Moja wizja wszechrzeczy - Essenceizm

 

Image_1_0

 

Zanim przedstawię całość opisanych tematów, chciałbym najpierw zaprezentować moją wizję wszechrzeczy zawartą w tym opracowaniu. Określa ona moje spojrzenie na problemy religijne i filozoficzne. W związku z potrzebą ich usystematyzowania wprowadzam nazwę essenceizm. Jest to nowe pojęcie, używane na razie tylko przeze mnie, oznaczające system analityczny oparty na logice, a przeznaczony do badania osobliwości poza czasem i przestrzenią. W ogólnych zarysach, jest to analiza zjawisk duchowych w celu ujęcia ich w jednolitą teorię.

 

W tym opracowaniu reprezentuję tylko moje poglądy. Wiem, że każdy z nas jest inny, niepowtarzalny, a bywa też, że niezrozumiany. Również nasza subiektywna ocena rzeczywistości bywa u poszczególnych osób odmienna, wyjątkowa lub zaskakująca. Moja wizja wszechrzeczy oznacza chęć ogarnięcia i zrozumienia wszystkiego, co nas otacza. A jest tego dużo. To nie tylko to, co widzimy wokół siebie, choć oczywiście, trzeba znać naszą Ziemię i rozumieć jej istnienie w Układzie Słonecznym. Ja chcę pójść dużo dalej i głębiej. W ramach mojego opracowania wkraczam myślą w cały nieskończony wszechświat zwany kosmosem. Jednak na tym nie koniec. Istnieje przecież dużo więcej niż tylko widzialne otoczenie. Jest jeszcze coś, czego się tylko domyślamy, czego nie widzimy lub co jedynie odczuwamy. Na przykład nasze marzenia, myśli i wyobraźnia. Nie stanowią one fizycznej rzeczywistości. Są osobliwościami. Czy w takim razie należą do innej rzeczywistości, zwanej sferą duchową lub światem duchowym?

 

Coraz częściej odważni badacze kosmosu zaskakują nas informacjami, że istnieje nie tylko nasz kosmos, ale mogą jeszcze istnieć jakieś inne wszechświaty. Choć tak mało wiemy o tym naszym i wciąż go badamy, to wsłuchujemy się w głos naukowców i zastanawiamy się, czy mają rację. Ja nie chcę im zaprzeczać, natomiast, prezentując moją wizję wszechrzeczy, podkreślam istnienie nie tylko tego jednego, fizycznego wszechświata, ale również innego pozafizycznego, zwanego duchowym. Ta niewidzialna dla nas sfera współistnieje razem ze sferą fizyczną, choć jest ona poza czasem i przestrzenią i funkcjonuje według innych praw i zasad. W moim opracowaniu pragnę znaleźć odpowiedzi na pytania, czy otaczają nas tylko prawa fizyczne, biologiczne, chemiczne itd., czy da się również wskazać określone prawa i zasady duchowe funkcjonujące w pozaficznym wszechświecie. O jego osobliwościach będę pisał w wielu miejscach w tym opracowaniu, tak zresztą jak i o żywych bytach, które w nim egzystują. Oczywiście będzie też mowa o Bycie Najwyższym, który powinien być obecny w obu tych rzeczywistościach. Wszystko to służy stworzeniu spójnego system wyjaśniającego jak najwięcej pojęć, które w sumie składają się na nazwę essenceizm.

Termin ten ma być dla mnie płaszczyzną poznawania i ustalania wiedzy o świecie duchowym jako rzeczywistej sferze życia. W tym badaniu o ogromnej dozie subiektywizmu przyjąłem zasadę zachowania maksimum obiektywizmu. Staram się je prowadzić bez emocji, choć bardzo trudno stosować w nim metody naukowe. Jednak tak trzeba, aby nie była to ani religia, ani filozofia. Jest to bowiem dziedzina badań pozafizycznych, podchodząca pod pojęcie noetyki, ale w znaczeniu obiektywnego badania naukowego. Tym niemniej, nie mogę tu przedstawić naukowego dowodu na obecność Boga i świata duchowego, bo nauka, z braku odpowiednich narzędzi, nie może zajmować się takimi zagadnieniami.

 

W prezentowanej przeze mnie dziedzinie stosuję określenia: nieskończoność, wszechobecność, niezwykłość, nadzwyczajność, nieziemskość, niepojętość, czy nieużywana nigdy przedtem pierwoistność oraz wiele innych podobnych terminów. Niektóre z nich mają już swoje znaczenie w innych dziedzinach życia, ale ja na nowo określam ich zakres w używanym przeze mnie pojęciu essencizmu. Jego podstawowe zasady i prawa podaję na końcu tego rozdziału.

