Moja wizja wszechrzeczy - Essenceizm

 

Image_1_0

 

Moja wizja wszechrzeczy oznacza chęć logicznego zrozumienia wszystkiego, co nas otacza. A jest tego dużo. To nie tylko to, co widzimy wokół siebie, choć oczywiście trzeba znać naszą Ziemię i rozumieć jej istnienie w Układzie Słonecznym. Ja chcę pójść dużo dalej i głębiej. W ramach mojego opracowania wkraczam myślą w cały nieskończony wszechświat zwany kosmosem oraz w świat mikroskopowy niesłychanie małych porcji materii i energii. Jednak na tym nie koniec. Istnieje przecież dużo więcej niż tylko widzialne otoczenie. Jest jeszcze coś, czego się tylko domyślamy, czego nie widzimy lub co jedynie odczuwamy. Na przykład nasze marzenia, myśli i wyobraźnia. Nie stanowią one fizycznej rzeczywistości. Są osobliwościami. Czy w takim razie należą do innej rzeczywistości, zwanej sferą duchową lub światem duchowym? Twierdzę, że tak.

 

Coraz częściej odważni badacze kosmosu zaskakują nas informacjami, że istnieje nie tylko nasz kosmos, ale mogą jeszcze istnieć jakieś inne wszechświaty. Choć tak mało wiemy o tym naszym i wciąż go badamy, to wsłuchujemy się w głos naukowców i zastanawiamy się, czy mają rację. Ja nie chcę im zaprzeczać, natomiast prezentując moją wizję wszechrzeczy, podkreślam istnienie nie tylko tego jednego, fizycznego wszechświata, ale również innego, pozafizycznego, zwanego duchowym. Ta niewidzialna dla nas sfera współistnieje razem ze sferą fizyczną, choć jest ona poza czasem i przestrzenią oraz funkcjonuje według innych praw i zasad. W moim opracowaniu pragnę znaleźć odpowiedzi na pytania, czy otaczają nas tylko prawa fizyczne, biologiczne, chemiczne itd., czy da się również wskazać określone prawa i zasady duchowe funkcjonujące w pozafizycznym wszechświecie.

 

Być może nadszedł już czas na włączenie szeroko pojętej nauki do poznania pełnej rzeczywistości, tej fizycznej i tej duchowej.

Nauka proponuje najpełniejszy i w miarę obiektywny opis naszej rzeczywistości. Najdoskonalszą z nauk jest matematyka. Po niej zaraz plasuje się fizyka, która jest traktowana jako najbardziej kompletna nauka ścisła. Właściwie to fizycy stworzyli matematykę, aby mieć narzędzie do opisu rzeczywistości.

Naukowcy zgodnie twierdzą, że to nie oni tworzą prawa fizyki, tylko je odkrywają, tak jak Archimedes, który wyskoczył nago z kąpieli, gdy odkrył prawo wyporu cieczy.

 

Wydawałoby się więc, że klasyczna fizyka „newtonowska” przedstawia nam właściwy obraz wszechświata. Jednak ten pogląd został częściowo osłabiony w wyniku pojawienia się w XX wieku dwóch „nowych fizyk”. Pierwsza to nowoczesna astrofizyka teoretyczna, która tylko w pewnym stopniu wywodzi się ze znanej od wieków astronomii. Druga to fizyka kwantowa. Właśnie to ona jasno wykazała niemożność stosowania praw fizyki klasycznej wobec funkcjonowania najmniejszych elementów materii i bardzo małych porcji energii, szczególnie przy zastosowaniu największych prędkości. Co takiego nowego jest w obu tych gałęziach fizyki?

 

Otóż pojawiła się w nich pewna konieczność zwana obserwatorem. Ten obserwator okazuje się być niezbędnym w badaniach nad zjawiskami obejmującymi zakres, w którym nie działają już typowe prawa fizyki. Podczas gdy w fizyce klasycznej ewentualny obserwator ma tylko znaczenie pasywne, ograniczające się do dokonywania pomiarów i akceptacji istniejącego stanu materii i energii, to w astrofizyce teoretycznej i w fizyce kwantowej obserwator staje się aktywnym uczestnikiem zdarzeń mających wpływ na wyniki pomiarów i ocenę stanu faktycznego.

