Bóg a obecny świat

Próbuję zrozumieć świat z punktu widzenia Boga

Image_14

Na początku mogę tylko krótko stwierdzić, że próba zrozumienia świata z punktu widzenia Boga jest bardzo trudna, szczególnie w przypadku człowieka żyjącego w obecnym, upadłym świecie. Staram się to zrobić od bardzo wielu lat, ale wciąż myślę, że to prawie niemożliwe. Prawie... a może kiedyś mi się uda…?

 

Aby zbliżyć się do „Boskiego” zrozumienia sensu tego, co nas otacza, trzeba uświadomić sobie wizję całego wszechświata w „Boskiej skali”. Stwórca bowiem, tworząc cokolwiek we wszechświecie, nadawał mu sens związany ze swoim podstawowym celem. Tym celem był i nadal jest wielki wszechświat, miejsce wspólnego życia i działania wielkiej rodziny ludzkiej pod patronatem Naszego Ojca.

 

Ze względu na ogrom wszechświata warto wyjść z naszego ograniczonego punktu widzenia i pokusić się o hipotezę przekraczającą typowe ludzkie wyobrażenia. Chodzi o stwierdzenie, że bazą dla osiągniecia celu Boskiego stworzenia powinna być nie tylko nasza Ziemia, ale także inne ewentualne cywilizacje ludzkie umieszczone na sporej ilości planet. Świadczy o tym wprost nieograniczona wielkość kosmosu, to znaczy jego nieskończoność. Takie nadające się do zamieszkania planety mogą znajdować się w rozsianych we wszechświecie układach planetarnych krążących wokół swoich gwiazd. Te z kolei zapełniają miliardy galaktyk, co tworzy niewyobrażalną ilość planet we wszechświecie. Nawet gdyby tylko ułamek promila pośród nich nadawał się do powstania życia biologicznego, to mielibyśmy ogromną ilość miejsc, w których mogłyby się pojawić ludzkie cywilizacje. To wszystko razem stanowi sensowny obraz w pełni zamieszkałego wszechświata. Inaczej byłoby to nieprawdopodobne marnotrawstwo przestrzeni i twórczej Energii Boga. Dotychczas wydawało się nam, że kosmos jest bezkresnym, bezludnym terenem, zapełnionym gdzieniegdzie galaktykami, wewnątrz których istnieją tylko martwe i puste planety. Tak jednak nie musi być. Prawdziwszy obraz realnie istniejącej rzeczywistości powinien wynikać z Boskiej koncepcji wszechświata. Zatem na orbitach wokół pewnych gwiazd mogą krążyć planety przygotowane przez Stwórcę do powstania cywilizacji ludzkich. Mogą one już teraz być zamieszkałe przez ludzi podobnych do nas, też ukształtowanych na Jego obraz i podobieństwo.

 

Jak widać z powyższego rozumowania, próbuję tu zrozumieć punkt widzenia Boga, który traktuje wszechświat jak nieograniczony dom dla Swoich dzieci.

 

Wszechświat, w którym odległości liczone są w milionach lat świetlnych, nie pasuje do fizycznych koncepcji przemieszczania się biologicznych istot w statkach kosmicznych poruszających się nawet z dużą szybkością. Fizyczne ograniczenia człowieka zupełnie nie przystają do ogromu wszechświata. Ludzkie ciało jest zbyt delikatne i przeżywa zbyt krótki okres życia fizycznego, aby do innych galaktyk przemierzać odległości liczone w milionach lat świetlnych. Jednak dojrzali ludzie w formie osób duchowych, już po dojściu do doskonałości w życiu fizycznym i po przejściu do świata duchowego, będą mogli przemieszczać się swobodnie w przeznaczonym do tego świecie duchowym. Będą zatem mogli docierać do innych miejsc w kosmosie bez uwzględniania upływu czasu. Świat duchowy funkcjonuje bowiem poza czasem i przestrzenią oraz jest wieczny, dokładnie tak jak osoby duchowe ludzi. Właśnie taki świat dla doskonałych ludzi przygotował Stwórca. W takim świecie ludzie, po przejściu życia fizycznego, uzyskują jako osoby duchowe pełną wolność przebywania w każdym dowolnym punkcie wszechświata, na przykład w dowolnej galaktyce na dowolnej planecie, na której tylko możliwe jest życie. Tam będą mogli poznać jej mieszkańców i przyrodę, korzystając z „ufizycznienia się” albo przyjmując wiedzę ze zmysłów fizycznych osób żyjących na tych planetach. Można obrazowo stwierdzić, że nasze ciała fizyczne są „uziemione” na tej planecie, na której żyjemy, podczas gdy nasze osoby duchowe są wolne jak ptaki.