 

W Internecie, w różnych kręgach zainteresowań, na konferencjach zorganizowanych przez poważne instytucje można na te tematy podyskutować tylko w ramach danego wyznania, organizacji religijnej lub nurtu filozoficznego. Nie ma otwartego, wolnego badania nieobciążonego istniejącą koncepcją filozoficzną albo utrwaloną ortodoksyjną wiarą w Boga. Z uwagi na to nie warto pozostawiać badania świata duchowego tylko badaczom znanych wyznań, głosicielom idei sekt religijnych o wątpliwej reputacji, czy, co gorsza, w fanatykom religijnym.

 

Essenceizm to dziedzina badająca obecne życie każdego z nas, również w wymiarze duchowym. Nie bierze ona pod uwagę żadnych uprzedzeń wynikłych z utartych poglądów.

 

Używam w tym tekście zarówno pojęcia świat duchowy jak i wszechświat duchowy. Z uwagi na jego pozafizyczną naturę, to znaczy jego istnienie poza czasem i przestrzenią, nie ma znaczenia czy nazywamy go światem czy wszechświatem. Najczęściej w dalszych miejscach tego opracowania będę korzystał z nazwy świat duchowy.

 

Dlaczego ta dziedzina badań jest taka ważna? Odpowiedź powinna być bardzo prosta. Jeśli zrozumiemy, że poza naszym życiem fizycznym, które trwa przeciętnie mniej niż sto lat, istnieje jeszcze druga część naszego życia w świecie duchowym, która będzie trwała wiecznie, to odpowiedź nasuwa się sama. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nasza życiowa wieczność jest dla nas najważniejsza. Naprawdę warto się dowiedzieć, jakie prawa i zasady będą obowiązywać w przyszłym życiu. To powinno być potrzebą każdego człowieka. Oczywiście, do poznania czegoś, co jest poza czasem i przestrzenią, należy użyć innych narzędzi niż te, które stosujemy do badania w obecnym świecie. Również sposób rozumowania powinien być inny. To nie jest typowy dowód naukowy, ale ciąg myślowy prowadzący do zrozumienia faktu, że istnieje wieczność w nas i poza nami. Zatem w tym tekście podejmuję próbę stworzenia systemu przeznaczonego do zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości, który objąłem terminem essenceizm, choć wiem, że w wielu przypadkach nie będę zbyt odkrywczy.

 

Żeby uświadomić sobie możliwość obecności wokół nas wszechświata duchowego i poszukiwanego Boga, trzeba ustalić sposób jego postrzegania, jeśli On w ogóle istnieje. Interesuje mnie przede wszystkim, jak powstał wszechświat fizyczny i duchowy, które w moim systemie nazywam wszechstworzeniem. Równocześnie zadaję pytanie, czy jest jeszcze Ktoś inny, Ktoś ponad tym wszystkim, ponad wszechrzeczą. W odpowiedzi zakładam hipotezę, że powinien być jakiś punkt zaczepienia, od którego można by zacząć poznawanie czegoś istniejącego poza czasem i przestrzenią oraz Kogoś niewidzialnego, potężniejszego niż wszystko inne.

 

Tym punktem zaczepienia powinna być energia.

 

Energia to stan, zjawisko lub wielkość, która nie całkiem mieści się w znanych nam prawach fizyki. Chodzi tu o tę pierwotną, jeszcze nieprzetworzoną w żadną inną formę. Naukowcy nie mogąc określić jej pierwotnego charakteru, nazywają ją osobliwością. Można tak powiedzieć, bo jest ona zarówno wartością fizyczną jak i metafizyczną, w rozumieniu tego, co jest poza fizyką. Oznacza to, że jest zjawiskiem funkcjonującym zarówno w czasoprzestrzeni, jak i poza czasem i przestrzenią. Dla nauki odkrywamy ją dopiero, gdy pojawia się na pograniczu świata fizyki, jakby znikąd. Wtedy poznajemy jej już zaawansowane przekształcenia w postaci energii jądrowej, cieplnej, kinetycznej czy potencjalnej. Dopiero wtedy mówimy o istnieniu konkretnej energii w czasie i przestrzeni. Możemy ją analizować, zmierzyć i przeliczyć na inne wartości fizyczne. Gdy jednak wrócimy do jej pierwotnej postaci, to wymyka się ona spod kontroli narzędzi badawczych, bo zachowuje się inaczej niż wszystkie inne wielkości fizyczne. Pozostaje wciąż nieokreślona, wręcz tajemnicza, jak na przykład ciemna energia.

