ten stan powstała nowa struktura, która udaje właściwy świat. Reasumując, nasza obecna cywilizacja jest nie tylko sztucznym, ale również chorym tworem, który z czasem musi ulec likwidacji. Jest to bowiem twór niezgodny z Wolą Boga, a to oznacza, że nie jest wieczny.

 

Łatwiej teraz zrozumieć słowa zapisane w Biblii: „Królestwo moje nie jest z tego świata...” (J 18, 36) albo „… z nieba zstąpiłem...” (J 6, 38), gdyż dotyczą one kogoś, kto przynależy do kuli, ale chwilowo wszedł do tego nowotworu. Taką osobą był właśnie Jezus Chrystus. On oraz ludzie rozumiejący pierwotny cel stworzenia świata i żyjący w takim piekle to osoby niepasujące do rzeczywistości, jakby obce na Ziemi. Równocześnie ich życie jest zagrożone, jak obecność owiec wśród wilków.

 

Możemy teraz wyobrazić sobie, co chciał zrobić Jezus. Po prostu miał On zamiar wyprowadzić nas z tego nowotworu, czyli z piekła na Ziemi. To był Jego sposób na przywrócenie nam życia. Nie został On jednak rozpoznany jako ten prawdziwy przewodnik, choć mówił o Sobie: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem” (J 14, 6). Ludzie w Jego czasach zamknęli sobie drogę do Królestwa Niebieskiego, a prawdę zastąpili nieprawdą, czyli złem. Naród żydowski, wybierając nieprawdę, stracił kilka tysięcy lat budowania drogi do Królestwa Niebieskiego i kilka tysięcy lat wysiłków swoich postaci centralnych przygotowujących go na przyjście Zbawiciela. I w tej nieprawdzie żyje do dziś.

 

Nieprawda jest złem, a zło bardzo łatwo tworzy się wokół nas. Inaczej jest z dobrem, które w naszej rzeczywistości tworzy się z wielkim mozołem. Aby zbudować dom, potrzeba wielu miesięcy, a nawet lat wytężonej pracy. Jednak taki dom można zniszczyć w ciągu paru sekund, na przykład wysadzając go w powietrze za pomocą dynamitu.

Prawda jest dobrem, które poznajemy latami, a nawet w ciągu wielu wieków. Tymczasem nieprawda, tak jak i zło, potrafi zniszczyć prawdę w kilka sekund. Tak właśnie funkcjonuje upadły świat, czyli nasze piekło.

 

Jak to się dzieje, że Szatan panuje nad ludźmi, czyli po prostu nad naszym światem?

 

Jak już pisałem, w wyniku upadku pierwszych ludzi powstała sfera funkcjonująca poza pierwotną strukturą tworzącego się świata, nigdy nieplanowana przez Stwórcę. Ta sfera to upadły świat. Jest ona zupełnie poza Bogiem i poza Jego kontrolą. Może w niej więc funkcjonować zupełnie inne życie, niż w rzeczywistości przewidzianej w planach Stwórcy.

 

W Ogrodzie Eden Ojciec Niebieski ostrzegł Swoje dzieci, że spożycie „zakazanego owocu” pociągnie za sobą niechybną śmierć. Niestety pierwsza para ludzi „spożyła” ten „owoc” i zgodnie z zapowiedzią Boga, umarła. Oczywiście była to śmierć duchowa, czyli śmierć dla świata przygotowanego przez Stwórcę, bo Adam i Ewa żyli dalej fizycznie. W ten sposób nasi przodkowie stali się martwi w świecie pod zwierzchnictwem Boga i zaczęli inne życie w zupełnie nowym świecie pod panowaniem Szatana, czyli w piekle. Według tego rozumowania wszyscy ludzie rodzący się od tego czasu na Ziemi są duchowo martwi. Dotyczy to też nas, obecnie żyjących na Ziemi. My też jesteśmy duchowo martwi. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale przejawia się to brakiem bezpośredniego kontaktu z Bogiem, niemożnością dostrzegania Jego pierwoistnych praw i zasad, a także nierealizowaniem właściwego przebiegu życia przypisanego człowiekowi. Ten nasz stan śmierci dotyczy jeszcze bardzo wielu innych ważnych aspektów, o których piszę w dalszych częściach mojego opracowania. Przedstawiam tam również moje zrozumienie przemian, których dokonał Jezus Chrystus.