 

Dla nas, zamkniętych na maleńkiej planecie zagubionej w bezkresnym kosmosie, taka wizja jest prawie niezrozumiała. Przekracza ona naszą wyobraźnię, ale jest zgodna z sensem powstania wszechświata. Trzeba stwierdzić, że Boska koncepcja wszechświata istnieje niezależnie od naszej woli i wyobraźni. Jest absolutna i niezmienna, ustalona zanim jeszcze pojawiliśmy się na Ziemi. Warto więc zrobić wysiłek myślowy, aby lepiej ją poznać.

 

Od niepamiętnych czasów Bogu przypisano wiele podstawowych cech: wieczny, doskonały, absolutny, dobry, wszechmocny, wszystkowiedzący i wszystkowidzący. Najczęściej nazywa się Go Ojcem Niebieskim, czasem Źródłem Życia, a czasem Wszechmogącym Stwórcą. Pewnie można wyliczać jeszcze wiele cech Boga, ale skupmy się na tych najważniejszych.

 

Skoro Bóg jest wieczny, doskonały i dobry, to i wszechświat przez Niego stworzony powinien być również wieczny, doskonały i dobry. Wola Boga, wyrażona słowami: „niech się tak stanie”, pociągnęła za sobą powstanie idealnego, dobrego świata zamieszkałego przez Jego dzieci. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na zapisane w Biblii słowa Stwórcy wyrażające Jego radość po upływie każdego „twórczego dnia”. Przypomnę też inne zapisane tam słowa: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg…” (1 Kor 2, 9).

 

Teraz niestety nie mamy idealnego świata, ale któregoś dnia musi on nastąpić. Tak się musi stać, jeśli poważnie traktujemy doskonałość Boga. Jeżeli Bóg coś postanowił, to tak powinno być, gdyż inaczej nie byłby Bogiem doskonałym. Kiedy zatem ten świat stanie się doskonały? Na pewno prędzej czy później tak się stanie. Oczywiście lepiej, aby to się zdarzyło jak najszybciej. Możemy mieć jednak pewność, że kiedyś to nastąpi. Zarówno Bóg, jak i cierpiący pod panowaniem Szatana ludzie chcieliby żyć w doskonałym świecie. Wygląda na to, że tylko Szatanowi i uzależnionym od niego istotom zależy, aby ta zła rzeczywistość trwała jak najdłużej. Dla Szatana każdy dzień upadłego świata jest przedłużeniem jego bezprawnego panowania nad ludźmi. Ponieważ jednak upadły świat miał swój początek wbrew Woli Boga, toteż będzie miał swój koniec, aby Wola Boga pozostała niezmienna.

 

Załóżmy, że zbawienie i powrót ludzkości pod zwierzchnictwo Boga dokona się za tysiąc lat. Ponieważ historia ludzkości trwa już wiele tysięcy lat, to ten odcinek czasu może być znaczący dla przychodzących po sobie pokoleń. Jednak z perspektywy wiecznej historii ludzkości stanowić on będzie krótki epizod. Faktycznie, choć ludzkie dzieje obejmują tylko kilkadziesiąt tysięcy lat upadłego świata, dla nas jest to jedyna znana rzeczywistość. Gdybyśmy jednak spojrzeli na ten czas z perspektywy miliardów lat trwania przyszłej dobrej cywilizacji ludzkiej, to nasza obecna historia jest króciutkim epizodem, pełnym cierpień i tragedii, ale tylko epizodem, który zaniknie w nieskończoności dziejów wszechświata.