 

Zjawiska postrzegane w dziedzinie fizyki kwantowej uprawniają do postawienia hipotezy o możliwości twórczego uczestnictwa człowieka w zdarzeniach dokonujących się na granicy czasoprzestrzeni i sfery poza czasem i przestrzenią. Praktycznie obserwator (człowiek) może zadecydować, który ze stanów materii czy energii jest w danej chwili aktualny.

Można także próbować rozszerzyć decyzyjność obserwatora w stosunku do trudno poznawalnych lub nieoznaczonych zjawisk, takich jak ciemna energia, czarne dziury czy fale grawitacyjne, którymi zajmuje się astrofizyka teoretyczna. Jednak wówczas zauważamy, że są to dla nas za „wysokie progi”. Raczej wypada poszukać właściwego Aktywnego Obserwatora, który dzięki nieosiągalnej dla człowieka zdolności zamiany energii w materię może decydować o różnych zjawiskach w kosmosie łącznie z domniemanym uczestniczeniem w rozszerzaniu się wszechświata. Takie myślenie zaowocowało ustanowieniem fundamentalnych założeń tego opracowania.

 

Niniejsze opracowanie dokonuje logicznej analizy pojęć religijnych w oparciu o najnowsze osiągnięcia nauki. W szczególności odnosi się to do możliwości istnienia BogaStwórcy. Właśnie w czasie poszukiwania faktów świadczących o Jego obecności może się przydać wiedza pochodząca z astrofizyki teoretycznej i fizyki kwantowej. Dzięki zaakceptowaniu Aktywnego Obserwatora–Stwórcy będzie można łatwiej przyjąć konieczność istnienia Sprawczej Przyczyny istnienia wszechrzeczy. Będę zatem szukał Tego, dla którego czasoprzestrzeń jest skutkiem Jego aktywności, podczas gdy On sam może istnieć nieskończenie poza czasem i przestrzenią.

 

Zanim przedstawię całość opisanych tematów, chciałbym jeszcze dokładniej zaprezentować moją wizję wszechrzeczy zawartą w tym opracowaniu. Określa ona moje spojrzenie na problemy religijne i filozoficzne w formie przypominającej analizę naukową. W związku z tym i z potrzebą usystematyzowania tej metody wprowadzam nazwę essenceizm. Jest to nowe pojęcie, używane na razie tylko przeze mnie, oznaczające system analityczny oparty na logice, a przeznaczony do badania osobliwości poza czasem i przestrzenią. Chodzi o analizę zjawisk pozamaterialnych, zwanych duchowymi, w celu ujęcia ich w jednolitą teorię.

 

Ten system wywodzi się z fundamentalnego założenia, że źródłem wszystkiego jest Sprawczy Byt Pierwoistny. Jest On Absolutem, Doskonałością i Prapoczątkiem wszystkiego, czyli Pierwszą Przyczyną. W założeniu istnieje On od zawsze, czyli od nieskończoności.  Będzie też trwał wiecznie, czyli w nieskończoność. We wszystkich analizach essenceizmu niezmiennie kieruję się tym podstawowym założeniem. Sprawdzam każdy pogląd, teorię czy twierdzenie w odniesieniu do koniecznych przymiotów Bytu Pierwoistnego, utożsamianego w moim opracowaniu z pojęciem Boga-Stwórcy.