 

W upadłym świecie kluczowe mechanizmy życia są przeniknięte złymi zasadami moralnymi, które mają swoje korzenie w procesie upadku pierwszych ludzi. Wtedy to „ojcem” ludzkości stał się Szatan. Wszystkie jego intencje, myśli i sposoby działania, powstałe w nim w trakcie upadku ze stanu dobrego Archanioła Lucyfera do stanu złej istoty zwanej Szatanem, przeniosły się na ludzi. Stali się oni jego dziedzicami w nowym złym królestwie zwanym piekłem. Ucieleśniona w osobowości Szatana upadła natura została odziedziczona przez wszystkie osoby duchowe ludzi przychodzących na świat w upadłym świecie. Stąd w każdym człowieku funkcjonuje obok pierwotnej natury również inna, zwana upadłą. Niestety ta pierwotna nie rozwinęła się wystarczająco i została zagłuszona przez tę upadłą. Religie nazywają to, co się stało w Ogrodzie Eden, grzechem pierworodnym i wszystkie wyrażają przekonanie, że ten grzech jest dziedziczony przez wszystkich ludzi, niezależnie od naszej woli. Po prostu rodzimy się z tym grzechem, który uzewnętrznia się na co dzień w postaci upadłej natury. Zarówno grzech pierworodny, jak i upadła natura nie da się usunąć z człowieka. Dlatego ludzkość potrzebuje zbawienia, które w dużym skrócie jest procesem odwrotnym do procesu upadku pierwszych ludzi. O procesie zbawienia piszę w innym miejscu, a teraz muszę wyjaśnić podstawowe cechy upadłej natury człowieka.

 

Tak jak pisałem przedtem, te cechy wytworzyły się w procesie upadku Archanioła i pierwszych ludzi. W trakcie upadku nastąpiło przewrócenie „do góry nogami” hierarchii stworzonego świata. Ludzie przyjęli koncepcję rozumienia rzeczywistości świata od Archanioła, a odrzucili koncepcję Stwórcy, gdyż nie wprowadzili w życie ostrzeżenia o niespożywaniu „owocu”. W ten sposób zło przeniknęło w sferę osobowości człowieka i stało się źródłem upadłej natury, czyli czegoś na kształt wypaczonego charakteru. Na co dzień każda cecha naszej upadłej natury ucieleśnia się w częstej dominacji zła nad dobrem, czyli w praktyce kłamstwa nad prawdą. Owocuje to przede wszystkim brakiem znajomości prawd i zasad od Boga. Wszelka władza, nawet ta demokratycznie wybrana, ma tendencję do dominowania nad ludźmi, zabierania im wolności, zmuszania ich do postępowania według jej zasad, które rzadko mają coś wspólnego w pierwotnymi regułami życia, przygotowanymi przez Stwórcę. W Ogrodzie Eden Archanioł, sługa Boga i człowieka, zapanował bezprawnie nad człowiekiem, dzieckiem Boga. Ten stan przeniósł się na nasze życie codziennie, bo wciąż różni tyrani, możnowładcy lub źli przywódcy rządzą ludzkością, skłaniając ludzi do tworzenia zła nawet na dużą skalę. Wspomnę tu tylko o fenomenie Hitlera, który potrafił skłonić potężny naród do rozpętania drugiej wojny światowej i do niesłychanego ludobójstwa, jakie nigdy wcześniej nie zdarzyło się na naszej planecie.

 

Proces upadku wykazał również, że dziedzictwo zła przenosi się przez akt seksualny, który w pierwotnym zamiarze Stwórcy miał służyć czemuś krańcowo odmiennemu: przenoszeniu dziedzictwa dobra od Boga. Tymczasem ten akt i jego skutki są kolejnym podstawowym mechanizmem do utrzymywania naszej upadłej natury. Każdy wie o degeneracjach seksualnych, o krzywdach wyrządzanych przez żądze seksualne, o przestępstwach i zbrodniach na tym tle. Pomimo tysięcy lat cywilizacji ludzkiej nigdy i nigdzie nie udało się zaradzić temu problemowi, który niestety dominuje w stosunkach międzyludzkich. To, co miało przynosić największe szczęście i radość, teraz bywa źródłem nieprzerwanych nieszczęść i tragedii. Tak jest, ponieważ upadłej natury nie da się wykorzenić żadnymi metodami dydaktycznymi ani nawet środkami przymusu prawnego. Ludzką cywilizację można tylko naprawić poprzez proces zbawienia, którego sens powinien zrozumieć każdy człowiek. Na razie jednak nasza upadła natura niezmiennie podtrzymuje istniejące piekło.

 

Można tu jeszcze użyć innego sposobu wytłumaczenia naszej obecnej sytuacji.