 

Czy Bóg może zaingerować i skrócić nasze cierpienia pod panowaniem Szatana?

Widocznie nie może, bo gdyby mógł, to jako Wszechmogący Stwórca i Nasz Ojciec, na pewno by to zrobił. Taką samą odpowiedź trzeba dać na pytanie: czy Bóg mógł zaingerować w upadek pierwszych ludzi? Odpowiedź jest jasna: nie mógł.

I tu nasuwa się natychmiast szereg pytań: czy jest możliwe, aby Wszechmogący Bóg czegoś nie mógł? Co oznacza Wszechmoc Boża? Czy Bóg może robić wszystko, co chce?

 

Zacznę od znanego pokrętnego pytania: skoro Bóg jest wszechmogący, to czy może stworzyć taki kamień, którego sam nie udźwignie? To pytanie spowodowało powstanie wielu traktatów filozoficznych, ale moja opinia brzmi: nie. Bóg nie może stworzyć takiego kamienia! Nie chodzi tu oczywiście o ten „kamień”, ale o fakt, że istnieje coś, czego Bóg nie może zrobić.

 

Dla lepszego zrozumienia funkcjonowania Wszechmocy Bożej muszę rozszerzyć moją analizę o zrozumienie działania Wolności Bożej. Oba te pojęcia mieszczą się w sferze Praw i Zasad Bożych i razem z Jego Wolą i Miłością stanowią sedno Jego Osobowości.

 

W świecie ludzkim wszechmoc, tak jak i wolność, może zaistnieć tylko w zakresie znanych praw fizyki oraz w ramach ustanowionego prawa. Ponoć najbardziej wolnym obywatelem na świecie jest obywatel Stanów Zjednoczonych. Właśnie tam najwięcej obywateli nazywa siebie ludźmi wolnymi i uważa, że mogą robić wszystko, co chcą. Jednak ich wolność i deklarowana „wszechmoc” jest opisana przez Konstytucję Stanów Zjednoczonych i tylko w jej ramach obywatele tego kraju mogą legalnie działać. Wolność poza prawem to anarchia. To samo dotyczy „wszechmocy”, która w „ludzkim” wydaniu polega na robieniu wszystkiego, co nie jest zabronione przez prawo. To samo można powiedzieć o Boskiej Wszechmocy, która nie może być sprzeczna z istniejącymi w Nim Prawami i Zasadami.

 

Co prawda, sfera życia poza Prawami i Zasadami Bożymi może krótkotrwale funkcjonować tak, jak funkcjonuje wokół nas istniejący upadły świat, ale Bóg nie ma z nią nic wspólnego. Została ona utworzona przez destrukcyjne wydarzenie, w którym uczestniczyli pierwsi ludzie i Archanioł. Od początku była ona sprzeczna z pierwotnym porządkiem przygotowanym przez Stwórcę i dlatego musi przeminąć jak zły sen, a cały ten upadły świat powinien rozpłynąć się w nicość jak pęknięta bańka mydlana.

 

Wracam do pytania: czy Bóg może zaingerować w zło? Odpowiedź nasuwa się sama. Bóg nie może ingerować w coś, czego nie stworzył, bo inaczej wziąłby odpowiedzialność za upadek człowieka i za obecny świat, którego nigdy nie miał w swoich planach. Gdyby doskonały Bóg włączył się w niedoskonały stan danej sytuacji, to nadałby jej status doskonałości, a to jest sprzeczne z Jego Zasadami. Bóg nie ma innego wyjścia: musi dać człowiekowi czas na dojście do doskonałości. Taka bowiem była od zarania Boska koncepcja rozwoju człowieka i świata. Dlatego ponawiam tutaj pewną próbę zrozumienia punktu widzenia Boga i sposobów Jego działania po upadku pierwszych ludzi.