 

Muszę teraz wyjaśnić, dlaczego przyjąłem takie założenie. Zrobiłem to dlatego, że istnienie Boga nie jest dla mnie problemem wiary, ale logiczną koniecznością. Odrzuciłem bowiem pogląd, że wszechświat powstał z niczego. W tej sytuacji, bez uznania Stwórcy jako Konieczności, byłbym bezradny wobec faktu zaistnienia wszechświata, a szczególnie wobec okoliczności powstania materii. To samo dotyczy zaistnienia życia. W tym przypadku obecność Stwórcy jest również koniecznością. Oczywiście, moje założenie zostanie zweryfikowane w trakcie przeprowadzania analizy prawdziwości hipotezy, że taki Sprawczy Byt mógł rzeczywiście stworzyć wszechświat, życie i ludzi. Na razie niech to będzie tylko teoria.

 

Powyższe założenia są niezbędne, aby udowodnić moją dodatkową, roboczą tezę, że Bóg nie zna zła. Opieram ją na stwierdzeniu, że taki absolutnie dobry i doskonały Sprawczy Byt Pierwoistny nie mógł po prostu go stworzyć. Oczywiście zło nie może też istnieć w Jego Osobowości oraz w Jego koncepcji wszechświata.

Dzięki całkowitemu odseparowaniu zła od Pierwszej Przyczyny uzyskujemy „Czystego” Stwórcę, to znaczy absolutnie dobrego i doskonałego Ojca Niebieskiego.

 

Wszystko to służy utworzeniu spójnego systemu wyjaśniającego jak najwięcej pojęć, które w sumie składają się na nazwę essenceizm. W tym badaniu o ogromnej dozie subiektywizmu przyjąłem zasadę zachowania maksimum obiektywizmu. Staram się prowadzić je bez emocji, choć bardzo trudno stosować w nim metody naukowe. Jednak tak trzeba, aby nie była to ani religia, ani filozofia. Jest to bowiem dziedzina badań pozafizycznych, podchodząca pod pojęcie noetyki, ale w znaczeniu obiektywnego badania naukowego. Jednakże nie mogę tu przedstawić naukowego dowodu na istnienie Boga i świata duchowego, gdyż klasyczna nauka, z braku odpowiednich narzędzi, nie może zajmować się takimi zagadnieniami. Za to w sposób naukowy mogę przedstawić logiczną drogę do zrozumienia możliwości istnienia Stwórcy. Równocześnie rozwój nietypowych metod badawczych oraz pojawienie się nowych dziedzin nauki, takich jak wspomniana już fizyka kwantowa czy astrofizyka teoretyczna, może dać nam kolejną szansę poznania zjawisk zachodzących w innej rzeczywistości niż ta, z którą mieliśmy dotychczas do czynienia.

 

W prezentowanej przeze mnie dziedzinie stosuję nie tylko określenia: nieskończoność, nielokalność, nieoznaczoność, nadzwyczajność, ale także takie jak: wszechobecność, niezwykłość, nieziemskość, duchowość, niepojętość oraz nieużywaną przedtem przez nikogo pierwoistność. Niektóre z nich mają już swoje znaczenie w innych dziedzinach życia, ale ja na nowo określam ich zakres w używanym przeze mnie pojęciu essenceizmu. Jego podstawowe zasady i prawa podaję na końcu tego rozdziału.

 

W Internecie, w różnych kręgach zainteresowań, na konferencjach zorganizowanych przez poważne instytucje można na te tematy podyskutować tylko w ramach danego wyznania, organizacji religijnej lub nurtu filozoficznego. Wciąż trudno znaleźć naprawdę niezależne, wolne od ustalonych dogmatów czy nieobciążone obowiązującą koncepcją badania prowadzące do potwierdzenia istnienia rzeczywistości duchowej i samego Boga. Z uwagi na to nie warto ich pozostawiać badaczom znanych wyznań, głosicielom idei sekt religijnych o wątpliwej reputacji, czy, co gorsza, fanatykom religijnym.

 

Essenceizm to również dziedzina badająca obecne życie każdego z nas w wymiarze duchowym. Nie bierze ona pod uwagę żadnych uprzedzeń wynikłych z utartych poglądów.