Szatan przejął kontrolę nad pierwszymi ludźmi, gdy jeszcze jako Archanioł Lucyfer wychowujący dzieci Boga, zapragnął najwyższego poziomu miłości, do którego nie miał prawa. To oznaczało jego sprawcze uczestnictwo w „spożyciu owocu” w Ogrodzie Eden. Mając pozycję nauczyciela i wychowawcy dzieci Boga, użył jej i dalej używa, aby panować nad ludźmi. Nielegalnie kontynuuje powierzoną mu pierwotnie misję, do której już utracił prawo. Przez to jednak stał się ojcem i bogiem dla wszystkich pokoleń ludzkości. Zamknął ludzi jakby pod wielkim szklanym kloszem i chce być w nim całkowicie wszechwładny. W ogromnej części przypadków jest to skuteczne. Wstrzymał bowiem duchowy rozwój ludzkości na poziomie nie wyższym niż ten, do którego doszli pierwsi ludzie w Ogrodzie Eden. Dzięki temu wciąż ma przewagę nad „swoimi” wychowankami. Rządzi zatem w tym „szklanym kloszu”, a przede wszystkim uniemożliwia ludziom zrozumienie, jak powinno wyglądać Królestwo Niebieskie na Ziemi i w świecie duchowym. Dlatego nasza wiedza o zjawiskach duchowych jest taka mizerna. W interesie Szatana leży to, aby Bóg był gdzieś daleko od człowieka, odległy i nieosiągalny, tajemniczy i niezrozumiały. Dodatkowo, aby ludzi odciągnąć od poznawania Boga, czyni nieustanne wysiłki, aby wiedza o Bogu praktycznie się nie rozwijała i była blokowana głoszonymi przez religie zakazami i dogmatami. Tak samo jest z Jezusem Chrystusem. Nieświadomi jego działania przywódcy różnych wyznań chrześcijańskich odsunęli Jezusa na niedostępne niebiosa zamiast pozostawić Go wśród ludzi, aby był bliskim towarzyszem naszego życia. Dzięki tej sytuacji Szatan wciąż może być bardzo blisko nas. Żyjemy zatem pod tym „kloszem” jak w klatce, oddzieleni od Boga i od dobrego świata duchowego. To jest właśnie nasza upadła cywilizacja.

 

Tak oto Szatan stoi niewidoczny i jakby nieobecny za kulisami naszej cywilizacji. Jednak to on właściwie ma decydujący wpływ na całokształt naszego życia. A życie w piekle dla większości ludzi jest raczej trudnym doświadczeniem, a czasem nawet wielkim cierpieniem.

 

Przypuszczam, że dla Boga to, co stało się w Ogrodzie Eden, miało charakter zatrzymania Jego Dzieła. Świat ukształtowany przez Lucyfera, Adama i Ewę jak gdyby „zapadł się pod ziemię”, czyli pogrążył się w tak zwanej otchłani. Ta otchłań jest równocześnie jakby obcą naroślą czy nowotworem powstałym poza pierwotnie kształtowanym przez Boga światem, tak jak to jest pokazane na przedstawionym w tym rozdziale rysunku. Pierwsi ludzi oraz to, co wytworzyli przez upadek, znalazło się zupełnie poza Bogiem. I dlatego z dużą dozą pewności będę powtarzał, że Bóg nie zna zła, to znaczy nie zna naszej ludzkiej cywilizacji i oczywiście w nią nie ingeruje. Bóg utrzymuje tylko cienką nić komunikowania się ze swoimi dziećmi na poziomie nie większym, niż to miało miejsce w Ogrodzie Eden. W tej sytuacji nam, ludziom, pozostaje utrzymanie tej jedynej drogi komunikowania się z Bogiem, jaką jest ciągła modlitwa i wypracowanie sytuacji, w której może pojawić się ktoś taki, jak Jezus Chrystus. Bogu tymczasem pozostaje bolesne oczekiwanie na pozytywne rezultaty działania ludzi i aniołów oraz na powrót w odrodzonego Adama i odrodzonej Ewy na pierwotną pozycję utraconą w Ogrodzie Eden. Obecnie żyjemy w okresie, gdy ten powrót nastąpił tylko połowicznie, czyli duchowo, pod postacią Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. Dlatego chrześcijanie i wyznawcy wielu innych religii oczekują na tak zwany koniec świata, to znaczy na koniec naszej upadłej cywilizacji i na powrót świata pierwotnie przygotowanego przez Boga. Będę o tym pisał w następnym rozdziałe “Koniec świata.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”