Miłość, przyjaźń i samotność

Image_37

Krótko o miłości, o przyjaźni i o samotności

Oto słynne przykazanie miłości: „Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego, jak siebie samego”.(Mt 22, 37-40) To, według Jezusa, jest najważniejsze przykazanie rzutujące na sens życia człowieka.

A więc miłość, miłość i jeszcze raz miłość. Wszyscy jej szukają, bo wszyscy jej pragną.

 

Po latach życiowych poszukiwań sensu życia i prawdziwej miłości chciałbym dodać do tego jeszcze jedną wartość: przyjaźń.

Jeśli wziąć na serio słowa Jezusa zapisane w Biblii, że „... nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13), to należy stwierdzić, że przyjaźń w życiu jest prawie tak samo ważna, jak jej „starsza siostra” miłość.

 

Widać, że Jezus w procesie zbawienia stawiał przyjaźń na tym samym poziomie, co miłość. Dotychczas uznawaliśmy fakt oddania życia z miłości jako ogromne poświęcenie. Tymczasem Jezus przeniósł tę ofiarę życia również na przyjaźń. Zrobił to celowo, aby ludzie traktowali Go nie tylko jak brata, ale również jak przyjaciela.

 

Domyślam się, że Jezus chciał i dalej chce, zbawiać świat razem z ludźmi, być wśród nich jako ich przewodnik, nauczyciel i mistrz. Przecież w czasie Swego krótkiego życia na ziemi izraelskiej żył wśród codziennych ludzkich spraw i najlepiej odpowiadała Mu pozycja nauczyciela. Jezus chciał i nadal chce być razem z nami, razem z całą ludzką rodziną, gdzie wszyscy powinni być braćmi i siostrami związani rodzinną miłością. Tak będzie w idealnym świecie, ale na czas procesu zbawienia przyjaźń jest uczuciem bardziej adekwatnym do wspólnego i solidarnego przeciwstawiania się złu niż inne ludzkie więzi.

 

Przypuszczam, że Jezus woli być naszym przyjacielem zamiast być obiektem kultu. On nie potrzebuje hymnów pochwalnych, dziękczynnych procesji ani nieustannego wychwalania. Wygląda na to, że cały potężny kult Jezusa jest zbędny i tylko bardziej oddala Go od ludzi oraz czyni Go samotnym, a to jest najgorsze, co Go może spotkać. To właśnie z powodu tej samotności musiał wybrać drogę krzyża. Marnujemy czas i wysiłki na organizowanie uroczystości religijnych na cześć Jezusa, podczas gdy On potrzebuje tylko naszej bliskości, naszej miłości i przyjaźni. Jezus oczekuje także przyjęcia przez nas Jego nauk w codziennym życiu oraz oczywiście aktywnej współpracy w doprowadzeniu świata do pełnego zbawienia. Warto zatem być bliskim przyjacielem Jezusa i pamiętać o tym każdego dnia i w każdej sytuacji. 

 

Obecnie wbrew pozorom przeżycie trwałej i prawdziwej przyjaźni jest jeszcze trudniejsze niż przeżycie równie trwałej i prawdziwej miłości. Oczywiście mówię tu o takiej przyjaźni, którą nazywamy prawdziwą przyjaźnią, o przyjaźni, którą określamy jako przyjaźń „na śmierć i życie”.

 

Całe życie szukałem takiej przyjaźni i wciąż jej szukam. Niestety, prawie wszystkie doświadczenia z przeżywanej przyjaźni kończyły się mało optymistycznie. Przyjaźń prędzej czy później zanikała i ulegała zapomnieniu. Nie trafiłem nigdy na taką przyjaźń, o której marzyłem całe życie.

 

Szczególnie negatywne doświadczenia mam w tzw. biznesie. Prowadzenie interesów bardzo wyraziście wyzwala upadłą naturę ludzką i wszystkie jej złej strony. Jest to dziedzina tak dynamiczna, tak bogata w różnorodne doświadczenia, tak angażującą ludzkie zdolności i tak osadzona w otaczającej nas rzeczywistości, że tylko w pełni odporny na zło człowiek może pozostawać wierny zasadom przyjaźni. Moje doświadczenia w biznesie jasno to pokazują i pozostawiają ogromny ból w moim sercu.

 

Być może moje oczekiwania wobec przyjaźni są zbyt wygórowane. Może taka prawdziwa przyjaźń jest możliwa tylko w idealnym świecie. Mam nadzieję, że w idealnym świecie wszystko będzie idealne i prawdziwe, zarówno miłość jak i przyjaźń. Niestety obecnie żyjemy w niedoskonałym świecie, gdzie miłość i przyjaźń są również niedoskonałe i dalekie od upragnionego ideału. Dla pocieszenia warto uwierzyć, że gdzieś tam, w jakim zakątku świata ktoś przeżył prawdziwą miłość lub prawdziwą przyjaźń. Inna pocieszająca wiadomość wynika z tego, że prędzej czy później będziemy żyli w dobrym, idealnym świecie, w którym doświadczymy prawdziwej miłości i przyjaźni.

 

Wokół mnie wszyscy jakby zapomnieli o właściwym sensie przyjaźni. Każdy gdzieś pędzi, a to za sławą, a to za bogactwem, a to za jeszcze inną wyobrażoną przez siebie formą szczęścia. Ci, którzy już zdobyli władzę, bogactwo lub szczęście stają się idolami dla innych, którzy gonią, by osiągnąć upragniony cel.

 

Faktycznie czuję się obco w tym świecie. Cierpię, bo nie mogę otwarcie powiedzieć o tym wszystkim wokół siebie. Gdybym nawet zaczął mówić o tym, natychmiast zostałbym okrzyknięty nawiedzonym lub niepoczytalnym.

Dochodzę do wniosku, że ten świat nie może mi zaoferować prawdziwego szczęścia, bo nie zna prawdziwego sensu szczęścia. Nie chcę też zdobywać i gromadzić jego bogactw, bo to droga w przeciwnym kierunku niż do Boga. Ten świat nie da mi na pewno sławy i wysokiej pozycji społecznej, bo Szatan wie, że wykorzystałbym ją do pokierowania innych ludzi w stronę Boga. Nie będę więc na tym świecie ani szczęśliwy, ani sławny, ani bogaty. Jest tak dlatego, że to nie jest mój świat. Ja chcę żyć w niebie, a nie w piekle.

 

Dlatego muszę kontynuować pisanie tego tekstu i wytłumaczyć motywy jego powstania.

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”