 

Używam w tym tekście zarówno pojęcia świat duchowy, jak i wszechświat duchowy, a czasem używam też terminu rzeczywistość duchowa. Z uwagi na pozafizyczną naturę tej rzeczywistości, to znaczy jej istnienie poza czasem i przestrzenią, nie ma znaczenia, czy korzystam z nazwy świat czy wszechświat duchowy.

 

Dlaczego ta dziedzina badań jest taka ważna? Odpowiedź powinna być bardzo prosta. Jeśli zrozumiemy, że poza naszym życiem fizycznym, które trwa przeciętnie mniej niż sto lat, istnieje jeszcze druga część naszego życia w świecie duchowym, która będzie trwała wiecznie, to odpowiedź nasuwa się sama. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nasza życiowa wieczność jest dla nas najważniejsza. Naprawdę warto się dowiedzieć, jakie prawa i zasady będą obowiązywać w przyszłym życiu. To powinno być potrzebą każdego człowieka. Oczywiście do poznania czegoś, co jest poza czasem i przestrzenią, należy użyć innych narzędzi niż te, które stosujemy do badania zjawisk w obecnym świecie. Również sposób rozumowania powinien być inny. To nie jest typowy dowód naukowy, ale ciąg myślowy prowadzący do zrozumienia faktu, że istnieje wieczność w nas i poza nami.

 

Zatem na potrzeby całej tej pracy zadaję sobie pytanie, w jaki sposób istnieje ten założony Byt Sprawczy, czyli Początkowa Konieczność, będący twórczym źródłem wszechrzeczy. W ramach odpowiedzi na to pytanie pojawia się potrzeba zaistnienia jakiegoś punktu zaczepienia, od którego można by zacząć poznawanie czegoś istniejącego poza czasem i przestrzenią oraz Kogoś niewidzialnego, potężniejszego niż wszystko inne.

 

Tym punktem zaczepienia, a zarazem punktem wyjścia do dalszych kroków, powinna być energia.

 

Energia to wielkość albo stan, który nie całkiem mieści się w znanych nam prawach fizyki. Chodzi tu o pierwotną energię, jeszcze nieprzetworzoną w żadną inną formę. Naukowcy, nie mogąc określić jej pierwotnego charakteru, nazywają ją osobliwością. Można tak powiedzieć, gdyż jest ona zarówno wartością fizyczną, jak i metafizyczną, w rozumieniu tego, co jest poza fizyką. Oznacza to, że jest zjawiskiem funkcjonującym zarówno w czasoprzestrzeni, jak i poza czasem i przestrzenią. Dla nauki odkrywamy ją dopiero, gdy pojawia się na pograniczu świata fizyki, jakby znikąd. Wtedy już poznajemy jej zaawansowane przekształcenia w postaci energii jądrowej, cieplnej, kinetycznej czy potencjalnej. Dopiero wówczas możemy mówić o istnieniu wymiernej energii w czasie i przestrzeni. Możemy ją analizować, mierzyć i przeliczać na inne wartości fizyczne. Gdy jednak wrócimy do jej pierwotnej postaci, to wymyka się ona spod kontroli dotychczasowych narzędzi badawczych, gdyż zachowuje się inaczej niż wszystkie inne typowe wielkości fizyczne. Pozostaje wciąż nieokreślona, wręcz tajemnicza, jak na przykład ciemna energia.

 

Naukowcy i teolodzy, nawet gdy są przekonani, że wszechświat powstał z niczego, twierdzą, że musiały od zawsze istnieć jakieś prawa, rozumiane dzisiaj jako prawa fizyki, według których dokonało się uformowanie wszechświata. Przeczy to twierdzeniu, że wszechświat powstał z niczego, ponieważ coś musiało jednak istnieć, czyli wzmiankowane powyżej prawa czy zasady. Również logicznym wydaje się istnienie pierwoistnej energii. Można ją utożsamiać z chaosem poprzedzającym powstanie świata, o którym jest mowa w wielu starożytnych źródłach. Tak czy inaczej, wszechświat powstał, to znaczy, że była taka możliwość. Mogła ona być właśnie funkcją inteligentnego źródła, jakim jest Byt Pierwoistny. Dlatego nazwałem Go Pierwszą Przyczyną.