 

Analizując powstanie wszechświata i jego późniejsze rozszerzanie się, możemy zauważyć, że musiał on powstać z niewidzialnej i nieoznaczonej energii, jak zresztą wszystko, co nas otacza. Mamy zatem do czynienia z nieskończonym i niewyczerpalnym stanem źródła wszechświata, z którego on powstał. Stąd wniosek, że to źródło, czyli energia w stanie pierwotnym, nie podlega prawom ani mikrofizyki, ani fizyki klasycznej, ani makrofizyki. Wyłania się ona spoza czasu i przestrzeni, trochę jak Wielki Wybuch, który ponoć był początkiem wszechświata. Energia w stanie pierwotnym, czyli praenergia, towarzyszy ludzkiemu poznaniu zarówno w otaczającej nas czasoprzestrzeni, jak i w sferze istniejącej poza czasem i przestrzenią. W tym miejscu pojawia się główna teza, że może ona być wszechistniejąca i wszechobecna, tak jak poszukiwana przez nas Pierwsza Przyczyna, czyli Bóg-Stwórca. Czy zatem można powiedzieć, że praenergia jest jednym z atrybutów Wielkiego Architekta i świadczy o Jego istnieniu? Tak. Właśnie tak to rozumiem.

 

Od tego miejsca praenergię nazywam Energią Pierwszej Przyczyny i traktuję ją jako twórczy budulec. Podaję zatem definicję, że energia w stanie pierwotnym to twórczy budulec wszechrzeczy. Jest to zresztą, według mnie, jedyny fizyczny atrybut Boga. Przyjmuję go jako badacz praw wszechświata, fizyk i racjonalista. W tym widzę właściwy początek zrozumienia istnienia Pierwszej Przyczyny.

 

Najbardziej interesująca dla badacza poszukującego istnienia Boga jest granica między sferą pozostającą poza czasem i przestrzenią a obszarem czasoprzestrzeni, czyli naszym wszechświatem. Po tamtej, nieznanej nam stronie tej sfery istnieje Pierwsza Przyczyna, a po drugiej, znanej nam, całe wszechstworzenie, które określę dokładniej na dalszych kartach tego opracowania. Ludzkość ze swoimi naukowymi narzędziami badawczymi znajduje się po jednej, tej fizycznej, stronie granicy tej sfery. Widzi więc wszystko jednostronnie. Przypomina to badanie Wielkiego Wybuchu, który znamy tylko dzięki skutkom, które wywołał on w obserwowanym kosmosie. Wiemy dobrze, co nastąpiło po nim, ale nie mamy pojęcia, co było przed nim, a nawet nie próbujemy sobie stawiać tego pytania, dysponując tylko narzędziami naukowymi przydatnymi jedynie do badania rezultatów tego kosmicznego wydarzania. Warto jednak pamiętać, że to ludzie stworzyli naukę i nie zawsze muszą się stosować do jej ograniczeń. Dlatego możemy zadać sobie pytanie, co było pierwotnie przed tym wielkim, pierwotnym wydarzeniem. Odpowiedź prowadzi nieuchronnie do stwierdzenia, że to Stwórca dysponuje praenergią, która mogła spowodować Wielki Wybuch i to również od Niego mogła pochodzić decyzja o jego zapoczątkowaniu. Tylko dzięki temu możemy mówić o „naukowym” podejściu do istnienia Boga.

 

Dla porządku przedstawiam główne założenia dotyczące Boga, a przyjęte przeze mnie w tym opracowaniu. Wszystkie omawiane tutaj tematy opierają się na tych założeniach.

 

Po pierwsze, Bóg, którego nazywam Bytem Pierwoistnym, jest Absolutem, to znaczy jest całkowicie niezależny, najważniejszy, doskonały, pierwotny i ponad wszystkim.

Po drugie, istnieje poza czasem i przestrzenią, choć Jego działanie skutkuje również w czasoprzestrzeni, co stanowi o Jego wszechobecności.

Po trzecie, jest Bytem istniejącym od nieskończoności do nieskończoności, czyli wiecznym.