 

Odwołuję się do opisanych tam zdarzeń, które miały miejsce w Ogrodzie Eden. Najpierw skupię się na analizie „trójkąta”: Adam, Ewa i biblijny Wąż, czyli Archanioł Lucyfer, a potem na analizie konfliktu między Kainem i Ablem. Sprawa z punktu widzenia Boga może wyglądać zupełnie inaczej, niż w typowym teologicznym tłumaczeniu.

 

Obiektywnie trzeba stwierdzić, że zło wprowadziła do historii ludzkości sytuacja, która miała miejsce w Ogrodzie Eden. Ta sytuacja zawiniona przez Archanioła Lucyfera i pierwszych ludzi musi zostać jeszcze raz wyjaśniona w tym tekście. Zło powstało tam w dwu fazach. W pierwszej fazie Archanioł Lucyfer spowodował, że Ewa „spożyła owoc”, przez co stworzyli razem więź absolutnie niezgodną z Wolą Boga i będącą właściwym złem. W drugiej fazie Ewa próbowała związać się z Adamem, gdy zrozumiała, jaki popełniła błąd. Tymczasem przeniosła zło również na niego, bez względu na to, że Adam powinien być w przyszłości jej prawowitym małżonkiem. Ta druga faza, podyktowana szczerą chęcią powrotu do prawowitego partnera, była czymś w rodzaju mniejszego zła. Niestety zło, nawet mniejsze, jest dalej złem, a przysłowie o dobrych chęciach i o tym, czym jest wybrukowane piekło, bardzo dobrze to obrazuje.

 

Właśnie w wyniku tego procesu Bóg został wyeliminowany z życia człowieka, a ludzie wraz ze swym „nowym bogiem”, czyli przemienionym w Szatana Archaniołem Lucyferem, stworzyli zupełnie nową sytuację. Tę sytuację należy odwrócić, aby Wola Boga pozostała niezmienna i świat wrócił do swojego pierwotnego stanu.

 

Dalsza część tej biblijnej historii zawiera opis wydarzeń dotyczących synów Adama i Ewy. Starszy z nich, Kain, reprezentuje pierwszą fazę upadku swych rodziców, czyli pełne zło. Młodszy, Abel, reprezentuje drugą fazę tego upadku, czyli wspomniane mniejsze zło bazujące na dobrych chęciach. Między braćmi doszło do pierwszego morderstwa w historii ludzkości, to znaczy, starszy brat Kain zabił młodszego brata Abla. Dla nas, żyjących w upadłym świecie, bratobójstwo jest zjawiskiem znanym i stawianym na równi z innymi niezliczonymi zbrodniami pojawiającymi się wciąż wokół nas. Można powiedzieć, że do tego przywykliśmy i nie tworzymy na ten temat żadnych specjalnych teorii. Tymczasem, w przypadku tego konkretnego bratobójstwa, należy poszukać jego głębszego sensu.

 

Ponieważ w Ogrodzie Eden zło zwyciężyło dobro, to w procesie odnowy dobro musi zwyciężyć zło. W pierwszym kroku procesu odnowy dobro reprezentował Abel (Bóg przyjął ofiarę Abla), a zło reprezentował Kain (Bóg nie przyjął jego ofiary i ostrzegł go przed czyhającym złem). Dlatego Abel powinien był odciągnąć Kaina od wpływów zła i poprowadzić go z powrotem do Boga (Kain powinien był złożyć swoją ofiarę za pośrednictwem Abla). To jest właśnie sytuacja, którą nazwałem „sytuacją Kain – Abel”. Jest ona mechanizmem, który ma na celu zbudowanie fundamentalnej bazy dobra potrzebnego do likwidacji zła. Niestety Kain, kierowany przez zło, zabił Abla. Tak oto pierwsza próba odnowy świata skończyła się porażką.