 

Analizując powstanie wszechświata i jego późniejsze rozszerzanie się, możemy zauważyć, że musiał on powstać z tej początkowej nieoznaczonej energii, jak zresztą wszystko, co nas otacza. Mamy zatem do czynienia z nieskończonym i niewyczerpalnym źródłem wszechświata, z którego on powstał. To źródło, czyli energia w stanie pierwotnym, wciąż jeszcze wymyka się prawom fizyki kwantowej i astrofizyki, nie mówiąc już o tym, że nie daje się określić prawami fizyki klasycznej. Wyłania się ona spoza czasu i przestrzeni trochę jak Wielki Wybuch, który ponoć był początkiem wszechświata. Gdy istnieje ona jako praenergia w stanie początkowym, to wypełnia sobą zarówno otaczającą nas czasoprzestrzeń, jak i sferę poza czasem i przestrzenią. W tym miejscu pojawia się moja „metafizyczna” teza, że może ona być wszechistniejąca i wszechobecna, tak jak poszukiwana przez nas Pierwsza Przyczyna, czyli Bóg-Stwórca. Czy zatem można powiedzieć, że praenergia jest jednym z podstawowych atrybutów Bytu Pierwoistnego, czyli Wielkiego Architekta i świadczy o Jego istnieniu? Tak. Właśnie tak to rozumiem. Innymi podstawowymi atrybutami tego Bytu powinny być istniejące w Nim pierwoistne prawa i zasady. Ta druga konieczność jest niezbędna, aby można było w ogóle analizować Jego istnienie.

 

Od tego momentu tę praenergię nazywam Energią Pierwszej Przyczyny i traktuję ją jako twórczy budulec wywodzący się ze Stwórcy. Prowadzi to do racjonalnego stwierdzenia, że Bóg stworzył wszechświat z Samego Siebie. Podaję zatem definicję, zgodnie z którą energia w stanie pierwotnym to podstawowe tworzywo wszechrzeczy. Jest to zresztą według mnie jedyny fizyczny atrybut Stwórcy. Przyjmuję go jako badacz praw wszechświata, fizyk i racjonalista. W tym widzę właściwy początek zrozumienia istnienia Pierwszej Przyczyny.

 

Najbardziej interesująca dla badacza poszukującego istnienia Boga jest granica między sferą pozostającą poza czasem i przestrzenią a obszarem czasoprzestrzeni, to znaczy między wszechświatem niematerialnym a materialnym. Po tamtej, nieznanej nam stronie tej granicy istnieje Pierwsza Przyczyna ze wszystkimi Swoimi atrybutami, a po naszej, całe widzialne wszechstworzenie. Inaczej mówiąc, ludzkość ze swoimi naukowymi narzędziami badawczymi znajduje się po jednej, fizycznej stronie. Widzi więc wszystko jednostronnie. Przypomina to ograniczone postrzeganie wspomnianego już Wielkiego Wybuchu uznawanego za początek istnienia wszechświata. Ta teoria kosmicznego początku ma sens tylko w przypadku zaistnienia w jego wyniku świata materialnego. Tymczasem powinna ona dotyczyć dwóch równoległych rzeczywistości: fizycznej i duchowej. Oznacza to, że z punku widzenia obserwatora umieszczonego w sferze poza czasem i przestrzenią tego Wielkiego Wybuchu w ogóle nie było, ponieważ w tej sferze nie ma określonych miejsc ani nie upływa czas. Nie spieram się zatem o to, czy w ogóle zaistniało to wielkie wydarzenie, czy o to, jak powinno ono być postrzegane. Na razie wiemy dość dobrze, co nastąpiło po nim. Jednak wciąż nie mamy pojęcia, co było przed nim, a nauka nawet nie próbuje sobie stawiać tego pytania, dysponując tylko narzędziami nieprzydatnymi do badania przyczyn tego kosmicznego wydarzania. Warto jednak pamiętać, że to ludzie stworzyli naukę i nie zawsze muszą się stosować do jej ograniczeń. Dlatego możemy zadać sobie pytanie, co było pierwotnie przed nim. Odpowiedź prowadzi nieuchronnie do stwierdzenia, że to Stwórca dysponuje praenergią, która mogła spowodować Wielki Wybuch i to również od Niego mogła pochodzić decyzja o jego zapoczątkowaniu. Jeśli to On tego dokonał, tworząc rzeczywistość fizyczną, to nie tylko przekształcił Energię Pierwoistną w materię według Swoich praw i zasad. Musiał również przenieść do powstającego wszechświata prawa i zasady tkwiące w Nim samym. Tylko stosując taką perspektywę, możemy mówić o całkowitym udziale Pierwszej Przyczyny w stworzeniu ludzkości.