Po czwarte, posiada Stronę Fizyczną, którą stanowi Jego wszechobecna Energia Pierwszej Przyczyny, niewyczerpane „tworzywo” wszechrzeczy.

Po piąte, Jego Stronę Duchową stanowi Osobowość posiadająca Inteligencję, Wolę i Uczuciowość. Z tych absolutnych i pierwoistnych przymiotów biorą się Wszechwiedza, Dobroć i Miłość oraz wynikające z nich wszystkie Prawa i Zasady przenikające Jego Stronę Fizyczną. Strona Duchowa może być również nazywana Duchem Bożym.

Po szóste, jako Byt Pierwoistny posiada zdolność tworzenia, to znaczy przekształcania Swojej Energii w materię, co czyni z Niego właściwego Stwórcę.

Po siódme, jest nie tylko Inicjatorem wszechświata, ale dalszym Źródłem jego rozwoju.

Ostatecznie, Bóg jest również Ojcem Niebieskim, to znaczy Stwórcą ludzi, którzy w Jego założeniu powinni być na „Jego Obraz i Podobieństwo”.

 

W oparciu o powyższe założenia podaję podstawowe zasady istnienia świata duchowego oraz jego główne atrybuty, które mu przypisuję w ramach pojęcia essenceizmu.

 

1. Jest poza czasem i przestrzenią, a więc jest wieczny i nieskończony.

2. Istnieje, nie stosując się do żadnych praw związanych z wielowymiarową przestrzenią, a więc jest nieograniczony.

3. Pozostaje jako osobliwość, która jest fizycznie niepoznawalna, bo nie posiada żadnych struktur, ustalonych form ani nie zajmuje miejsca w przestrzeni.

4. Jest sferą wiecznego przebywania różnych bytów (takich jak osoby duchowe ludzi, aniołowie, Byt Pierwoistny), które w sensie fizycznym są niewidzialne, niesłyszalne i niematerialne.

5. Zawiera treści wprowadzone tam przez ludzi i inne istoty, przez co może być rozpoznawany i opisywany przede wszystkim przez zmysły duchowe. Fizyczne zmysły zauważają tylko skutki jego istnienia i nadają jego treściom odpowiednie nazwy, na przykład miłość, dobroć czy szczęście.

6. Ma możliwość wpływania za pośrednictwem istot duchowych na świat fizyczny. Posiada bowiem tę samą energię, która wypełnia oba światy i która wywodzi się z praenergii pochodzącej od Pierwszej Przyczyny.

7. Zawiera w sobie praźródła inteligencji, dobra, piękna i miłości, które w świecie fizycznym pojawiają się za pośrednictwem ludzi, jako funkcjonowanie ich inteligencji, woli i uczuciowości.

Inne cechy opiszę w dalszej części tego opracowania.

 

Równocześnie podaję zagadnienia, które będą treścią następnych rozdziałów.

 

Po pierwsze, buduję pojęcie Boga, opisując Jego atrybuty. Powinien On być Absolutem Nadrzędnym nad Wszechrzeczą i równocześnie Stwórcą Wszechrzeczy. W moich tekstach nazwałem Go Bytem Pierwoistnym.

 

Po drugie, w oparciu o Jego przymioty buduję pojęcie człowieka jako istoty rozpoczynającej swoje wieczne życie w świecie fizycznym i kontynuującej je w sferze poza czasem i przestrzenią, czyli w świecie duchowym.

 

Po trzecie, staram się opisać, jak powinien wyglądać idealny świat pod zwierzchnictwem Bytu Pierwoistnego, czyli jak powinna wyglądać właściwa cywilizacja ludzka powołana do istnienia przez Stwórcę.

 

Po czwarte, na podstawie powyższych pojęć twierdzę, że człowiek w obecnym stanie jest jednostką niedoskonałą, „niedokończoną”, co stało się w wyniku odejścia od pierwotnego planu Boga, który miał On wobec wszystkich ludzi.

 

Po piąte, opisuję obecny stan świata, określając przyczyny, dla których jest on taki odległy od ideału Stwórcy i jak do tego doszło.

 

Po szóste, staram się wyjaśnić, dlaczego wiedza o Bycie Pierwoistnym i rzeczywistości poza czasem i przestrzenią nie funkcjonuje jako nauka, pozostając tylko na poziomie wiary i stanowiąc powód do istnienia religii.

 

Po siódme, staram się zrozumieć, do czego zmierza historia ludzkości i wyjaśnić moje postrzeganie tak zwanego końca świata.

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”