 

Następna próba wprowadzenia „sytuacji Kain – Abel” dokonała się między synami Noego, ale i ona też zakończona porażką. Dopiero między synami Izaaka, to znaczy między Ezawem i Jakubem, nastąpił jej sukces. Właśnie Jakub jest tym zwycięskim „Ablem”, który w końcu zdobył serce „Kaina” i rozpoczął proces odnowy jako założyciel narodu izraelskiego - narodu wybranego. Potem jeszcze wiele razy pojawiał się ten mechanizm, na przykład w historii Józefa i jego braci, w której oczywistym „Ablem” był sam Józef, a jego bracia „zbiorowym Kainem”.  W końcu, na poziomie narodu pojawił się Jezus jako „narodowy Abel”. Niestety naród żydowski, jako „zbiorowy Kain”, doprowadził do śmierci Jezusa, powtarzając tragedię, która rozegrała się między synami Adama i Ewy.

 

Wydaje się, że walka między dobrem a złem osiągnęła teraz poziom światowy, w którym „zbiorowy starszy brat Kain”, to znaczy ludzkość, powinna uznać wyższość światowego „młodszego brata Abla”, to znaczy powracającego Zbawiciela. Takie są bowiem sposoby odnowy świata i taki jest logiczny wniosek z analizy działania mechanizmu „sytuacji Kain – Abel”. To może zapoczątkować końcową fazę zbawienia ludzkości, którą wiele wyznań religijnych nazywa Ostatnimi Dniami. Efektem tej fazy będzie w swoim czasie zwycięstwo dobra i likwidacja zła. Wówczas taki świat bez zła będzie można nazwać Królestwem Niebieskim na Ziemi, a to oznacza spełnienie się Woli Boga.

 

Z powyższego wynika, że ludzie naszych czasów muszą naprawić to, co zostało zepsute przez pierwszych ludzi i upadłego Archanioła. Na pewno Szatan nam w tym nie pomoże. To my musimy go sobie podporządkować korzystając z wiedzy o prawdziwej pozycji człowieka wobec niego. W końcu, dobro powinno przezwyciężyć zło. Na razie Bóg nie może nam bezpośrednio pomóc, bo do tego musimy sami dojść przez współpracę z dobrym światem duchowym. Pozwoli nam to też rozpoznać powracającego Zbawiciela. Dla większości wyznawców różnych religii, taki niepomagający nam i czekający na nasze zwycięstwo Bóg jest nie do przyjęcia. Wyobrażają Go sobie bowiem jako bezpośrednio działającego na rzecz przywrócenia Swojego Królestwa. Religie nakłaniają nas do spełniania różnych warunków rzekomo nakazanych przez Samego Boga. Liczne obrzędy, wymyślne poświęcenia włącznie z poświeceniem życia, dziesiątki nakazów i zakazów mają mieć ponoć źródło w Woli Boga. Jednak tak nie jest, gdyż te wszystkie warunki zostały samodzielnie ustanowione przez ludzi, którzy stworzyli te religie i ustalili reguły dla wyznawców. Szczególnie kary za grzechy, nakładane na wyznawców, nie mogą mieć nic wspólnego z Wolą Boga. Przypuszczam, że po śmierci duchowej Swoich dzieci w Ogrodzie Eden, Ojciec Niebieski przeżywa w jakiś sposób ich brak, ale zrozumienie tego przerasta moją wyobraźnię. Wiem tylko, że nie przygotował dla nikogo żadnych kar, a zamiast tego ma nam do zaoferowania Swoją miłość, która musi się przebić przez „mury” zbudowane przez Szatana. Wiele religii słusznie uważa, że w Ogrodzie Eden Szatan oddzielił ludzi od Boga, zapanował nad nimi i skłania nas do popełniania grzechów. Równocześnie jednak według owych religii Bóg karze nas za wszystkie grzechy. To jest bardzo niewłaściwe, bo obciąża Boga skutkami działania Szatana. Dlatego straszenie Bogiem i zsyłanymi przez niego karami jest bardzo krzywdzące dla Niego.