 

Dla porządku przedstawiam jeszcze raz główne założenia dotyczące Pierwszej Przyczyny, a przyjęte przeze mnie w tym opracowaniu. Wszystkie omawiane tutaj tematy opierają się na tych założeniach.

 

Po pierwsze, Bóg, którego nazywam Bytem Pierwoistnym, jest absolutem, to znaczy jest całkowicie niezależny, bezwarunkowy, samoistniejący, doskonały, a więc ponad wszystkim.

 

Po drugie, istnieje poza czasem i przestrzenią, choć Jego działanie skutkuje również w czasoprzestrzeni, co stanowi o Jego wszechobecności.

 

Po trzecie, jest Bytem istniejącym od nieskończoności do nieskończoności, czyli wiecznym.

 

Po czwarte, posiada Stronę Fizyczną, którą stanowi Jego wszechobecna Energia Pierwszej Przyczyny, niewyczerpane „tworzywo” wszechrzeczy.

 

Po piąte, Jego Stronę Duchową stanowi Osobowość posiadająca Inteligencję, Wolę i Uczuciowość. Z tych absolutnych i pierwoistnych przymiotów biorą się Wszechwiedza, Dobroć i Miłość oraz wynikające z nich wszystkie Prawa i Zasady przenikające Jego Stronę Fizyczną. Strona Duchowa może być również nazywana Duchem Bożym.

 

Po szóste, jako Byt Pierwoistny posiada zdolność tworzenia, to znaczy przekształcania Swojej Energii w materię, co czyni z Niego właściwego Stwórcę.

 

Po siódme, jest nie tylko Inicjatorem wszechświata, ale dalszym Źródłem jego rozwoju.

 

Ostatecznie, Bóg jest również Ojcem Niebieskim, to znaczy Stwórcą ludzi, którzy według Jego założeń powinni być na „Jego Obraz i Podobieństwo”.

 

W oparciu o powyższe założenia podaję podstawowe zasady istnienia sfery poza czasem i przestrzenią, czyli świata duchowego, oraz jego główne atrybuty, które mu przypisuję w ramach pojęcia essenceizmu.

 

1. Zasada bezczasowości lub wieczności (nieoznaczoności czasowej) – to pierwszy z dwóch fundamentalnych atrybutów sfery poza czasem i przestrzenią.

2. Zasada bezstrukturalności (nieoznaczoności przestrzennej), w której nie ma nic zajmującego jakąkolwiek przestrzeń albo objętość – to drugi fundamentalny atrybut tej sfery.

3. Zasada istnienia Pierwszej Przyczyny wypełniającej sobą sferę poza czasem i przestrzenią. Tę Pierwszą Przyczynę zdefiniowałem jako Byt Pierwoistny cechujący się brakiem początku powstania, brakiem czegokolwiek, co mogło być przed Nim, czyli  istniejącym od nieskończoności.

4. Zasada wszechistnienia praenergii – to nieoznaczoność stanu energii wypełniającej zarówno sferę poza czasem i przestrzenią jak i czasoprzestrzeń.

