Bóg jako Centrum wszechświata

 

Pozycja Boga wobec wszechrzeczy

Image_2

Próbuję opisać Boga: krok 2

W tym rozdziale użyję kolejnego schematu, aby praktycznie zrozumieć współistnienie Boga – Bytu Pierwoistnego i człowieka – bytu istniejącego wiecznie.

 

Kiedyś ludzie, patrząc w niebo, wierzyli, że to Słońce jest ich bogiem. Wyczuwali bowiem, że Bóg jest centrum ich świata i, tak jak Słońce, wszechobecnym i wszystkowidzącym. Tak było w starożytności. W Średniowieczu mocny impuls przekazał chrześcijanom Mikołaj Kopernik, wskazując na centralną pozycję Słońca wobec Ziemi. W ten pośredni sposób ludzie zdali sobie sprawę, że istnieje jakby „ważniejsze centrum” poza Ziemią, a Stwórca jest Wszechobecną Osobą stanowiącą centrum nieogarniętego wszechświata.

 

Dobrze jest więc pojmować Boga jako Boga-Centrum, z którego się wywodzimy i który stanowi stałe źródło istnienia. Jesteśmy zatem elementem pochodzącym z tego Centrum i równocześnie wciąż z Nim związanym.

rys_2

Na rysunku, przedstawiającym Boga jako Centrum, widać, że każdy z nas jest jakby promyczkiem wychodzącym od Niego i że wszyscy jesteśmy jedyni i niepowtarzalni. To prowadzi również do ważnego wniosku, że poszczególny człowiek ma swoje własne i niepowtarzalne wyobrażenie o Tym Centrum. Każdy z nas „widzi” Go jakby pod „innym kątem” i ma po prostu prawo do osobistego zrozumienia i postrzegania Boga jako centrum swego życia. Dlatego nie powinno się wymuszać jednego, unikalnego i standardowego wyobrażenia o Nim. Możemy bowiem postrzegać Go w jedynie dla siebie niepowtarzalny sposób. Można nawet powiedzieć w przenośni, że powinno być tylu „Bogów”, ilu jest ludzi.

 

Z faktu, że każdy człowiek jest inny (bez względu na to, czy weźmiemy pod uwagę 10 tysięcy, 10 milionów czy 10 miliardów ludzi) i z biblijnych wersetów przypominających, że każdy jest stworzony „na obraz i podobieństwo Boga”, wynika pewien podstawowy wniosek. Oznacza on, że Bóg powinien być źródłem „obrazu” wszystkich ludzi, a dokładniej, że ma w Sobie „praobraz” każdego człowieka, który żył, żyje i będzie żył. Można zatem powiedzieć, że „Obraz Pierwoistny” tkwiący w Bogu, jest źródłem wszystkich ludzkich „obrazów”.

 

Matematycy znają pojęcie całki jako sumy, a ta definicja „Obrazu Pierwoistnego” u Boga ma coś z całki nieokreślonej. Bóg jest jakby otoczony całką ze wszystkich ludzi, gdy ich liczba zdąża do nieskończoności. Taka definicja przyda się niektórym czytelnikom uważającym, że wszystko musi się dać opisać matematycznie. Zapisuję ją poniżej.

                                                               ∞

BÓG (Obraz Pierowistny) =  0f(x)dx - to całka nieokreślona od zera do nieskończoności, łącząca wszystkich ludzi, gdzie „f(x)” jest funkcją rozwoju ludzkości, a „dx” to źródłowy element ludzkiego „praobrazu” (pełniący rolę zmiennej niezależnej), wywodzący się od Stwórcy.

 

Oczywiście nie chcę, aby z tej matematycznej formuły ktoś wyciągnął wniosek, że Bóg jest sumą wszystkich ludzi, którzy żyli, żyją i żyć będą. Nie o to mi chodzi. Twierdzę tylko, że Bóg miał i nadal ma w sobie nieskończoną liczbę unikalnych i niepowtarzalnych „obrazów” ludzkich, które umożliwiają nieskończone rodzenie się wciąż nowych, równie wyjątkowych i niepowtarzalnych ludzi. Chodzi też o uświadomienie sobie znaczenia nieskończoności, stanowiącej podstawowy atrybut Boga.

 

Powyższe rozumowanie podkreśla fakt, że wszyscy ludzie mają swoją odrębną osobowość, bo i Bóg jest odrębną Osobowością, jako Duch Boży. Ta Boska odrębna niezależność nie oznacza, że istnieje On gdzieś w nieznanych zaświatach, na zewnątrz otaczającego nas wszechświata. Stwórca bowiem powinien być zjednoczony z całym stanem wszechstworzenia. Gdyby było inaczej, w ogóle nie warto byłoby sobie zawracać głowy Jego istnieniem. Tylko pozycja Boga jako Centrum Wszechświata ma sens.

 

Nie twierdzę też, że po zakończeniu życia fizycznego każdy człowiek w formie duchowej powinien w jakiś specyficzny sposób wrócić do Boga i zostać „wchłonięty” przez Niego, stając się Jego częścią. Raczej każdy z nas, osiągając doskonałość osobistą i przechodząc do świata duchowego, zostanie jak gdyby satelitą Boga-Centrum i będzie żyć wiecznie, „krążąc” wokół Niego na swojej unikalnej „orbicie”. Oznacza to, że człowiek zachowa na zawsze swoją niezależną osobowość, a Bóg ze Swoją Odrębną Osobowością będzie zawsze Centrum Wszechstworzenia.

 

 Napiszę jeszcze w kolejnym rozdziale “Osobowość Boga.

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”