 

Bóg jest Bogiem absolutnym, to znaczy niezależnym od niczego i od nikogo. Jest zatem Bogiem „bezwarunkowym”. Ustanowił On raz na zawsze Swoje doskonałe prawa i nie może ich zmieniać. Nie może stawiać nowych wymagań i warunków dla Swoich dzieci, bo inaczej musiałby być Bogiem niedoskonałym. Bóg nie poprawia samego siebie. W Ogrodzie Eden pokazał nam drogę do doskonałości będącą naszą drogą życia. Wtedy dla człowieka wszystko zostało przygotowane, ukształtowane zostały odpowiednie prawa i proces rozwoju. Bóg już nie potrzebuje nic dodawać, poprawiać czy zmieniać, gdyż stworzył doskonałą koncepcję życia dla Swoich dzieci. Nie unosi się też nad naszymi głowami i nie steruje naszym życiem. Pozostała mu tylko jedna „ingerencja” w życie człowieka. Przy narodzeniu każdego z nas daje nam osobę duchową, abyśmy mogli żyć wiecznie, tak samo jak On. Dalej my sami mamy doprowadzić do doskonałości swoją wewnętrzną osobowość. Stwórca od początku przygotował nam do tego wystarczające warunki.

 

Z powodów, które opisałem w poprzednich rozdziałach, ludzkość wkroczyła na drogę śmierci, zamiast na drogę życia. To my musimy z niej zawrócić, kierując się naszym zrozumieniem dobra i wspierając się siłą miłości od Ojca Niebieskiego. Tego dobra i miłości uczą nas wszyscy prorocy, święci, wielcy założyciele światowych religii i Sam Jezus Chrystus. Obowiązkiem religii światowych jest przekazywać nam tę naukę. Nie zrobią tego politycy, uczeni, lekarze czy biznesmeni.

 

Rzeczywiście może wyglądać na to, że Bóg czeka na nas na końcu naszej drogi do odnowy świata. Jednak nie jest to czekanie pasywne, gdyż Bóg aktywnie dalej rozszerza wszechświat, przenikając go Swoimi zasadami i prawami. Działanie tych praw i zasad na rzecz ustanowienia na Ziemi Jego Królestwa nazywam Opatrznością Bożą. Działa ona stale i jest niezmienna i absolutna, tak jak On. 

 

Wielu mylnie rozumie pojęcie Opatrzności jako bezpośrednie działanie Boga wśród ludzi na Ziemi. Tymczasem Bóg nie zna naszego upadłego świata i nie analizuje go. Nie jest absolutnie uczestnikiem naszej cywilizacji. Nie ingeruje w nasze życie codzienne i w nasze uczynki. Nie ma po prostu z tym nic wspólnego. To nasza sfera życia. My tkwimy w tym świecie, bo w jakiś pośredni sposób pozwoliliśmy go sobie urządzić przez Szatana. To my przede wszystkim powinniśmy uczestniczyć w przywróceniu prawdziwego świata. A do pomocy mamy cały dobry świat duchowy: Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego, Buddę, Mahometa, aniołów oraz wszystkich oficjalnych i nieoficjalnych świętych z tak zwanego raju. Każdy człowiek może zdziałać coś pozytywnego, choć każdy potrzebuje przy tym wsparcia płynącego ze strony dobrego świata duchowego.

 

Niestety trzeba z pokorą przyznać, że ta nasza ludzka logika nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć i na razie nie jest jeszcze możliwe zrozumienie wielu ważnych rzeczy z Boskiego punktu widzenia. Mam jednak nadzieję, że ta analiza pozwoli trochę dokładniej i obiektywniej ocenić naszą rzeczywistość.

 

W następnym temacie “Bóg nie zna zła” podsumuję jeszcze raz argumenty przemawiające za tezą zawartą w jego tytule.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ISTOTA -”Dotyk wieczności”