5. Zasada istnienia bytów w sferze poza czasem i przestrzenią. Ten rodzaj istnienia jest koncentracją praenergii uformowanej przez centrum osobowościowe posiadające inteligencję, wolę i uczuciowość. Tak należy rozumieć definicję każdego z bytów przebywających w tej sferze. Są one osobnymi istotami wywodzącymi się z Bytu Pierwoistnego.

6. Zasada doskonałości – każdy byt znajdujący się w sferze poza czasem i przestrzenią zdąża do osiągnięcia doskonałości w oparciu o swoją inteligencję, wolę i uczuciowość.

7. Zasada nadrzędnego sensu dla istnienia czasoprzestrzeni. To oznacza, że czasoprzestrzeń jest również miejscem rozwoju do doskonałości dla istot duchowych przeznaczonych do wiecznego przebywania w sferze poza czasem i przestrzenią.

8. Zasada wszechobecności – (nieoznaczoność lokalizacji lub przebywania). Wszystkie byty istniejące w sferze poza czasem i przestrzenią po osiągnieciu doskonałości są w niej wszechobecne.

9. Zasada komunikacji w sferze poza czasem i przestrzenią (system wizji). Wszelkie porozumiewanie się między bytami tam istniejącymi odbywa się za pomocą przekazywania treści uczuć lub woli oraz za pomocą obrazowania wyobraźni w formie wizji zaczerpniętych z materialnych struktur czasoprzestrzeni.

10. Wszelkie pochodzące od Pierwszej Przyczyny prawa i zasady funkcjonowania sfery poza czasem i przestrzenią można inaczej określić jako wiecznie panujące dobro.

 

Powyżej zarysowane zagadnienia będą treścią następnych kroków w moim opracowaniu.

 

Po pierwsze, buduję pojęcie Boga, opisując Jego atrybuty. Powinien On być Absolutem Nadrzędnym nad Wszechrzeczą i równocześnie Stwórcą Wszechrzeczy. W moich tekstach nazwałem Go Bytem Pierwoistnym.

- Byt Pierwoistny  -  Osobowość Boga  - Centrum wszechświata  - StwórcaNauka

Po drugie, w oparciu o Jego przymioty buduję pojęcie człowieka jako istoty rozpoczynającej swoje wieczne życie w świecie fizycznym i kontynuującej je w sferze poza czasem i przestrzenią, czyli w świecie duchowym.

- Istota wieczna  -  Wszechstworzenie  - Inne byty

Po trzecie, staram się opisać, jak powinien wyglądać idealny świat pod zwierzchnictwem Bytu Pierwoistnego, czyli jak powinna wyglądać właściwa cywilizacja ludzka powołana do istnienia przez Stwórcę.

 - Idealny świat

Po czwarte, na podstawie powyższych pojęć twierdzę, że człowiek w obecnym stanie jest jednostką niedoskonałą, „niedokończoną”, co stało się w wyniku odejścia od pierwotnego planu Boga już na początku istnienia ludzkości. Analizuję też, jak do tego doszło.

 - ZłoCentrum zła  -  Bóg nie zna zła

Po piąte, opisuję świat duchowy i jego aktualny stan, określając równocześnie relację między tym światem a życiem ludzi na Ziemi.

 - Świat duchowy  - Obecny stan świata duchowego - Konflikty duchowe - Człowiek wobec śmierci

Po szóste, staram się wyjaśnić, dlaczego wiedza o Bycie Pierwoistnym oraz rzeczywistości poza czasem i przestrzenią nie funkcjonuje jako nauka, pozostając tylko na poziomie wiary i stanowiąc powód powstania różnorodnych religii.

 -  Jezus ChrystusWiara w Boga -    Religie

Po siódme, staram się zrozumieć, do czego zmierza historia ludzkości i wyjaśnić moje zrozumienie zbawienia oraz tak zwanego końca świata.

 - Sens historii  -  Za kulisami historii  -  Zbawienie  -  Sprawy ostateczneKoniec świata 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”